Wisła Puławy nie jest pewna pozostania w eWinner II lidze. Biało-niebiescy w sobotę podejmą także zagrożonego degradacją Hutnika Kraków

Marcin Puka
Marcin Puka
Facebook Wisła Puławy
Udostępnij:
Do końca zmagań sezonu 2021/22 eWinner II ligi pozostały tylko trzy serie gier. Dość niespodziewanie w trudnej sytuacji znalazła się Wisła. Beniaminek z Puław w tabeli plasuje się na dwunastej, bezpiecznej pozycji, ale ma już tylko pięć oczek przewagi nad pierwszym zespołem, który zostanie zdegradowany, czyli Hutnikiem Kraków. I właśnie z zespołem z Suchych Stawów zagrają puławianie u siebie w najbliższą sobotę (godz. 17).

Udana runda jesienna sprawiła, że kibice Wisły patrzyli raczej w górę tabeli niż w jej dół. Kilka słabszych wiosennych meczów sprawiło, że sytuacja się pogorszyła. Na szczęście wszystko dalej jest w nogach piłkarzy biało-niebieskich. Jeżeli zapunktują w tych meczach zapewnią sobie ligowy byt, chociaż ich późniejsi rywale, czyli Pogoń Siedlce i Motor Lublin walczą jeszcze o swoje cele.

– Niestety jest mi ciężko jednoznacznie wytłumaczyć naszą wiosenną dyspozycję. Gdyby to było takie łatwe, to byśmy szybko wyciągnęli wnioski i to zmienili – mówi Emil Drozdowicz, napastnik Wisły. – Szansa na baraże nam uciekła, ale na to się złożyła cała nasza dyspozycja w tej rundzie. Znaleźliśmy się w trudnej sytuacji, ale to my ciągle mamy przewagę nad strefą spadkową. Z Hutnikiem to my gramy u siebie i to my możemy, a oni muszą – dodaje.

Tydzień temu "Duma Powiśla" przegrała we Wrocławiu z także walczącym o utrzymanie Śląskiem II 0:3, chociaż wcale tak nie musiało być. Przyjezdni pierwsi stworzyli sobie klarowne sytuacje do zdobycia goli, jednak byli nieskuteczni. To się później zemściło.

– W spotkaniu ze Śląskiem II zagraliśmy dwie zupełnie różne połowy. Pierwszą, która była bardzo wyrównana i tak naprawdę bramka mogła paść i z naszej strony i mogli ją zdobyć wrocławianie. Na nasze nieszczęście tuż przed przerwą to my ją straciliśmy, co bardzo źle na nas wpłynęło. Druga polowa to próba odrobienia straty, która z naszej strony była dość chaotyczna. I niestety ten nieszczęsny rzut karny, który można powiedzieć, że zamknął mecz – ocenia Drozdowicz przebieg wydarzeń na boisku przy Oporowskiej.

Pytanie, jak zareagują biało-niebiescy po porażce we Wrocławiu i jak odnajdą się w coraz trudniejszej rzeczywistości? Czy nie zje ich presja? – My tak naprawdę nie mamy żadnej presji. Robimy to, co kochamy. Możemy spełniać nasze dziecięce pasje w zawodowym sporcie – wyjawia napastnik Wisły. – Poza tym mamy też doświadczony zespół i zawodników, którzy już nie raz radzili sobie z rożnego rodzaju rangą meczami – kończy optymistycznie Drozdowicz.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Tata w klatce stawia córkę na nogi. To niesamowita historia.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Więcej informacji na stronie głównej Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie