„Wieloryb The Globe” w Teatrze Starym. Globisz powrócił i...

    „Wieloryb The Globe” w Teatrze Starym. Globisz powrócił i jest wielki

    Andrzej Z. Kowalczyk

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Krzysztof Globisz zmaga się z afazją i problemami ruchowymi, ale jego występ jest nie do zapomnienia

    Krzysztof Globisz zmaga się z afazją i problemami ruchowymi, ale jego występ jest nie do zapomnienia ©Małgorzata Genca

    Niezwykły spektakl zobaczyliśmy w piątek w Teatrze Starym.
    Krzysztof Globisz zmaga się z afazją i problemami ruchowymi, ale jego występ jest nie do zapomnienia

    Krzysztof Globisz zmaga się z afazją i problemami ruchowymi, ale jego występ jest nie do zapomnienia ©Małgorzata Genca

    Teatr Stary pokazał lubelską premierę sztuki Mateusza Pakuły „Wieloryb The Globe” w reżyserii Evy Rysovej.

    Jaka była geneza „Wieloryba…”, wiedzą chyba wszyscy. Pakuła napisał tę sztukę dla artysty, który - zdawać by się mogło - wystąpić w niej nie może: dla Krzysztofa Globisza, który przed ponad dwoma laty przeszedł poważny udar mózgu, którego skutkiem są duże problemy z poruszaniem się i mówieniem. Do dramaturga dołączyły byłe studentki Globisza z krakowskiej PWST: reżyserka Eva Rysova oraz aktorki - Zuzanna Skolias i Marta Ledwoń z lubelskiego Teatru Osterwy. A sam Globisz bez wahania zgodził się zagrać wyrzuconego na brzeg wieloryba.

    Powrót do świata


    Taki pomysł dramaturgiczny tylko na pierwszy rzut oka może zaskakiwać czy zgoła szokować. Ale w gruncie rzeczy jest nader trafną metaforą sytuacji aktora, dla którego ciało i głos są wszak podstawowymi narzędziami pracy, a który dotknięty częściowym paraliżem i głęboką afazją, znajduje się nagle jakby w zupełnie innym świecie. Właśnie jak ów morski ssak w obcym mu środowisku lądowym. Opowieść o ratowaniu wieloryba jest więc historią powrotu aktora do świata, do którego nie chce i nie może przestać należeć - na scenę. My, widzowie, oczywiście nie znamy całej drogi, którą Krzysztof Globisz przebył od tragicznego udaru do chwili, gdy stanął przed publicznością; możemy jedynie podziwiać jej efekty. A te są nadzwyczajne.

    Ograniczenie jako atut


    O dokonaniach ludzi dotkniętych jakąś niepełnosprawnością zwykło się mawiać, że przekroczyli własne ograniczenia. I to jest prawda. Ale Globisz dokonał znacznie więcej. On nie tylko te ograniczenia przekroczył, lecz - poznawszy je - świadomie zbudował z nich zupełnie nowe, niezwykłe środki aktorskiego wyrazu; ze słabości uczynił siłę. To prawda - porusza się z trudem, ale przecież nikt nie oczekuje odeń hasania po scenie. Owszem - zmaga się z odmawiającymi posłuszeństwa słowami, ale kiedy przemówi, to jest to przejmujące i sugestywne. A przy tym nie sposób oprzeć się wrażeniu, iż aktor na nowo poznaje słowa, smakuje je i cieszy się nimi. Nie stracił też nic ze swej ogromnej charyzmy scenicznej; przeciwnie - przykuwa uwagę w stopniu może jeszcze większym niż dawniej. A wszystko to składa się na rolę, którą wielu widzów z pewnością zapamięta na zawsze.

    I wcale nie jest powiedziane, że musi to być kreacja jedyna. Doskonale mogę sobie wyobrazić Krzysztofa Globisza w wielu innych rolach; także tych z największej klasyki. Wystarczy, aby znaleźli się reżyserzy obdarzeni wyobraźnią i odwagą w jej używaniu. Mam nadzieje, że takich w Polsce nie brak.

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (7)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Szanowni nie zasługujecie na komentarze o Panu Globiszu

    Aleksander (gość)

    Zgłoś naruszenie treści

    Szanowni rodacy , chrześcijanie

    Krzysztof Globisz pokazał swoją rolą że nie ma rzeczy niemożliwych . Był skazany przez wróżbitów najpierw na śmieć a później na trwałe korzystanie z usług ZUS i...rozwiń całość

    Szanowni rodacy , chrześcijanie

    Krzysztof Globisz pokazał swoją rolą że nie ma rzeczy niemożliwych . Był skazany przez wróżbitów najpierw na śmieć a później na trwałe korzystanie z usług ZUS i NFZ . Wrócił na scenę i gra , gra fascynująco, pokazuje że przez upór i codzienny trening można dokonać rzeczy uważanych w tym zakłamanym kraju za niemożliwe , Krzysiu jesteś wielki , kto nie wierzy powinien zobaczyć The Globe zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Uczucia mam mieszane...

    Jolka Jolka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    W całym spektaklu zachwycił mnie tylko sam Globisz. On rzeczywiście znalazł nowe środki wyrazu i to jest niesamowite. W jego kontekście nie daje mi spokoju myśl o tym, że słowa miewają moc sprawczą...rozwiń całość

    W całym spektaklu zachwycił mnie tylko sam Globisz. On rzeczywiście znalazł nowe środki wyrazu i to jest niesamowite. W jego kontekście nie daje mi spokoju myśl o tym, że słowa miewają moc sprawczą - parę lat tamu Globisz wypowiedział w "Notatkach o skubaniu roli", że fascynuje go afazja. I stało się, poznał ją z autopsji. Ona niewątpliwie coś odbiera, ale i też coś daje, co może sobie uświadomić i wykorzystać chyba tylko ktoś, kto przez całe życie pracował głosem i słowem oraz nad głosem i nad słowem. Efekt poszukiwań nowych środków wyrazu jest fascynujący. Ciekawy efekt dał wieloryb złożony z kartek - to interesujący fragment scenografii i jednocześnie element konstrukcyjny przedstawienia. Aktorki, trzeba przyznać, są bardzo sprawne wokalnie. Muzyka - intrygująca, ale nie uznałabym jej za ładną. Natomiast tekstu Mateusza Pakuły w ogóle nie nazwałabym sztuką. Właściwie nie wiadomo, co to jest i o co chodzi. Rzeczywistość przeplata się z absurdem i abstrakcją, prawda z fikcją, część prawdy staje się fikcją, nie wiadomo więc, co jeszcze jest zmyśleniem, a co prawdą. I pewnie o to rozróżnienie wcale nie chodzi. Może chodzi o rozmycie wszystkiego? Właśnie tak się czułam na spektaklu: wszystko się rozmywa i w końcu zupełnie nie wiadomo, o co chodzi. Autorowi chyba się wydaje ponadto, że okraszenie tekstu wulgaryzmami podnosi jego wartość. Rynsztokowa polszczyzna na ulicy i na scenie. Czym więc różni się sztuka od ulicy? Zapis (istnieje wydanie papierowe scenariusza) jeszcze bardziej obnaża słabość tekstu. Chwalebna inicjatywa, sprawna realizacja, wspaniały Globisz, który ma tak doskonały warsztat, że potrafi obejść własne ograniczenia, ale... gdyby teatr ewoluował do takiej postaci, przestałabym do niego chodzić. Wolałabym tekst o samym Globiszu, bez wątków pobocznych, które nie są ani śmieszne, ani istotne, i z nim samym w roli głównej i jedynej, ew. w dialogu z jedną tylko osobą i na temat. On gra tak, że się wydaje, że to gra, a nie choroba. Chapeau bas!zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Wspaniały artysta, nie to co obecne celebryty !

    ~~Lubelak (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 3

    Wszystkiego najlepszego i sukcesów scenicznych Panie Krzysku !

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Fizycznie to faktycznie wielki czyli kawał mięsa.

    udo (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 3 / 9

    A aktor mizerny.


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    dla pewnego mądrali

    ziuta (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    życzę Ci abyś do tej "mizeroty" dochodził całe życie ...i tak do niej nie dojdziesz

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Do udo gościa:

    Jolka Jolka (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    A komentarz jest zwyczajnie chamski.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    milcz Waść....

    zorro (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 7 / 1

    Globisz to Mistrz! Nie jesteś tego w stanie pojąć swoim małym rozumkiem, więc lepiej milcz!

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo