Wspierać, ale rozsądnie

Krzysztof Nowacki
Pieniądze są „przejadane” i na koniec sezonu wracamy do sytuacji wyjściowej.

List prezesów lubelskich klubów sportowych skierowany jest chyba do prezydenta i radnych, którzy za chwilę zajmą się podziałem miejskich pieniędzy, niż odpowiedzią na tekst, który przed dwoma tygodniami zamieściliśmy na naszych łamach.

Wspólne oświadczenie prezesów lubelskich klubów sportowych

Prezesi w oświadczeniu udowadniają, że warto wspierać sport. Nigdy nie napisałem, że tak nie jest! Co więcej, miasto nie tyle powinno, co ma obowiązek wspierać finansowo sport, tak samo jak wspiera kulturę czy oświatę. I naprawdę nie musimy się kłaniać w pas miejskim radnym, że rozdysponowują NASZE pieniądze. To ich, za przeproszeniem, psi obowiązek. Ale wymagajmy od nich, żeby robili to rozsądnie, z korzyścią - w tym przypadku - dla całego środowiska sportowego!

Miasto musi dotować sport młodzieżowy, który w wyścigu po sponsora zawsze będzie na straconej pozycji. Ale pieniądze na sport wyczynowy powinny być pewną inwestycją, impulsem do dalszego rozwoju. Tak dzieje się, gdy miasto buduje drogi, dając nowym obszarom szansę przyciągnięcia inwestorów (czytaj: pieniędzy).

W ostatnich latach miasto stworzyło cieplarniane warunki do pracy prezesom SPR SA Lublin. I co? Ano nic. Zamiast klubu o mocnych podstawach, mieliśmy coroczną powtórkę z rozrywki, czyli rozpoczęcie sezonu z niemalejącym długiem.

Po publikacji tekstu zarzucono mi, że nie szanuję lubelskich piłkarek ręcznych. Nic bardziej mylnego! Właśnie dlatego, że szanuję ich pracę i sukcesy, krytykuję bezradność władz klubu. O jakim szacunku bowiem mówimy, gdy zawodniczki patrzą, jak co roku miliony wpływają na konto klubu, a one nie mogą się doczekać regularnych pensji? Nie mogą się doprosić zaległej premii za mistrzostwo Polski? O jakim szacunku mówimy, skoro zawodniczki, które tak pięknie reprezentują nasze miasto w kraju i za granicą, odchodząc z drużyny muszą w sądach walczyć o swoje? Dlaczego dzisiaj nie jesteśmy świadkami budowy silnego europejskiego zespołu, tylko niedawno zastanawialiśmy się, czy z powodu długów Związek Piłki Ręcznej w Polsce nie wyrzuci mistrza Polski z ligi?

Ratusz topi miliony w lubelskim sporcie. A sukcesy skromne

Wydaliśmy na SPR kilka milionów, a zastępca prezydenta ds. sportu mówi, że jego interesuje tylko wynik sportowy!? Że skoro zespół zdobył mistrzostwo Polski, to znaczy, że wszystko jest w porządku. Otóż nie! Silny klub to nie taki, który ma tylko wynik sportowy. To klub o mocnych podstawach organizacyjnych i finansowych, którymi nie są w stanie zachwiać chwilowe problemy. Wyłącznie na wynik sportowy mają prawo patrzeć kibice, którzy kupują bilet, siadają na trybunach i oczekują fajnego widowiska. Od osób odpowiedzialnych za kulturę fizyczną w ratuszu wymagam szerszej wiedzy.

Wymagam tej wiedzy także od radnych, którzy głosują za lub przeciw dofinansowaniu klubów. A okazało się, że radni - i to ci, którzy zgłosili się do komisji sportu! - chociaż już kilka razy przekazywali SPR pieniądze, nie mieli żadnej wiedzy o stanie finansowym spółki. Dopiero niedawno próbowali się dowiedzieć, ile wynosi zadłużenie i jakie są koszty funkcjonowania klubu. To jest przerażające, że ci sami radni decydują o wszystkich wydatkach z miejskiej kasy, nie tylko na sport. Czy przy innych głosowaniach ich wiedza także jest zerowa?

Ratusz wspiera sport zgodnie z zasadą wszystkim po trochu. To sprawia, że pieniądze są „przejadane” i na koniec sezonu wracamy do sytuacji wyjściowej, czyli bez kolejnej pomocy z miasta kluby nie przetrwają.

Zamiast więc obrażać się, może lepiej się zastanowić nad poprawą systemu? Bo zawsze może i powinno być lepiej. Może jest czas, żeby ten impuls do rozwoju zapewnić np. koszykarzom, którzy drugi sezon walczą o uniknięcie zderzenia z dnem ligowej tabeli? Może warto zainwestować w ten klub większe środki, umożliwić jego władzom pozyskanie silnego składu, który nawiąże walkę w lidze, a tym samym uatrakcyjni produkt pod nazwą „MKS Start Lublin” i ułatwi rozmowy z potencjalnymi sponsorami?

Już teraz należy pomyśleć, co po awansie do drugiej ligi z piłkarzami Motoru Lublin? Bo może potrzebny będzie impuls, żeby wykonać następny krok w stronę wyczekiwanej ekstraklasy na nowoczesnym miejskim stadionie. A co z żużlem? Nieważne, czy pod szyldem KMŻ, czy nowego tworu, którego powstanie w 2017 roku - zapowiedział prezydent Żuk. Przydałyby się większe środki, żeby jak najszybciej uciec z drugiej ligi, w której o sponsora i kibica niesamowicie ciężko.

Pomysłów na finansowanie sportu jest wiele. Wszystkich tak mocno oburzonych, niesamowicie zbulwersowanych i bardzo zniesmaczonych moim tekstem, który potraktowano wręcz jako zamach na lubelski sport, zapraszam do dyskusji. Bo jeśli naprawdę chodzi nam o dobro lubelskiego sportu, to lepiej jest spojrzeć krytycznie, niż tylko poklepywać się po plecach w imię własnych interesów.

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie