W zoo w Zamościu zobaczymy wystawę maskotek związanych z...

    W zoo w Zamościu zobaczymy wystawę maskotek związanych z największymi imprezami sportowymi

    know

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    W zoo w Zamościu zobaczymy wystawę maskotek związanych z największymi imprezami sportowymi
    1/10
    przejdź do galerii

    ©materiały Tomasza Saka

    Do końca wakacji w Ogrodzie Zoologicznym w Zamościu można obejrzeć wystawę Tomasza Saka „Oficjalne maskotki największych imprez sportowych”. - Zgromadziłem ponad sto maskotek z piłkarskich mistrzostw świata i Europy, z igrzysk olimpijskich, Igrzysk Wspólnoty Narodów, czy innych ważnych wydarzeń, które miały swoją maskotkę - mówi właściciel kolekcji. - To małe dzieła sztuki, które na pewno łączy pokolenia, religie, wszelkie nacje i narody - twierdzi Tomasz Sak.
    W zamojskim Ogrodzie Zoologicznym można obejrzeć Pana kolekcję maskotek z imprez sportowych. Jak bogaty jest to zbiór i co ciekawego zobaczymy?
    Zgromadziłem ponad sto maskotek z piłkarskich mistrzostw świata i Europy, z igrzysk olimpijskich, Igrzysk Wspólnoty Narodów, czy innych ważnych wydarzeń, które miały swoją maskotkę. Zbiory, jako ciekawostkę, wzbogaciłem o maskotki polskich klubów piłkarskich.
    W części centralnej wystawy jedna gablota w całości poświęcona jest trwającym mistrzostwom świata w Rosji. Znajduje się w niej replika Pucharu Świata FIFA, oficjalna piłka i maskotka. W sumie na wystawie jest 16 gablot.

    Jest ktoś w Polsce, kto ma równie dużą kolekcję sportowych maskotek?
    Mam kontakt z redaktorem sportowym ze Śląska, z Radia Katowice. Henryk Grzonka był przekonany do tej pory, że jest jedynym kolekcjonerem. Wystawiał jednak tylko maskotki z letnich i zimowych igrzysk olimpijskich. Ja również je posiadam, ale moja kolekcja rozbudowana jest o inne zawody, stąd mogę śmiało mówić, że mam największą kolekcję w Polsce. Przynajmniej wśród osób, które się z tym ujawniły.

    Wybór ogrodu zoologicznego na miejsce wystawy był przypadkowy?
    To był trochę przypadek, ale nie do końca. W marcu dotarła do mnie przesyłka z maskotką Willy’ego z 1966 roku, a następnego dnia dowiedziałem się, że zamojski ogród zoologiczny obchodzi w tym roku 100-lecie. Pomyślałem, że można to połączyć i zrobić wspólnie wystawę. A ponieważ 80 procent zbiorów to motywy zwierzęce, wybór zoo wydawał się oczywisty. Pomysł spodobał się również dyrektorowi, ponieważ jest to dodatkowa atrakcja dla zoo.

    Od kiedy zbiera Pan maskotki sportowe?
    Pierwsza w mojej kolekcji była maskotka z 1986 roku z mistrzostw świata w piłce nożnej w Meksyku. Mój tata przyniósł wtedy do domu porcelanowy talerz, wykonany przez jedną z polskich firm, i na tym talerzu była oficjalna maskotka mistrzostw, Pique. Nie minęły dwa dni, a trafił do mnie proporczyk. Gdy robiłem porządki w zabawkach trafiłem na dwie figurki z piłkarzami. Sprawdziłem, że są oficjalnymi maskotkami z mistrzostw świata z 1970 i 1974 roku. W wieku 10 lat miałem więc już cztery pamiątki. Później, w miarę możliwości, zdobywałem kolejne rzeczy, a gdy zacząłem zarabiać, to powiększałem kolekcję kupując maskotki na zagranicznych aukcjach.

    Z której maskotki jest Pan najbardziej dumny, a jaką jest najtrudniej zdobyć?
    Największą perełką w mojej kolekcji jest wspomniany lew Willy, czyli pierwsza oficjalna maskotka w historii mistrzostw świata. Najtrudniejszy do zdobycia jest bóbr Amik, maskotka igrzysk olimpijskich w Montrealu w 1976 roku. Znalazłem ją na niemieckiej aukcji, ale kosztuje 770 euro. Trochę więc się waham z jej kupnem (śmiech).

    Kolekcja ma więc wartość nie tylko sentymentalną?
    Niewątpliwie tak. Są to rzeczy, jak np. Willy, dosłownie jednostkowe. A trafić na sztukę z pudełkiem, metką i certyfikatem jest naprawdę bardzo trudno. Dla mnie to ważny element tradycji olimpijskiej oraz historii najważniejszych wydarzeń sportowych na całym świecie. To małe dzieła sztuki powiązane z bogatą symboliką, które mają znaczenie całkiem inne niż zwykła zabawka. To element, który na pewno łączy pokolenia, religie, wszelkie nacje i narody.

    Chciałby Pan pokazać swoje zbiory też w innych miastach?
    Zacząłem o tym myśleć, ponieważ widzę, że jest duże zainteresowanie. Spotkałem osoby, które do zoo przyjechały specjalnie z Włodawy, Chełma, czy nawet z Warszawy. Fajnie byłoby wyjść z wystawą poza Zamość, ale nadal myślę o ogrodach zoologicznych. Odwiedza je wiele dzieci, które lubią maskotki, a z dziećmi przychodzą tatusiowie, którzy z kolei lubią sport. ą


    Wystawa „Oficjalne maskotki największych imprez sportowych” dostępna będzie w zamojskim Ogrodzie Zoologicznym do końca sierpnia (codziennie w godz. 10 – 18). Wejście od strony budynku dydaktycznego zoo.

    W związku z ciszą wyborczą komentarze zostały wyłączone, zapraszamy z powrotem w niedzielę wieczorem.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo