Więcej zapłacimy za małpkę i słodki napój. Efekty wprowadzenia nowej opłaty już widać

Piotr Nowak
Piotr Nowak
Podwyżki już widać na półkach sklepów
Podwyżki już widać na półkach sklepów Łukasz Kaczanowski
Od 1,35 zł do 5 gr za litr napoju z dodatkiem cukru lub substancji słodzącej. Tyle wynosi nowa opłata, którą objęci są producenci i sprzedawcy napojów w Polsce. Efekty wprowadzenia podatku cukrowego były do przewidzenia. Podwyżki już widać na półkach sklepów.

Mieszkaniec Świdnika donosi, że w Lidlu dwulitrowa butelka Coca-Coli podrożała z blisko 6 zł do prawie 8 zł. Podczas przedświątecznych promocji w lubelskim Kauflandzie za litr Coca-Coli trzeba było zapłacić ok. 1,75 zł. Teraz, w styczniu, cena wzrosła do 4,69 zł za litr.

Po porównanie wybraliśmy się do jednego z osiedlowych sklepów na Kośminku. Za 0,33 l puszkę Pepsi lub Coca-Coli trzeba tam zapłacić 1,99 zł. Ale już 2,75-litrowa butelka Pepsi kosztuje 5,59 zł. Tyle samo co przed 1 stycznia. - Zależy jaka dostawa przyjdzie. W tej chwili mamy jeszcze ceny jak w ubiegłym roku - mówi sprzedawczyni.

Nowa danina objęła też tzw. małpki, czyli alkohole smakowe w butelkach o objętości do 300 ml. Za każde 100 ml małpki wódki 40-procentowej hurtownicy zobowiązani są do wniesienia opłaty w wysokości 1 zł. W sklepie osiedlowym cena butelki jest taka sama jak przed zmianą i wynosi 5,99 zł. Jednak nie wszędzie jest tak samo.

- Małpki bardzo podrożały na stacjach benzynowych. Jak ostatnio kupowałem, buteleczka kosztowała prawie 20 zł – przyznał miłośnik małpek, którego spotkaliśmy w kolejce do kasy.

Informacji o zawrotnych cenach trunków smakowych nie udało mi się potwierdzić. Na najbliżej stacji benzynowej cena za butelkę oscyluje w granicach 11-12 zł. Więcej niż w zwykłym sklepie trzeba też zapłacić za Pepsi lub Coca Colę. Cena za dwulitrową butelkę zbliża się do 11 zł.

- Już widać podwyżki, a w najbliższych tygodniach, wraz z opróżnianiem się magazynów, będą obejmowały kolejne sklepy – zapowiada dr Dorota Tokarska, ekonomistka z Instytutu Ekonomii i Finansów KUL.

Czytaj także

Czym jest opłata cukrowa? Odpowiedzi szukamy na rządowych stronach. „Opłata od środków spożywczych (inaczej opłata cukrowa lub podatek cukrowy) to nowa danina, obowiązująca od 1 stycznia 2021 roku, która wpłynie na wzrost cen napojów słodzonych. Jej wprowadzenie ma zachęcić producentów do redukcji ilości substancji słodzących, a konsumentów – do wyboru zdrowszych produktów” - czytamy na stronie biznes.gov.pl.

Nowa opłata weszła w życie później niż planowano. Według pierwszych zapowiedzi miała obowiązywać już od 1 kwietnia 2020 r. Dłuższego vacatio legis domagali się przedsiębiorcy.

- Na ten rok mamy już podpisane umowy z sieciami handlowymi, ceny są ustalone i koszty każdej nowej opłaty będziemy musieli w głównej mierze pokryć z własnej kieszeni. Szacujemy, że w Herbapolu będziemy musieli na ten cel wygospodarować około 20 mln zł. To gigantyczna kwota, nie do udźwignięcia w jednym roku - mówił w lutym ubiegłego roku Artur Bielak, dyrektor finansowy i członek zarządu spółki Herbapol-Lublin. Obawiał się, że wprowadzenie tzw. opłaty cukrowej wymusi na firmie konieczność zwolnienia około 150 pracowników z Lublina.

Ze względu na zawirowania gospodarcze wywołane pandemią rząd zgodził się opóźnić wejście przepisów w życie. Eksperci przewidują, że to nie uchroni klientów przed podwyżkami. Ceny mogą podskoczyć nawet o 20-30 proc.

Na dokręcanie przez rząd fiskalnej śruby skarżą się przedsiębiorcy. - Apelujemy do rządu, aby powstrzymał się od wprowadzania kolejnych lub zwiększania istniejących obciążeń w okresie trwającego kryzysu gospodarczego - mówi Maciej Witucki, prezydent Konfederacji Lewiatan.

Czytaj także

Na liście nowych podatków i opłat jest nie tylko podatek cukrowy, od sprzedaży detalicznej i od „małpek”, ale też opłata mocowa. Wyzwaniem dla przedsiębiorców może być także objęcie CIT-em spółek komandytowych, wprowadzenie opłaty przekształceniowej z tytułu przekazania środków z OFE do IKE oraz zmiany w ustawach PIT, CIT oraz VAT, które mają uszczelnić system podatkowy.

- To dokręcanie śruby wszystkim – zastrzega dr Dorota Tokarska. Przypomina, że wprowadzanie nowych danin nakłada się na trudny czas pandemii. - Więksi przedsiębiorcy stracą najmniej, bo oni mogą liczyć na pomoc rządowej tarczy antykryzysowej. Podwyżki najbardziej uderzą w mniejszych przedsiębiorców, którzy będą ciąć wydatki na inwestycje i ograniczać zatrudnienie. To też przełoży się na problemy gospodarstw domowych.

Czytaj także

Ferrari na aukcji dla WOŚP

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie