reklama

W poszukiwaniu wszystkich tajemnic Güntera Grassa

Mariusz GrabowskiZaktualizowano 
Kadr z filmu „Blaszany Bębenek”. W 1979 roku powieść Grassa przeniósł na srebrny ekran Volker Schlöndorff
Kadr z filmu „Blaszany Bębenek”. W 1979 roku powieść Grassa przeniósł na srebrny ekran Volker Schlöndorff FOT.mercurycinema
Nie ma w Niemczech innego pisarza, który wzbudzałby w bliźnich tyle emocji. Zwłaszcza, że z upływem lat dowiadujemy się o nim coraz to nowych faktów. Ostatnio pokazał nam twarz polityka.

Październik będzie stał w Gdańsku pod znakiem Güntera Grassa. Powodów jest sporo, ale najważniejszy z nich to polska premiera najnowszej powieści pisarza, zatytułowanej "Skrzynka" (w oryginale: "Die Box. Dunkelkammergeschichten"), opowieści o życiu autora, widzianym oczami jego ośmiorga dzieci z różnych małżeństw. Książka ukazała się po niemiecku rok temu i zebrała skrajne recenzje, choć w każdej podkreślano, że pisarz nie ustaje w dziele demistyfikowania swojej biografii, rozpoczętym trzy lata temu tomem "Przy obieraniu cebuli". Po polsku "Skrzynka" ukaże się w tłumaczeniu Sławomira Błauta.
Ale jej premiera rozpocznie dopiero festiwal Grassowskich atrakcji i rocznic. W Gdańsku pisarz będzie bowiem obchodził też swoje 82. urodziny, 50. rocznicę opublikowania swojej najsłynniejszej powieści "Blaszany Bębenek" i 10. otrzymania Literackiej nagrody Nobla. Gdańszczanie uczczą to festiwalem Grassomania, który rusza już dziś i będzie trwał do końca miesiąca. W jego ramach zostanie m.in. otwarta galeria Grassowska, w której zawisną rysunki pisarza (pod wspólną nazwą "Gdańskomania"), jego grafiki i rzeźby. Do dziś uzbierało się tam ponad 120 plastycznych dzieł spod jego ręki. A w przyszłości znajdą się w niej także wszystkie pamiątki związane z jego osobą.

Ale to wciąż nie koniec atrakcji. Dostojny gość, który na trzy dni osobiście odwiedzi Gdańsk, uświetni też m.in. przemarsz ulicami miasta bębenkowej orkiestry, pokazy wideo, odczyt polskich i niemieckich wierszy na dworcu we Wrzeszczu i prawdopodobnie spektakl "Blaszanego Bębenka" w Teatrze Wybrzeże. Słowem, Gdańsk szczodrze czerpie dziś z głobalnej sławy swego niegdysiejszego obywatela. Noblista, syn niemieckiego kupca i Kaszubki, mieszkał bowiem w Wolnym Mieście Gdańsk do 1942 roku, kiedy zgłosił się do służby w Kriegsmarine (nie przyjęto go z powodu zbyt młodego wieku). Jego rodzina zajmowała mieszkanie przy ul. Lelewela (dawniej Labesweg) we Wrzeszczu (Langfuhr). Potem już przyjeżdżał do rodzinnego miasta jedynie jako gość.

Związki Grassa z Gdańskiej trwają zresztą od wielu lat. Tamtejszy uniwersytet obdarował go doktoratem honoris causa, a w 1993 roku Rada Miasta przyznała mu tytuł Honorowego Obywatela Miasta Gdańska. On sam uczestniczy sumiennie we wszystkich miejskich uroczystościach i świętach, czasem całkiem rozrywkowych. Tak było choćby dwa lata temu, gdy zgodził się użyczyć swojej osoby uczestnikom II Międzynarodowego Gdańskiego Pleneru Rzeźby z Piasku Wielcy Gdańszczanie. Jego piaskowa rzeźba, przedstawiającego zażywnego staruszka z charakterystycznymi wąsiskami i nieodłączną fajką, stanęła na plaży między Jelitkowem a Brzeźnem. Obok - dodajmy - Gabriela Fahrenheita i Artura Schopenhauera, równie słynnych co on Gdańszczan.

Światową sławę przyniosły mu powieści z tzw. trylogii gdańskiej, z których najgłośniejsza to "Blaszany Bębenek" z 1959 roku

Nic dziwnego, pisarz wielokrotnie podkreślał swój emocjonalny stosunek do rodzinnego miasta. Wszak akcję swojego najbardziej znanego dzieła, czyli "Blaszanego Bębenka", umieścił właśnie tam, kreując Gdańska na miasto, w którym przenikają się trzy kultury: niemiecka, kaszubska i polska. Na tle opowieści o losach Oskara Matzeratha, który na przekór światu nie chce dorosnąć i komunikuje się z nim za pomocą walenia w biało-czerwony werbelek, stworzył historyczny fresk o latach 30. Gdy w 1959 opublikowano powieść, na pisarza rzucili się wściekle ci, dla których Gdańsk stanowił twierdzę niemieckości na Kresach Wschodnich, nazywając go "polskim pachołkiem" i "zdrajcą". Sprawiedliwie trzeba przyznać, że Grass nigdy się nie ugiął pod oskarżeniami i do dziś podkreśla, że w fenomen Gdańska mieli swój wkład również Polacy, bestialsko zamordowani m.in. za obronę Poczty Gdańskiej. A także to, że przyznanie Gdańska Polsce po wojnie to akt dziejowej sprawiedliwość.
"Blaszany Bębenek" rozpoczął tzw. trylogię gdańską, w skład której weszły też "Kot i mysz" (1961) i "Psie lata" (1963). Grass założył sobie literacką panoramę dziejów miasta, w której o rząd dusz walczą faszyści, które leży na pograniczu kulturowym i które jest "małą ojczyzną" nie tylko Niemców, ale też Polaków, żyjących tu od setek lat. Komentując "Psie lata" stwierdził, że dla jego pokolenia tytułowe psie lata skończyły się dopiero po wojnie, gdy niemiecka młodzież zaczadzona faszyzmem zrozumiała swoje błędy i powoli zaczęła dojrzewać do życia w demokratycznym społeczeństwie. Co więcej, przed pokoleniem młodocianych militarystów stoi szczególne zadanie naprawienie krzywd, jakie wyrządzili innym narodom. Ale nietrudno się tu także doszukać swoistego buntu pisarza przeciw adenauerowskim Niemcom, które próbują zatrzeć odpowiedzialność za zbrodnie nazizmu.

Nim jednak Grass w 1999 roku usłyszał werdykt szwedzkiej Akademii Noblowskiej, która przyznała mu największy z literackich laurów za to, że "jego frywolne czarne opowiastki obrazują zapomnianą stronę historii", zadął obdarować świat kilkunastoma znakomitymi powieściami, esejami i reportażami. W 1971 roku wydał "Z dziennika ślimaka", autobiograficzną próbę wyjaśnienia swojego politycznego zaangażowania i poparcia dla kanclerza Willy’ego Brandta. Sześć lat później światło dzienne ujrzał "Turbot", swoista wizja Grassowskiej historiozofii (w Polsce opublikowano ją dopiero w połowie lat 90., głównie z powodu wątku o rozruchach robotniczych w Gdańsku w 1970 toku).

Ale warto też wspomnieć o powieści "Wróżby kumaka" (1992), w której po raz kolejny podniósł kwestię trudnego polsko-niemieckiego pojednania. Oto wypędzeni ze wschodu Niemcy, wespół z wypędzonymi ze wschodu Polakami zakładają Polsko-Niemieckie Towarzystwo Cmentarne (inna sprawa, że wspólne dzieło rychło zostaje zaprzepaszczone w gąszczu kłótni i wzajemnych oskarżeń). Trudnego tematu wojennych rozrachunków dotknął już jako Noblista w "Pełzaniu rakiem" (2002), traktującym o tragedii statku Wilhelm Gustloff, zatopionego w 1945 roku przez sowiecką łódź podwodną. Zginęło wtedy kilka tysięcy niemieckiej cywilów.

Kiedy stawiał pytania o militarny sens wojennej hekatomby, był już uznanym niemieckim literatem, obsypanym wszelkimi możliwymi nagrodami i zaszczytami. Regularnie pojawiającym się w telewizji i w na stronach literackich periodyków. Ówczesną jego pozycję świetnie oddaje opinia komentatora "Süddeutsche Zeitung": "jego wąsy i dymiąca fajka kojarzą się nam z nostalgią za utraconymi po wojnie Kresami, mieszczańską solidnością i socjaldemokratycznym etosem" (Grass był działaczem SPD od lat 60., choć wystąpił z partii w 1992 roku, w proteście przeciw jej polityce azylowej, dyskryminującej azylantów).
Lato roku 2006 przyniosło koniec tego mitu. Grass udzielił wywiadu dziennikowi "Frankfurter Allgemeine Zeitung", w którym przyznał się, że w czasie wojny zgłosił się na ochotnika do Waffen-SS (zaraz później, w autobiograficznej powieści "Przy obieraniu cebuli" dorzucił więcej szczegółów swojej służby w 10 Dywizji Pancernej SS "Frundsberg"). Wybuchła burza. Pisarz oskarżono o kłamstwo, oszukiwanie przez lata czytelników i brak moralnego prawa do zabierania głosu w publicznych dyskusjach. Co bardziej krewcy żądali nawet zabrania mu Nobla. Zarzuty nie ominęły go nawet od swoich kompanów z SDP, z których jeden nazwał go "dwulicowym pisarzyną" i wyraził radość z faktu, że Grass nie jest już członkiem partii. Echa tych awantur dotarły też nad Wisłę. Lech Wałęsa zażądał odebrania Grassowi tytułu honorowego obywatela Gdańska (szybko się z tego wycofał), a basował mu w imieniu PiS Jacek Kurski.

Pisarz podpadł rodakom socjalistycznymi ciągotami, krytyką zjednoczenia Niemiec i przyznaniem się w 2006 roku do służby w SS

Powieść "Skrzynka", którą pisarz będzie promował w Gdańsku, jest kontynuacją "Przy obieraniu cebuli". Grass ponownie wkracza życiowej retrospekcji, ale swoją historię opowiada nam przez pryzmat doświadczeń swoich dzieci, które latami musiały czekać na ojca, zamkniętego w gabinecie i pochłoniętego pisaniem. To jego gorzkie rozliczenie się z ojcostwem, które gdzieś mu umknęła w morzu wielkich spraw świata. I nie znajduje dla siebie wielu okoliczności łagodzących. O ile w sprawie swojej służby w SS tłumaczył się wiekiem i tym, że przez większość służby chorował na żółtaczkę, tutaj nie kręci: "byłem złym ojcem" - podsumowuje skruszony i po latach prosi wszystkie swoje dzieci o wybaczenie. W ekspiacji posuwa się zresztą dalej, krytycznie podchodząc do większości swoich życiowych wyborów i dokonań.
Jego rodacy przyjęli książkę chłodno. Przy okazji jej zapowiedzi wypomniano Grassowi wszystkie grzechy: matactwa przy wyjaśnianiu esesmańskiej przeszłości, sprzeciwianie się zjednoczeniu Niemiec, czy wreszcie ataki na FDP, prokapitalistyczną partię liberałów. Dostało mu się także za czynne poparcie dla socjaldemokratów w czasie ostatnich wyborów. Faktycznie, Grass opuścił dom w Lubece i w towarzystwie młodych niemieckich pisarzy przez cały wrzesień objeżdżał dawną NRD, namawiając do głosowania na SPD (w czasie wyborczych wieczorków autorskich czytał fragmenty swojego "Dziennika" z 199o roku). "Die Welt" skwitował to nawet ironicznie stwierdzeniem "Stary bębniarz znów bębni". Jak się okazało, bębnił bezskutecznie. SPD poniosła bowiem w wyborach sromotną porażkę.

W pisarzu jednak zawrzał gorący polityczny duch. Na fali wyborów skrytykował liberałów i oskarżył ich o spowodowanie kryzysu gospodarczego w Niemczech i publicznie zażądał ich "ukarania" (Guida Westerwelle, szefa FDP, nazwał wręcz "bijącym pianę krzykaczem"). Ale polityczne wyskoki pisarza zostawmy jego rodakom. Cieszmy się zaś tym, że do Gdańska przyjedzie jako świetny pisarz, który rozsławił to miasto na cały świat.

Günter Grass "Skrzynka", wyd. OSKAR, Gdańsk 2009, cena 26,49 zł

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: W poszukiwaniu wszystkich tajemnic Güntera Grassa - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3