Wnuki Marii Skłodowskiej-Curie na UMCS. „Babcia żyła pasją"...

    Wnuki Marii Skłodowskiej-Curie na UMCS. „Babcia żyła pasją" (ZDJĘCIA, WIDEO)

    Aleksandra Dunajska

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Odwiedzili uniwersytet imienia babci i szkołę wybudowaną przez pradziadka. Prof. Hélène Langevin-Joliot i prof. Pierre Joliot, wnuki Marii Skłodowskiej-Curie,
    1/17
    przejdź do galerii

    Odwiedzili uniwersytet imienia babci i szkołę wybudowaną przez pradziadka. Prof. Hélène Langevin-Joliot i prof. Pierre Joliot, wnuki Marii Skłodowskiej-Curie, przyjechali do Lublina. ©Małgorzata Genca

    Spacerowali tam, gdzie babcia spędzała wakacje, odwiedzili grób pradziadka. Wnuki Marii Skłodowskiej-Curie odwiedziły Lubelszczyznę


    - Moja mama zawsze była zdziwiona, kiedy prezentowano Marię Skłodowską-Curie jako kogoś, kto się poświęcił nauce. Ona się nie poświęciła, miała po prostu wielkie szczęście bo żyła swoją pasją - podkreślała na poniedziałkowej konferencji prasowej na UMCS prof. Hélène Langevin-Joliot, wnuczka noblistki.

    Razem z bratem, prof. Pierrem Joliot’, francuscy naukowcy odwiedzili Polskę z okazji 150. rocznicy urodzin polskiej uczonej. Do Lublina przyjechali w piątek na zaproszenie UMCS, który przez cały rok w szczególny sposób upamiętnia swoją patronkę.

    Prof. Langevin-Joliot i prof. Joliot mieli nie tylko wybitnych dziadków. Także rodzice - Irene Joliot-Curie i Frederic Joliot - w 1935 r. dostali nagrodę Nobla za odkrycie sztucznej promieniotwórczości. Ich dzieci wybrały podobna karierę - ona jest profesorem fizyki jądrowej, on - znanym biologiem.

    Zobacz galerię

    - Już jako dziecko czułam, że nauka nie jest czymś odległym, dostępnym tylko ludziom wyjątkowym. Patrzyłam na pracę moich rodziców widząc, jakie daje im szczęście. To mnie zachęciło, żeby też iść tą drogą - mówiła prof. Hélène Langevin-Joliot.

    - Jednocześnie nie wychowywano nas z poczuciem konieczności niesienia dziedzictwa Marii. To pomogło mi się zająć nauką, inaczej czułabym zbyt duży ciężar, trudno byłoby jej przecież dorównać - dodała.

    Jej brat zaznaczył, że rodzice nigdy nie wywierali na nich presji co do wyboru zawodu.

    - Ojciec byłby szczęśliwy także, gdybym został np. artystą. Nie miałem jednak talentu - opowiadał. - Rodzice rzeczywiście zawsze mówili o swojej pracy jak o przygodzie, zabawie. Muszę przyznać, że ja na samym początku studiów miałem co do tego poważne wątpliwości - śmiał się.

    Rodzinne tradycje były kontynuowane także w tym, sensie, że zarówno Pierre Joliot jak i Hélène Langevin-Joliot prowadzili badania razem z małżonkami - podobnie jak dziadkowie i rodzice.

    Naukowe zamiłowania odziedziczyły także na kolejne pokolenia - syn prof. Langevin-Joliot jest astrofizykiem, dzieci prof. Joliot’ są biologami.

    Na spotkaniu z pracownikami UMCS, studentami i uczniami lubelskich szkół potomkowie noblistów zachęcali do podejmowania pracy naukowej, podkreślając, że nie jest ona łatwa.

    - Jednocześnie wizja nauki, którą nam wpojono, jest zupełnie inna od obecnej, zdominowanej przez rywalizację. Dziś panuje przekonanie, że trzeba zawsze być najlepszym. Nas uczono, że najważniejsze, to być po po prostu dobrym - podkreślał Pierre Joliot.

    Śladem przodków
    Hélène Langevin-Joliot i Pierre Joliot w poniedziałek w czasie wizyty na Lubelszczyźnie odwiedzili m.in. Instytut Pedagogiki UMCS przy ul. Narutowicza.

    Budowę gmachu zainicjował bowiem ich pradziadek, Józef Skłodowski, od 1851 r. dyrektor Gimnazjum Gubernialnego w Lublinie.

    Pojechali też do Zawieprzyc, gdzie Maria jako nastolatka spędzała wakacje - brat dziadka, Ksawery, był tam zarządcą majątku. Byli również na cmentarzu w Kijanach, gdzie spoczywa m.in. Józef Skłodowski.

    - Wizyta pozwoliła nam odnowić kontakty z częścią rodziny w Polsce. Mieliśmy też szansę dowiedzieć się o naszych przodkach kilku rzeczy, o których nie mieliśmy wcześniej pojęcia - relacjonował prof. Joliot.



    Święto Niepodległości w Lublinie. Główne uroczystości odbyły się na pl. Zamkowym (ZDJĘCIA, WIDEO)

    Bal wolontariusza. W hali MOSiR bawiło się ponad tysiąc osób (ZDJĘCIA)

    Gala Top Menedżer 2017: Nagrodziliśmy ludzi biznesu (ZDJĘCIA, WIDEO)

    Szukamy Super Klasy 2017. Do wygrania wycieczka do Strasburga. Czekamy na zgłoszenia!

    Najlepsza pizza w Lublinie. Sprawdź ranking Czytelników!



    Jesteśmy też w serwisie INSTAGRAM. Obserwuj nas!

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (3)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Hhh

    Jjj (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 5 / 1

    Polska nauka to dno i metr mułu: feudalizm, promowanie miernoty, ciepłe stołki, niezdrowa rywalizacja, mobbing. Chcesz pracować naukowo - wybierz dobre miejsce, przemyśl 3 razy, porozmawiaj z...rozwiń całość

    Polska nauka to dno i metr mułu: feudalizm, promowanie miernoty, ciepłe stołki, niezdrowa rywalizacja, mobbing. Chcesz pracować naukowo - wybierz dobre miejsce, przemyśl 3 razy, porozmawiaj z ludźmi, chyba że chcesz miec tylko te magiczne 2 literki przed imieniem, jak większość.zwiń

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Skoro to wnuki Marii Skłodowskiej-Curie to czemu lubelski Uniwersytet nosi nazwę Curie-

    antygnIDA (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 6

    -Skłodowskiej ?????? Komu to zawdzięczamy i czemu godzimy się na ten skandaliczny fakt ?.
    Ja wiem że Henrykowy Rabemu Żydowi było bez różnicy kto był ojcem Pani Marii czy Curie czy Skłodowski, a...rozwiń całość

    -Skłodowskiej ?????? Komu to zawdzięczamy i czemu godzimy się na ten skandaliczny fakt ?.
    Ja wiem że Henrykowy Rabemu Żydowi było bez różnicy kto był ojcem Pani Marii czy Curie czy Skłodowski, a nawet rzekłbym że zapewne wolał aby była Francuską . Analizując historię to Żydzi w niej niezbyt lubili mówić o wybitnych Polakach. Weźmy takiego Żyda Szechtera -Michnika który z wielkim entuzjazmem , w reportażu "Zwyczajny marzec" mówił iż sławnych Polaków idzie policzyć na palcach jednej ręki bo Chopin to Francuz a Mickiewicz to Litwin. Dodatkowo zaznacza że jest to nie tylko jego spostrzeżenie ale wszystkich jego przyjaciół.
    Nie dziwię się Michnikowi nie dziwię się Zwanowskiej czy Kubiszyn ale Rektorowi Michałowskiemu już tak . Jak się nie wstydził zaprosić tych ludzi do obiektu na którym zapisany jest fałsz historyczny i to dużymi, złoconymi literami.zwiń


    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    nie wiesz?

    historyk (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 1

    a kto broni komunistycznych korzeni UMCS i stawia pomniki wokół uczelni jego marksistowksim uczniom?

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo