W Lesznie dwa razy zabrzmi polski hymn

Jacek Portala
Polska, Australia, Rosja i Szwecja walczyć będą w finale dziewiątego żużlowego drużynowego Pucharu Świata. Zawody rozpoczną się w sobotę o godz. 19 na torze Stadionu im. Alfreda Smoczyka w Lesznie. Polacy i Australijczycy uważani są za kandydatów do zwycięstwa.

Mamy świetną i bardzo wyrównaną drużynę, którą do boju prowadzi trener Marek Cieślak. Ale w Lesznie Australijczycy broni nie złożą. W wielkim sobotnim finale zabraknie jednak obrońców trofeum Duńczyków. Pozbawieni swojego asa atutowego Nickiego Pedersena (trzykrotny mistrz świata będzie musiał poddać się operacji przeszczepu skóry po oparzeniach) nie mieli szans w czwartkowym barażu z Australijczykami, Szwedami i Anglikami.

Zgodnie z przewidywaniami najszybsi byli żużlowcy z antypodów. Jason Crump, Leigh Adams i Chris Holder są w znakomitej formie od początku tego sezonu. Niewiadomą może być postawa Daveya Watta i Ryana Sullivana. Menedżer Craig Boyce musi dokonać jednej zmiany. W ostatniej serii wyścigów barażowych groźny upadek miał Adam Shields. Zawodnik leszczyńskiej Unii doznał wstrząśnienia mózgu i złamał obojczyk.

Po znakomitym starcie biało-czerwonych w Peterborough trudno natomiast oczekiwać zmian personalnych w składzie naszej reprezentacji. - Apetyt rośnie w miarę jedzenia. Naszym celem jest zwycięstwo w finale. Mam nadzieję, że w sobotni wieczór dwukrotnie w Lesznie rozbrzmiewać będą dźwięki "Mazurka Dąbrowskiego": na rozpoczęcie zawodów i po ostatnim wyścigu - mówi Marek Cieślak, selekcjoner polskiej reprezentacji.

- Wygraliśmy w Anglii bitwę, a w finale wygramy wojnę - mówi z kolei Jarosław Hampel, najlepszy jeździec półfinału w Peterborough. "Mały" był jedynym zawodnikiem, który pokonał dwukrotnego mistrza świata i lidera klasyfikacji generalnej Grand Prix 2009 Australijczyka Jasona Crumpa.

Craig Boyce i jego podopieczni także marzą o najwyższym stopniu podium. Wszak stanęli na nim po raz ostatni aż siedem lat temu.

Szwedzi wywalczyli awans co prawda rzutem na taśmę, ale nie zamierzają w Lesznie oglądać pleców Polaków i Australijczyków. Natomiast Rosjanie po wielu latach niemocy wracają do elity. Uczynili to w Vojens w stylu wzbudzającym wielki szacunek. Emil Sajfutdinow, wicelider tegorocznego Grand Prix, jest gwiazdą światowego formatu już od trzech lat. W Danii pozostali jego koledzy z reprezentacji - Denis Gizatullin, Renat Gafurow, Roman Poważnyj i Grigorij Łaguta - nie mieli nawet cienia respektu dla skandynawskich potęg. Niech nikt nie ma złudzeń, że na bardzo szybkim, ale jednocześnie bezpiecznym torze leszczyńskiej Unii Rosjanie wystąpią tylko w roli statystów.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie