reklama

W radiu tego nie usłyszycie

Dariusz SzreterZaktualizowano 
Wolę godziny spędzone na graniu muzyki z moim zespołem niż godziny spędzone przy kręceniu filmów - mówi Kevin Costner, aktor, reżyser i producent filmowy, w rozmowie z Dariuszem Szreterem

Jesteś głosem i nazwiskiem stojącym za zespołem Modern West. A kto jest jego liderem?
Sprawa przywództwa nie jest czymś, o czym dyskutujemy w zespole. Chciałbym, żeby wszyscy mieli swój udział w tym, co razem tworzymy. Nie mógłbym być w grupie, w której cały ciężar spoczywałby na moich barkach. Ja śpiewam, piszę część piosenek, wyznaczam kierunek, ale w moim zespole każdy muzyk jest ważny.

Są jednak wśród nich osoby, do których masz szczególny stosunek.
Z Johnem Coinmanem i Blairem Forwardem znamy się od bardzo dawna. Z Johnem poznaliśmy się w latach 80. w Los Angeles na warsztatach aktorskich. Dołączył do nas Blair i muzykowaliśmy wspólnie przez jakiś czas pod nazwą Roving Boy.

Wasza obecna grupa nazywa się Modern West, ale wasza muzyka jest dość tradycyjna. Gdzie ten "modernizm"?
Nie gramy przecież czystego country, nie trzymamy się niewolniczo tradycji. Gramy naszą własną odmianę muzyki. Pochodzę z Zachodu, występowałem w westernach. To moje zaplecze i nie zamierzam się od niego dystansować. Stąd ta nazwa, Modern West - Nowoczesny Zachód.

Nie chcesz, żeby szufladkować muzykę, którą wykonujecie, jednak jest ona osadzona gdzieś w połowie drogi między country a rockiem.
Dorastałem z muzyką z Motown [Tamla Motown: popularna w latach 60. wytwórnia z Detroit specjalizująca się w lansowaniu czarnych wykonawców soul, jak Diana Ross, Jackson 5 czy Stevie Wonder - red.]. Uczyłem się też gry na fortepianie i grałem np. Mozarta. Kiedy jednak tworzysz swoje piosenki, pozwalasz im płynąć z wnętrza. Trzy z piosenek na naszej debiutanckiej płycie "Untold Truths" przygotowane były na potrzeby filmu i stąd ich posmak country, który udzielił się całemu albumowi. Ale ja nigdy nie słuchałem country. Wolałem rock'n'rolla i inne style popularne w latach 60. One miały na mnie wpływ i słychać je w naszych nowych piosenkach, które się znajdą na kolejnym albumie "Turn It On". Jest on dużo bardziej rock'n'rollowy niż pierwsza płyta.

Wszystko, co robimy, czego doświadczamy, wpływa na nasze przyszłe wybory. Życie to przenoszenie doświadczeń na to, co robisz w przyszłości

Słyszałem na razie jedną piosenkę "Let Me Be The One". Kim jest wokalistka, z którą śpiewasz w duecie?
To żona naszego gitarzysty. Będzie z nami na koncercie w Polsce.
Byłeś nastolatkiem w czasach ruchu hippies. Muzyka rockowa odzwierciedlała wtedy konflikt pokoleń. Czy też tego doświadczyłeś?
Tak. Mój brat walczył w Wietnamie. Jednocześnie w Stanach rodził się ruch antywojenny. Popierałem go, bo chciałem uchronić brata przed okropieństwem wojny.

Skąd miałeś swoją pierwszą gitarę?
Och, to chyba była stara gitara mojego dziadka. Tak naprawdę zacząłem się uczyć grać na gitarze pięć lat temu. W młodości pobierałem naukę gry na fortepianie. Niestety, w pewnym momencie ją porzuciłem.

To znaczy, że w Roving Boy nie grałeś na gitarze, tylko na fortepianie?
Nie. W tamtym zespole pisałem piosenki i śpiewałem. W ogóle nie potrzebowaliśmy wtedy pianisty.
Czy na którejś z płyt Modern West znalazły się piosenki, które powstały w tamtym okresie?
"Leyland Iowa" napisaliśmy do filmu "Pole marzeń" z 1989 roku. To najstarszy "zabytek" w naszym repertuarze.

Podoba Ci się życie w trasie? To chyba zupełnie inne doświadczenie niż wyjazd na kręcenie zdjęć w odległych miejscach czy zagraniczny festiwal filmowy?
Masz rację - bardzo różne. I powiem tak: wolę godziny spędzone na graniu muzyki niż godziny spędzone przy kręceniu filmów.

Zanosi się na dłuższy rozbrat z filmem?
Nie, gdy skończymy trasę i trochę wypocznę, mam nadzieję rozpocząć zdjęcia we Włoszech.

A skąd w ogóle pomysł tego skoku w bok do branży muzycznej?
Żona mnie namówiła. Pomysł mi się spodobał, skrzyknąłem więc chłopaków, z którymi kiedyś śpiewałem. W ogóle nie sądziłem, że skończy się to wydaniem płyty, a co dopiero dwóch. Christine towarzyszyła mi podczas poprzedniej trasy po Europie dwa miesiące temu. Zagraliśmy wtedy 12 koncertów, a po powrocie do Stanów dostaliśmy 40 kolejnych ofert. Mamy dwójkę małych dzieci, więc tym razem żona zostanie z nimi w domu.

Czy na koncercie usłyszymy już te nowe piosenki z niewydanej jeszcze płyty?
Zagramy pięć lub sześć piosenek z "Untold Truths", a reszta to będą piosenki z nowej płyty i może jeszcze jakieś zupełnie nowe utwory, bo cały czas komponuję. Na koncert złoży się 16 do 17 piosenek i będzie on trwać około półtorej godziny. Choć chętnie zagrałbym dłużej - nawet trzy godziny. Uwielbiam grać na żywo.

Czy myślisz, że to doświadczenie, nagrywania, koncertowania i śpiewania, wpłynie na twoją filmową karierę?

Wszystko, co robimy, czego doświadczamy, wpływa na nasze przyszłe wybory. Życie to przenoszenie doświadczeń na to, co robisz w przyszłości. Nigdy wcześniej nie byłem w Polsce ani w wielu innych miejscach, które teraz odwiedzam z zespołem. Myślę, że to mnie w jakiś sposób zmieni, a zatem to, co będę w przyszłości robił, będzie jakoś różne od tego, co robiłem do tej pory.
Myślałem raczej o filmie muzycznym z Tobą w roli głównej. Może "Bodyguard 2", w którym to on jest znanym śpiewakiem, a chroni go ponętna agentka...
Na razie przymierzam się do reżyserii filmu o II wojnie światowej. Drogi, którymi kroczymy, bywają zaskakujące.

A gdybyś miał się obsadzić w głównej roli filmu biograficznego o jakimś muzyku? Joaquin Phoenix był rewelacyjnym Johnny Cashem, Jamie Foxx - Rayem Charlesem. Masz taką postać z mu-zycznego panteonu, w którą chciałbyś się wcielić?

O tak, oni byli znakomici w tych rolach. A ja? Nigdy nad tym nie myślałem. Nie potrafię powiedzieć, kogo bym chciał zagrać. Przykro mi...

Wielu muzyków z powodzeniem grało w filmach, natomiast wypady w drugą stronę, kiedy aktorzy - jak w twoim przypadku - skutecznie szukali spełnienia w muzyce, były o wiele rzadsze. Czy to znaczy, że aktorstwo jest łatwiejsze od muzykowania?
Nie, nie. Tego bym nie mógł powiedzieć. Może powinieneś sam spróbować obu tych rzeczy i odpowiedzieć sobie na pytanie, czy łatwiej stać na scenie przez dwie godziny i śpiewać swoje piosenki, czy zrobić film. Prawdą jest to, co mówisz, że nie ma wielu aktorów, którym się powiodło w muzyce, ale ja mogę mówić tylko za siebie. A wszystko, czego chciałem, to było występowanie na żywo. Jak mówiłem, nie stawiałem sobie nawet za cel nagrania płyty. Mój przypadek jest więc nietypowy. Z drugiej strony, to coś, co akurat dla mnie jest charakterystyczne: zrobić coś, na co się ma ochotę i zobaczyć, co z tego wyniknie. Czasem prowadzi mnie to do zaskakujących sytuacji, na przykład takiej, że oto będę występował jako śpiewak w Europie.

Czy swoją przygodę z muzyką traktujesz jako kolejny sposób zarabiania na życie, czy bardziej jako hobby?

Do wszystkiego w życiu podchodzę serio, skoro się już na to decyduję. Jeśli chodzi o moich muzyków, to dzięki naszemu przedsięwzięciu mogli sobie kupić nowe domy, więc dla nich to chyba rzecz bardzo serio - tym bardziej dla mnie też. No i wypada jeszcze wspomnieć o publiczności. To dla niej występuję, staram się pokazać jak najlepszy, oryginalny show, z piosenkami, których nie słyszeli jeszcze w radiu. Krótko mówiąc - dla mnie to bardzo poważna sprawa.

Uczestniczyłeś aktywnie w ostatniej kampanii wyborczej, popierając Baracka Obamę. Po roku jego urzędowania w Białym Domu wielu Amerykanów jest rozczarowanych jego prezydenturą. A ty, wiedząc to, co wiesz teraz, zagrałbyś znów na jego wiecu wyborczym?
Zdecydowanie tak. Ja nie jestem nim ani trochę rozczarowany. Ameryka musi się zmienić. Musi zmienić swój wizerunek na świecie, ale też swój sposób widzenia świata. Niestety, moi rodacy nie mają dość cierpliwości do tej wielkiej zmiany kierunku. To bardzo ciężka praca, myślę, że nikt mu jej nie zazdrości. Pewnie były jakieś błędy, ale zrobiłby je każdy, kto podjąłby się tego zadania. Ja jestem zwolennikiem dawania ludziom szansy, żeby się w pełni wykazali. Tak jak nie chciałbym, żeby ktoś wyszedł z mojego koncertu po pierwszej piosence.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: W radiu tego nie usłyszycie - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3