W blokach z wielkiej płyty dobrze się żyje

Sławomir Skomra
Około 12 milionów Polaków mieszka w blokach z wielkiej płyty
Około 12 milionów Polaków mieszka w blokach z wielkiej płyty Małgorzata Genca
Powstawały w „fabrykach domów”. Składało się je jak z klocków. Miało być szybko i tanio. Stare bloki miały się właśnie rozpadać. Tymczasem osiedla nie tylko stoją, ale i przeżywają drugą młodość.

Między 1957 a 1989 rokiem wybudowano w Polsce około 4 mln mieszkań w tzw. wielkiej płycie. - To była odpowiedź ówczesnych władz na wielkie zapotrzebowanie mieszkaniowe - przypomina Jan Gąbka, prezes największej w Lublinie spółdzielni mieszkaniowej LSM.

LSM. Ta historia zaczęła się od trzech bloków (ZDJĘCIA)

Takie bloki powstawały z gotowych elementów wyprodukowanych w fabrykach, które na placu budowy składano w całość - jak z klocków. Nie było to piękne, ale bloki wyrastały szybko i powstawało ich mnóstwo. Ocenia się, że w całej Polsce wielka płyta stanowi ponad połowę krajowego zasobu mieszkaniowego. W przypadku wschodnich województw może to być nawet 70 procent.

Miało się zawalić
Kilka lat temu eksperci od budownictwa zaczęli bić na alarm. Mówili, że dramatycznie kończy się termin ważności takich bloków. Że projektowano je z myślą o 50 - 70 latach istnienia. Po tym czasie miały zacząć się rozpadać. Sprawa wyglądała zatem na poważną. Jeśli faktycznie wielka płyta zaczęłaby się sypać, to bez dachu nad głową niemal z dnia na dzień zostałoby tysiące, dziesiątki tysięcy, a w końcu miliony Polaków (szacuje się, że w takich blokach mieszka w Polsce 12 milionów osób).

Dlatego zaczęli działać posłowie i rząd. Nakazano natychmiastowe badanie stanu bloków. I ten test wielka płyta przeszła pozytywnie. Eksperci uznali, że bloki będą stały, a ich żywotność wynosi 120 - 150 lat.

- Wielka płyta stała, stoi i jeszcze długo, długo będzie stała - mówi Jan Gąbka. - Twórcy bloków szacowali jej żywotność nie uwzględniając, że bloki będą remontowane i ocieplane. Tymczasem od lat właśnie się o nie dba. Po drugie: projektowano je w zupełnie inny sposób niż dziś się projektuje budynki. Obecne spełniają wszystkie parametry bezpieczeństwa. W PRL wielką płytę projektowano, mnożąc wskaźniki bezpieczeństwa razy dwa, a nawet trzy. Dlatego przetrwała - wyjaśnia prezes LSM i opowiada, jak jakiś czas temu ocieplano jeden z bloków w jego spółdzielni. Rozkuto jego fragment, żeby dostać się do konstrukcji w miejscu łączenia płyt. Okazało się, że metalowa konstrukcja jest w znakomitym stanie.

Kupię pilnie mieszkanie
Kalinowszczyzna. Latarnie są oblepione odręcznie napisanymi ogłoszeniami „kupię mieszkanie w tej okolicy”. Taka kartka wisi niemal na każdym rogu. Dzwonię pod numer podany na ogłoszeniu. Szybko okazuje się, że to nie jest prywatny kupiec, ale pośrednik nieruchomości.

- Jesteśmy w stanie przyjąć każdą ofertę - słyszę od pośrednika. - Wielka płyta? Nie ma problemu, właśnie o to nam chodzi. Jest wielu klientów, którzy chcą właśnie takie mieszkanie - dodaje mój rozmówca.

W innych biurach nieruchomości pośrednicy również potwierdzają: wielka płyta przeżywa na rynku renesans.

Jeszcze dwa lata temu takie mieszkania się nie sprzedawały. Klienci wybierali nowe bloki. Czemu? Może właśnie bali się, że starsze bloki się zawalą. Teraz sytuacja na rynku wygląda zupełnie inaczej.

„Niezależnie od wielkości miasta czy odnotowywanych na lokalnych rynkach cen ofertowych, prym wiodą mieszkania położone w budynkach z wielkiej płyty. Poszukiwane metraże są takie same bez względu na lokalizację - są to dwupokojowe mieszkania (około 40 mkw.) lub trzypokojowe lokale nie większe niż 60 mkw. Popularność wielkiej płyty można tłumaczyć m.in. inwestycjami w poprawę standardu technicznego budynków. Termomodernizacja oraz coraz większe nakłady na okoliczną infrastrukturę na osiedlach powodują, że wiele blokowisk z wielkiej płyty uzyskuje swoje nowe oblicze. Nie bez znaczenia są również ceny takich mieszkań, które cały czas skutecznie konkurują w tej kwestii z nowszym budownictwem” - czytamy w tegorocznym raporcie firmy Metrohouse.

Dodatkowym atutem starych bloków jest to, że mieszkania są w nich tańsze niż w nowych. A od niedawna lokale z rynku wtórnego objęte są też rządowym programem dopłat do ich zakupu w ramach „Mieszkania dla młodych”.

Jednak, jak mówią pośrednicy, w samym Lublinie limity finansowe są tak ustalone, że starszych mieszkań mieszczących się w programie jest góra 5 procent.

- Ale i tak są chętni na wielką płytę - dodają.

Szkoła, apteka, kościółOsiedla z wielkiej płyty mają jeszcze jedną ogromną zaletę, której nie ma nowe budownictwo - infrastrukturę.

- Blisko są tu apteka, szkoła, przedszkole, sklepy i kościoły - wylicza prezes Jan Gąbka. - Nigdzie nie trzeba jeździć. Są trawniki, place zabaw i chodniki. Nie trzeba brnąć w błocie, jak na nowych osiedlach - zachwala.

Agnieszka Szulej z ul. Daszyńskiego na Kalinowszczyźnie wielką płytę i całe swoje osiedle bardzo sobie chwali.

- Widzi pan, kiedy odprowadzam dziecko do szkoły, to muszę przejść tylko jedną ulicę. Mam znajomych, którzy przeprowadzili się na nowe osiedla i co rano muszą wozić dzieci samochodami. Narzekają, że kiedy wieczorem w domu skończy się sól, to trzeba jechać do hipermarketu, bo w okolicy nie ma żadnego osiedlowego sklepu - mówi.

Pośrednik nieruchomości: - Kojarzy pan, jak wyglądają ogłoszenia o sprzedaży mieszkań, co tam jest napisane? „Blisko przystanek autobusowy, apteka, przychodnia”. Te miejsca w niedużej odległości od domu są ludziom potrzebne, a takie wygody są tylko na starszych osiedlach. Na nowych będą może za dziesięć lat. Dlatego jak ktoś sprzedaje mieszkanie na nowym osiedlu, to w ogłoszeniu może tylko napisać: „przypisane miejsce parkingowe”.

Pan Karol z osiedla XXX-lecia na Kalinowszczyźnie mieszka w bloku z 1971 roku. I z domu się nie ruszy, choć ma swoje wady. - On się sypie - mówi. - Gdzie pan dziury nie wywierci, to piach ze ściany leci. To dlatego, że jak budowano blok, to robotnicy rozkradali materiał i zamiast cementu dawali więcej piachu. O, tamten blok obok stawiali już więźniowie. Oni nie kradli, bo i tak cementu nie mieli gdzie sprzedać. I tamte bloki są lepsze - opowiada i od razu zapowiada: - Jak mnie ktoś będzie chciał stąd wyrzucić, to się nie dam. Zamuruję się w mieszkaniu i się nie przeprowadzę. Na co mi jakieś nowe, ogrodzone osiedla?

O wyprowadzce ani myśli też pani Maria Paczos: - Kiedy jeszcze mieszkałam z dziećmi, to było ciasno. Odkąd się wyprowadziły, to jeden pokój mam pusty. Myślałam nawet, żeby zamienić mieszkanie na mniejsze, ale musi być w tej okolicy - mówi.

- Czy są jakieś minusy wielkiej płyty? - dopytuję.

Kobieta długo się zastanawia i w końcu mówi: - Winda. Czasami się psuje. Ale czy w nowych blokach się nie psuje? Też na pewno!

Druga młodość blokowiska
Między bajki można także włożyć mit, że stare osiedla są dla starych ludzi. Faktycznie, mieszka ich tu więcej niż, powiedzmy, w nowych, eleganckich blokach na Felinie, ale i wielka płyta z roku na rok się odmładza. Młodych przyciąga przede wszystkim stosunkowo niewielka cena za metr kwadratowy, bliskość przedszkoli i szkół, zieleń i place zabaw.

Mieszkańcy nowych osiedli mogą im tylko zazdrościć. Często nie mają gdzie pójść pobawić się z dzieckiem, ani pójść z nim na spacer. Pakują więc rodzinę do samochodu i jadą na place zabaw na starych osiedlach.

- Do nas wprowadzają się młodzi - potwierdza prezes Gąbka. LSM co jakiś czas wystawia na sprzedaż mieszkania. Teraz można kupić pond 57 metrów kw. Cena wywoławcza to 241 tys. złotych. O to, czy się sprzeda, prezes Gąbka jest spokojny. - Nie ma u nas pustostanów - zapewnia.

Jest jeszcze jeden argument przemawiający za wielką płytą - zieleń. Stare osiedla są jak parki. W blokowiskach drzewa, krzewy i trawniki zajmują nawet połowę powierzchni. W nowych osiedlach zaledwie kilkanaście procent i często to liczba tylko na papierze, bo deweloperzy do zieleni wliczają np. pasek trawnika przy parkingu. Nie dziwi zatem powodzenie rynkowe starszych bloków, bo ludzie wybierając miejsce do życia, nie patrzą tylko na budynek.

- Mieszkańcom zależy na jakości przestrzeni. W tym na zieleni. W Lublinie brakuje miejsc na tereny zielone. Zostały praktycznie już tylko na starszych osiedlach, to płuca miasta - zaznacza dr hab. Ewa Trzaskowska z Instytutu Architektury Krajobrazu KUL.

Ale to nie wszystko. - Jest jeszcze jedna sprawa: na starszych osiedlach rodzą się wspólnoty mieszkańców. Ludzie się znają i w każdej chwili można od sąsiada pożyczyć cukier. W nowych blokach, często ogrodzonych, tego nie ma. Bo nie ma przestrzeni publicznej, gdzie ludzie mogą się poznać. Można z sąsiadem porozmawiać przy śmietniku albo przy garażu, ale to nie to samo, co usiąść z nim na ławce w wąwozie - tłumaczy dr hab. Ewa Trzaskowska.

Jak Niemcy dali przykład
Co można zrobić, by wydłużyć „datę ważności” wielkiej płyty? Przede wszystkim dbać o nią. Ocieplić budynki, wymienić instalacje elektryczne, zająć się instalacjami grzewczymi, poprawić wentylację, wymienić okna, naprawić dachy.

- Tak właśnie robimy - mówi prezes Gąbka. - Inwestujemy w bloki. Dzięki temu postoją dłużej, a ludzie chcą w nich mieszkać i kupują mieszkania - opowiada, ale zaznacza, że jest potrzebny narodowy program dotyczący wielkiej płyty.

- Znakomicie zajęli się nią Niemcy na terenie dawnego NRD. Postawiono na dwie sprawy. Po pierwsze, łączono mieszkania. Przecież dziś trudno 30 metrów kwadratowych nazwać M2. Ale kiedy dwa mniejsze mieszkania połączy się w jedno, to już jest standard spełniający oczekiwania ludzi. Po drugie, Niemcy zlikwidowali małe niby-balkony. Takie mające pół metra na pół metra. W ogóle je rozebrano i dobudowano większe. To też się spodobało ludziom. Chciałbym, żeby w Polsce też powstał taki program - mówi prezes LSM.

Protokoły sanitarne pomogą otworzyć biznes?

Wideo

Komentarze 15

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

M
Max.

Ciebie trzeba wykorczować ! , naucz się pisać ortografii !!! .

M
Muga

Mi sie wcale dobrze nie żyło, uciekłam z takich bloków 9 lat temu i wiem ze to była bardzo dobra decyzja. Nie mam teraz wysokiego czynszu, wścibskich sąsiadów, pijaczków pod sklepem i na kazdym kawałku zielonego trawnika psiego kupska.

u
urban

Mieszkałem w kilkunastu miejscach w Lublinie, zarówno w nowych blokach jak i w wielkiej płycie. Teraz mieszkam w wielkiej płycie i nie zamieniłbym jej już na nowy blok za nic. Wszystko, co podaje się jako wady płyty, np. słaba akustyka czy niski standard wykonania dotyczy w tym samym albo w jeszcze większym stopniu najnowszego budownictwa budowanego po taniości przez deweloperów. Za to na starym osiedlu z wielkiej płyty mam zieleń, blisko sklepy i szkołę, dobry dojazd do miasta. Co mam w zamian na takiej Gęsiej? Ogrodzony rachityczny placyk zabaw, okno sąsiada tuż przed balkonem, brodzenie w błocie a do miasta trzeba samochodem, bo inaczej się nie da. Ja za taką jakość życia już dawno podziękowałem.

c
cz

Mieszkam w wlk płycie, nie mam wcale wielkiego czynszu, w ziemie praktycznie nie używam kaloryfera, podobnie moi rodzice - również mieszkańcy wlk. płyty. Mieszkanie trochę przerobiliśmy, wyremontowaliśmy i jest super, nie mam zamiaru się wyprowadzać, chociaż mnie stać teoretycznie. ale nie lubię mieszkań na końcu świata, gdzie wszędzie trzeba jeździć samochodem, sąsiad zagląda do okna, brak drzew 9 ławeczek, do sklepów daleko itp. A o powracaniu dzieci pieszo ze szkoły można pomarzyć, bo tam nie ma szkół. No cóż, mieszkania może i nowe, fajne, świeżutkie, ale grzyb się zdarza, a jeszcze nie widziałam grzyba w wielkiej płycie. Nie ma co przesadzać, moim zdaniem , całkiem przyzwoicie się mieszka, dużo zieleni i mogę sobie wyjść na balkon, nie mówiąc zaraz sąsiadom dzień dobry, kiedy potrzebuję spokoju. Denerwuje mnie też ogradzanie bloków, nie mam potrzeby ogradzania się w mieście jak na wsi. Dziękuję i pozdrawiam:)

a
anna

... wtedy byłoby o wiele ciekawiej to przedstawione. I czytelniej.

P
Piotr z Kaliny

jw

w
wódki ( belvedera)

witam , powie mi ktoś gdzie są te wieżowce ? bo chciałbym zobaycz te zasadzone drzewka , aż zdziwiłem sie że jest cos tam posadzonego :OO , przeciez lublin trzeba w całości wykrczowac..

M
Mieszkaniec LSM.

Tylko szkoda, że blok ocieplony, okna wymienione, czynsz drogi, fundusz wysoki a przychodzi niedopłaty ponad 1000zł za ogrzewanie i to za zeszły rok, gdzie wcale mrozu nie było. Ponadto człowiek grzał do 21C w dzień i 18C w nocy... Komentarz spółdzielni: "Bo nowa firma obsługuje i się informatyzują i chwilowo musi być drożej, żeby mieli za co sprzęt kupić." Sprawa moim zdaniem nadaje się do CBA.
Cudowny LSM.

A
Asia

Długo postoją te które są na osiedlach w całości remontowane i zadbane w których mieszkają jacyś znajomi lub rodzina prezesa spóldzielni. Nie wszystkie bloki tak długo postoją ponieważ tam gdzie prezesi nie maja rodzin i znajomych szybko się rozpadną. Przykładem sa bloki na ulicy Kustronia niedaleko tych na zdjeciu które mimo że są takie same ale są rzadziej remontowane a jak są juz remontowane to nie w całości np remontowana jest strona wschodnia i zachodnia a północna i południowa jest nie remontowana i bloki te wyglądają jak straszydła. Spółdzielnia w ten sposób na blokach przy tej ulicy oszczędza po to zeby były w całości remontowane bloki na innych ulicach. Prezes ulicę Kustronia ma tam gdzie cztery litery a skargi mieszkańców nic nie daja więc nie radzę kupować mieszkań z wielkiej płyty na tej ulicy. jest to osiedle emerytów a chuliganów tu nie ma jak twierdzi spółdzielnia bo skąd maja być jak tu dzieci jest niewiele

R
Rolland

Głupich nie sieją, głupcy sami się rodzą, co widać i słychać i czuć.

x
xyz

Tak, mi zyloby sie lepiej ale chlopstwo dalej by siedzialo za miske zacierki na wsi,

W
Weteran

Leczysz swoje kompleksy? Zareczam, ze bez socjalizmu zylo by sie nam po stokroc lepiej!!!

x
xyz

No i wiocha dostala za pol darmo mieszkania i sie rozmnozyla i takie teraz mamy spoleczenstwo, a pluja na socjalizm lecz gdyby nie on siedzieliby w czworakach czyli tam gdzie ich miejsce

a
adam

Oczywiście że sie dobrze żyje.Jeśli ma sie w miare znośnych sąsiadów,w pobliżu sklepy,apteke, Dom Kultury i dobre połączenie autobusowe z resztą Lublina,to sie żyje dobrze.Ja mieszkam od urodzenia na Lwowskiej w bloku z wielkiej płyty wybudowanego 1972 roku za Gierka i nie narzekam,owszem rozstaw mieszkania mógł by być lepszy ale nie można mnieć wszystkiego.A czy te bloki jeszcze długo postoją ?ja myśle że tak bo jak to sie mówi czasami prowizorki i to co było budowane z myślą o ilości a nie o jakości,wbrew pozorom czasami służy ludziom bardzo długo.A na zdjęciu oczywiście widać bloki przy Ruckemana i takie nasze małe "zielone płuca" osiedlowe i miejsce odpoczynku mieszkańców Kalinowszczyzny,nasz bardzo ładny wąwóz.A jeśli komuś by przyszło do głowy powycinać w nim drzewa lub nastawiać tam bloków,to będziemy go bronić jak niepodległości.

z
z oserwacji

...obaw dla mieszkańców bloków :wyższe czynsze, problemy z prawami własności,skłócanie administracji, problemy finansowe zarządów, przekręty na kontach zarządów.....itp,itd -a potem ? a potem wasze ulice i czyjeś tam kamienice.

Dodaj ogłoszenie