reklama

Wielki Szlem - ostatni cel Federera

Hubert ZdankiewiczZaktualizowano 
Klękajcie narody - to nadużywane przez telewizyjnych komentatorów powiedzenie pasuje tym razem znakomicie, bo faktycznie cały tenisowy świat padł na kolana przed mistrzostwem Rogera Federera. Nie chodzi nawet o to, że wygrywając Australian Open, zdobył 16. wielkoszlemowy tytuł i umocnił się na prowadzeniu w klasyfikacji wszech czasów. Wszyscy są pod wrażeniem stylu, w jakim rozprawił się w finale z Andym Murrayem.

"Powrót wielkiego Federera" - zatytułował korespondencję z Melbourne "L’Equipe". "Gdy Roger gra tak jak w niedzielę, jest przybyszem z innego wymiaru. Nie można go pokonać czy nawet dotknąć, można go tylko podziwiać" - pisze największy francuski dziennik sportowy.

"Od łez do uśmiechu" - zaczyna swój tekst hiszpański "AS", przypominając, że przed rokiem to Szwajcar (w niedzielę emocji nie potrafił ukryć Murray) płakał po finałowej porażce z Rafaelem Nadalem. Ten ostatni jest, zdaniem gazety, jedynym człowiekiem, który może przeszkodzić Federerowi w zdobyciu klasycznego Wielkiego Szlema. Czyli wygraniu wszystkich czterech najważniejszych turniejów świata w jednym roku.

Podobnie uważają inni. "Wielki Szlem 2010? Czemu nie, stać go na to. W erze zawodowego tenisa dokonało tej sztuki tylko dwóch graczy, ale on może być tym trzecim. Trzeba tylko bacznie obserwować Nadala i to, jak będzie sobie radził w turniejach poprzedzających Roland Garros. Muskuły Hiszpana ostatnio wyraźnie zmalały i nie jest już takim niezniszczalnym herosem jak kiedyś, ale z pewnością nie powiedział jeszcze ostatniego słowa. Zwłaszcza na ceglanej mączce" - podkreśla "L’Eqipue".

"Za czasów Samprasa pojawił się slogan: rok z wygranym szlemem to dobry rok. W przypadku Federera trzeba go zmienić na rok zaczęty od wygrania Australian Open to dobry rok. Za każdym z poprzednich trzech razy (w 2004, 2006 i 2007 roku) Roger wygrywał później także Wimbledon i US Open, wniosek więc nasuwa się sam. Wszystko rozstrzygnie się w Paryżu" - uważa "Basler Zeitung".

Dziennik z rodzinnego miasta Federera - Bazylei - zachwyca się rzecz jasna w pierwszej kolejności fenomenalną grą Szwajca_ra w finale. "Niewiarygodna podróż trwa, Federer sięgnął po 16. szlema w najpiękniejszy możliwy sposób" - pisze.

W podobnym stylu komentują finał Australian Open inne szwajcarskie dzienniki. Obok pochwał i euforii w komentarzach pojawia się również współczucie dla pokonanego rywala. Przeglądający tytuły w angielskich gazetach dziennikarz "Blicka" zauważa - nie bez ironii - nagłą woltę "The Sun". Wynoszący dotąd Murraya pod niebiosa największy brytyjski tabloid przypomniał sobie nagle, że... Andy jednak nie jest Anglikiem, tylko Szkotem.

Zachwyca się za to Federerem, twierdząc, że z tak dysponowanym Szwajcarem nie wygrałby nikt. Ani Pete Sampras, ani Rafael Nadal, ani Andre Agassi. "Nawet gdyby byli w szczytowej formie" - uważa "The Sun".
Co na to wszystko główny bohater? - Wielki Szlem? Jeśli uda mi się go wywalczyć, to wspaniale, nie zamierzam jednak podporządkowywać temu celowi całego mojego życia, układać specjalnie kalendarza startowego - uśmiecha się Federer. -_To zre_sztą nie jest takie proste, jak się niektórym wydaje, bo ciągle pojawiają się kolejni młodzi i gło_dni sukcesu gracze, dla których jestem celem numer jeden do upolowania. Najpierw był Nadal, potem Murray. Teraz pojawili się inni, jak choćby del Potro czy Cilić - podkreśla.
"A nawet jeśli mu się nie uda, to i tak będzie graczem wszech czasów. Tego już nikt mu nie odbierze" - twierdzi "L’Equipe".

Chwalący Murraya "The Sun" przypom_niał sobie nagle, że jest jednak Szkotem, a nie Anglikiem

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Wielki Szlem - ostatni cel Federera - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3