W Lublinie goszczą Polaków ze Wschodu. „Mamy wobec nich dług” (ZDJĘCIA)

Piotr Nowak
29 Polaków z Rosji, Kazachstanu, Kirgistanu, Ukrainy, Białorusi i Łotwy przeżyło pierwsze święta w kraju przodków. - Ich losy przeplatają się z historią Polski - przyznaje Ewa Waszkiewicz, która rokrocznie przyjmuje gości ze Wschodu.

- To wspaniali ludzie, niezwykłe historie i dzięki temu niezapomniane święta - tak akcję „Wielkanoc w Polsce” podsumowuje Ewa Waszkiewicz, która od lat uczestniczy w przedsięwzięciu.

Już po raz 19. stowarzyszenie „Wspólne Korzenie” i Urząd Miasta Lublin zorganizowały święta dla Polaków ze Wschodu. 29-osobowa grupa przyjechała pod Zamek Lubelski w sobotę.

Wcześniej musieli oni pokonać nieraz tysiące kilometrów z takich miejsc jak Irkuck na Syberii i Biszkek w Kirgistanie. Wśród osób, które przygotowały dla nich święta jest Ewa Waszkiewicz z rodziną. Jacy są goście ze Wschodu?

- Jest w nich ciekawość, żeby poznawać swoje korzenie i poznawać nasze sposoby świętowania. Często dla nich to pierwszy wyjazd za granicę - mówi.

Dodaje, że do tej pory w jej rodzinnym domu w Jakubowicach Konińskich gościli Polacy m.in. z Kiachty, Omska, Irkucka, Nowosybirska, Barnau, Ułan-Ude, Sewastopola, Symferopola, Ałma-Aty i Taszkientu.

- Jesteśmy dla nich pierwszym kontaktem z polską kulturą. Z kolei my jesteśmy ciekawi, jak oni żyją, jak sobie radzą, jak wyglądały losy ich i ich przodków. Możemy podzielić się nie tylko jajkiem z przybyszami z dalekiej Rosji, Kazachstanu, Uzbekistanu czy Tadżykistanu, ale przede wszystkim stać się ambasadorami naszego kraju. Oni zawiozą wspomnienia z Polski do siebie i będą tam opowiadać kogo spotkali, co widzieli, i po prostu jak się u nas żyje - przyznaje Ewa Waszkiewicz.

Dodaje, że zaskoczyła ją liczba osób, które każdego roku chcą przyjeżdżać do Polski.

- Zadziwia mnie, ile po całej Azji jest rozsianych klubów polskich, osób, które chcą się spotkać, kultywować tradycję, przełamać się opłatkiem, czy podzielić wielkanocnym jajem. Tam, gdzie trafiali Polacy, tam tradycje nie zaginęły.

Rodzina pani Ewy pomaga odszukiwać korzenie osób, które zostały wywiezione na Syberię. Tak było z panią Olgą z Irkucka, której rodzina została wywieziona po 1905 r.

Śladów swoich przodków szukała w dokumentach parafialnych w całej Polsce i znalazła je w Kocku. Inna rodzina znalazła pradziadka wśród osób, które zostały wywiezione po powstaniu styczniowym.

- Ich losy przeplatają się z historią Polski i są jej dramatycznymi skutkiem. Szczycimy się powstaniami i tragediami narodowymi, ale trzeba pamiętać o ludziach, którzy przeżyli tę zawieruchę i chcą teraz odnaleźć swoją drogę - podkreśla Ewa Waszkiewicz.

Dlaczego przyjmuje Polaków ze Wschodu? - Rodzinie męża udało się wrócić z zesłania w 1922 r. Natomiast moi przodkowie, wywiezieni po powstaniu styczniowym, na zawsze zostali w Zachodniej Syberii. Uważam, że mamy dług do spłacenia wobec tych, którzy trafili na zsyłkę, najczęściej z przymusu i w wyniku represji. To nabiera szczególnej wagi w roku 100. rocznicy odzyskania przez Polskę niepodległości - wyjaśnia.

Rodacy ze Wschodu pozostaną w Polsce do 10 kwietnia. W tym czasie zwiedzą Lublin, Kraków, Częstochowę i Warszawę. Organizatorzy mają nadzieję, że będą mogli poczuć prawdziwą polską gościnność.

- Zachęcam wszystkich do wzięcia udziału w tej akcji. Warto pomagać. Z jednego drzewa wyrastamy. Z tym, że część gałęzi jest bardziej zielona, a część wyrastała w gorszych warunkach - mówi Ewa Waszkiewicz.

POLECAMY PAŃSTWA UWADZE:

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie