W gminach zaroi się od rolniczych ryneczków. W Hrubieszowie już o tym myślą

Bogdan Nowak
Bogdan Nowak
Na zdjęciu jeden z funkcjonujących ryneczków w Zamościu. Opłaty są tam nadal pobieranie normalnie, od wszystkich
Na zdjęciu jeden z funkcjonujących ryneczków w Zamościu. Opłaty są tam nadal pobieranie normalnie, od wszystkich Bogdan Nowak
Udostępnij:
To duża zmiana. W Hrubieszowie rolnicy będą mogli sprzedawać produkty rolne i spożywcze oraz rękodzieło bez uiszczania opłat targowych. Na najbliższej sesji Rady Miejskiej zdecydują o tym miejscowi rajcy. Skąd taka pewność? Jak tłumaczy Monika Podolak, sekretarz miasta Hrubieszów na gminy został nałożony taki obowiązek.

- W Hrubieszowie przy ul. Kruczej funkcjonuje już targowisko o nazwie „Mój Rynek”. Jest ono zarządzane przez nasze Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej i Mieszkaniowej – tłumaczy Monika Podolak, sekretarz miasta Hrubieszów. - Tam także zostanie zlokalizowany ów nowy ryneczek. W części przeznaczonej dla rolników nie będą pobierane opłaty targowe.

Pięćdziesiąt stanowisk

- Myślę, że radni zdecydują się na takie rozwiązanie – dodaje Anna Naja, przewodnicząca Rady Miejskiej w Hrubieszowie. - Nie przewiduję na sesji większej dyskusji w tej sprawie.

Najpierw miejscowa RM musi jednak podjąć odpowiednie kroki. Stanie się to na najbliższej sesji, która odbędzie się w czwartek (27 stycznia). Radni rozpatrzą wówczas projekt uchwały w sprawie wyznaczenia miejsca do prowadzenia handlu w piątki i soboty – jak to określono: przez rolników i ich domowników.

W projekcie uchwały zamieszczono także regulamin planowanego targowiska. Wynika z niego, iż jego właścicielem będzie miasto Hrubieszów, a przedmiotem handlu: produkty i wyroby określone w stosownej ustawie z października 2021 r. (weszła ona w życie 1 stycznia). Zostało to dokładnie sprecyzowane. Mogą to być zatem jedynie produkty rolne lub spożywcze oraz wyroby rękodzieła, ale wytworzone w gospodarstwie rolnym. Hrubieszowskie targowisko składające się z 50 stanowisk handlowych i ośmiu miejsc dla samochodów (stamtąd także będzie można sprzedawać towary) ma być czynne w wyznaczone dni w godz. 6-15.

- Kłopot w tym, że na targowisku „Mój Rynek” blisko w 90 proc. handlujących to rolnicy – mówi sekretarz Monika Podolak. - Od nich są pobierane opłaty targowe, które są przeznaczone na utrzymanie tego terenu. To m.in. odśnieżanie, sprzątanie itd. Nasz PGKiM zatem zostanie takich dochodów z opłat pozbawiony. To ok. 6 tys. zł rocznie. W związku z tym uważamy, że państwo powinno nam to zrekompensować. Będziemy się o to starać.

Dlaczego nie wyznaczono jednak takiego rolniczego ryneczku np. w innej części miasta?

- Uznaliśmy, że takie miejsce jest najbardziej odpowiednie dogodne – mówi Monika Podolak. - Jest tam utwardzony plac, toalety itd.

Rodzina i bliscy sąsiedzi

Kim są jednak owi domownicy wymienieni w przepisach? To osoby „bliskie rolnikowi”, pozostające z nim we wspólnym gospodarstwie domowym lub zamieszkujące na terenie gospodarstwa rolnego i w jego bliskim sąsiedztwie (i mające więcej niż 15 lat). Nie tylko. Domownik to także osoba, która stale pracuje w gospodarstwie rolnym, ale nie jest związana z rolnikiem stosunkiem pracy. Zatem takich handlujących bez uiszczania opłat targowych może być rzeczywiście wielu.

Niebawem uchwały o utworzeniu takich rolniczych targowisk będą także musiały podjąć inne samorządy.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Sytuacja cenowa w branży mięsnej w Polsce

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie