Województwo lubelskie: O ponad 30 proc. więcej zgonów niż rok temu. Czy to wszystko skutek pandemii?

Gabriela Bogaczyk
Gabriela Bogaczyk
Adam Wojnar/archiwum
Udostępnij:
W Lublinie i innych miastach regionu w marcu zanotowano o jedną trzecią więcej zgonów niż rok temu. Przypomina to powtórkę z drugiej fali koronawirusa na jesieni. Eksperci tłumaczą, co może być przyczyną wzrostu liczby zgonów.

- Mamy 611 aktów zgonu za marzec, a został nam jeszcze jeden dzień, więc pewnie dojdzie 20 przypadków. Myślę, że liczba zgonów na terenie Lublina może osiągnąć w marcu ok. 630 - informuje Andrzej Marciniak, kierownik Urzędu Stanu Cywilnego w Lublinie. Dla porównania, w marcu zeszłego roku było wystawionych 461 aktów zgonu. Dlatego teraz obserwujemy wzrost umieralności o 36 proc. w Lublinie. Podobnie jest w innych miastach Lubelszczyzny. Na przykład w Białej Podlaskiej wystawiono w tym miesiącu o 32 proc. więcej aktów zgonu, a w Chełmie - o 30 proc. więcej.

Podobne wskaźniki obserwowaliśmy już jesienią zeszłego roku w czasie drugiej fali koronawirusa. Ostatecznie na Lubelszczyźnie liczba zgonów w 2020 roku zwiększyła się o 5 tys., osiągając ponad 27 tysięcy. Wszystko wskazuje na to, że mamy teraz powtórkę z jesieni, kiedy liczba zgonów z powodu Covid-19 przekraczała 500 dziennie w Polsce. Czy pandemia to główny powód zwiększonej skali zgonów?

- Z pewnością ma na to wpływ więcej niż jeden czynnik. Pytanie, który z nich dominuje. Wydaje mi się, że na pierwszym miejscu mogą być zgony z powodu COVID-19, gdzie przyczyną jest tzw. brytyjska mutacja koronawirusa, która jest bardziej zjadliwa i powoduje większą umieralność również u osób w trzeciej i czwartej dekadzie życia. Na drugim miejscu uplasowałbym kumulację negatywnych zmian związanych z ograniczonym dostępem do służby zdrowia. Do tego dochodzi również samotność ludzi starszych, którzy najgorzej znoszą stres związany z pandemią. Trzeba też wspomnieć o strachu pacjentów, co powoduje, że wolą nie ryzykować i dlatego nie zgłaszają się z niepokojącymi objawami do lekarzy - wylicza prof. Włodzimierz Piątkowski, socjolog medycyny.

Podobnie uważa lek. Tomasz Zieliński, bowiem jak mówi, nic tak istotnego nie wydarzyło się przez ostatnie miesiące, co mogłoby mieć wpływ na zwiększenie liczby zgonów. - Covid może być bezpośrednią przyczyną zgonu, ale również pośrednią. Część pacjentów umniejszała swoje opowieści o objawach i nie trafiała z zakażeniem na czas do szpitala. Wiele osób zmarło też niezdiagnozowanych, bo ukrywało niepokojące dolegliwości mówiąc, że "przecież nic takiego się nie dzieje" po to, żeby zostać w domu - mówi lek. Tomasz Zieliński, prezes Lubelskiego Związku Lekarzy Rodzinnych - Pracodawców

I dodaje, że do tego dochodzi również tzw. strach covidowy, bo pacjenci z innymi chorobami wolą nie zgłaszać się do lekarzy. - Tłumaczą to tym, że i tak nic nie działa. Choć to nieprawda. System działa mimo utrudnień. Gdyby nie epidemia to z pewnością, by się do nas zgłosili, ale obawiając się kontaktu ze służbą zdrowia, tego nie robią. Cześć z nich nie otrzyma z tego powodu opieki na czas i może umrzeć - mówi lek. Zieliński.

We wtorek dowiedzieliśmy się o 1010 nowych przypadkach zakażeń w woj. lubelskim. Zmarły kolejne 24 osoby, w tym 5 z Lublina. Liczba zakażonych w naszym regionie od początku pandemii przekroczyła już sto tysięcy. Z czego 3,2 tys. pacjentów przegrało walkę z wirusem.

Szkoły wracają częściowo do nauki zdalnej.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie