reklama

Wyborcy mogą zmusić komisję, by dążyła do prawdy

Michał KarnowskiZaktualizowano 
Michał Karnowski, publicysta
Michał Karnowski, publicysta Polskapresse
Komisja śledcza ds. zbadania afery hazardowej już w piątek rozpocznie prace. Niemal pewny jest skład, zakres zleconych przez Sejm prac. Do tego dochodzi element wcześniej niestosowany: termin graniczny przedstawienia raportu końcowego.

Wyraźnie widać szanse i pułapki, w jakie mogą wpaść posłowie dochodzeniowcy. I możliwe scenariusze rozwoju sytuacji.

Scenariusz 1: dezercja z pola bitwy

Emocje w trakcie prac nad uchwałą powołującą komisję po stronie opozycji oraz równoczesne pełne korzystanie przez koalicję z siły większości, niezdolność obu stron do kompromisu, nie wróżą dobrze. Jeśli zarzuty, że de facto ma być to ciało zajmujące się oczyszczaniem polityków Platformy, a nie wyjaśnianiem sprawy, pojawiają się na początku, to co się stanie, gdy komisja rozpocznie debaty? Opozycja zagnana w kozi róg, pozbawiona wpływu na przebieg śledztwa, może szybko stracić zainteresowanie uczestnictwem w tym przedsięwzięciu. I po prostu wyjść z sali, w ten sposób uciekając przed autoryzacją nieczystego dochodzenia.

Scenariusz 2: manewry pokazowe

Z opozycji do komisji wejdą: Bartosz Arłukowicz z SLD, Beata Kempa i Zbigniew Wassermann z PiS. Cała trójka to ambitni politycy. Arłukowicz został głównym lewicowym oskarżycielem PO w tej sprawie, a Beata Kempa już dawno stwierdziła, że afera hazardowa to "afera Rywina do dziesiątej potęgi". Na dodatek oczywisty interes polityczny opozycji może skłaniać jej liderów do naciskania na swoich przedstawicieli, by uderzali jeszcze mocniej. I chociaż koalicja wydelegowała do komisji polityków z drugiego medialnego szeregu (Mirosław Sekuła, Sławomir Neumann i Jarosław Urbaniak z PO i Józef Zych z PSL), to i oni w przypadku radykalizacji opozycji będą musieli przyjąć logikę manewrów pokazowych, gdzie celem jest nie trafienie, a wytworzenie huku i dymu. Jeśli komisja przyjmie ten kierunek, ciągnące się godzinami spory proceduralne przykryją istotę dochodzenia. A końcowej wersji raportu z prac komisji nie będzie.

Scenariusz 3: gry terenowe

W pomyśle, żeby komisja zajęła się nie tylko ostatnią aferą hazardową, gdzie głównymi podejrzanymi o nielegalne lobbowanie są politycy PO, ale też okresami wcześniejszymi, od eseldowskich lat 2002-2003 poczynając, jest sens. Używając określenia marszałka Sejmu Bronisława Komorowskiego, "atmosfera korupcyjnego tarła" w sprawach hazardu pojawiała się w Sejmie od lat. Ale jeżeli sprawdzanie tego tarła ma przebiegać, jak deklarują politycy PO, chronologicznie, to posłom grozi brak czasu na zajęcie się Zbychem, Rysiem i Mirem. Zwłaszcza że PO zdecydowała o konieczności zakończenia sejmowego dochodzenia do końca lutego.

Scenariusz 4: pole minowe

Załóżmy na chwilę scenariusz bardzo optymistyczny. Komisja sensownie rusza z pracami, panuje w niej zgoda i duch współpracy. Ale co chwila wybuchają kolejne bomby. Jakie? Np. takie, jak stwierdzenie Zbigniewa Chlebowskiego w wywiadzie dla "Polski", że w aferze tak naprawdę chodziło nie o dopłaty do automatów, ale o wielki kontrakt na wideoloterie. Innymi słowy, posłowie odkrywają kolejne afery, powiązania sięgające szczytów świata politycznego. I spotykają się z naciskami, żeby w pewne wątki nie szli, by zeszli z pola minowego na bezpieczną ścieżkę banalnych pytań.

Scenariusz 5: blitzkrieg

Sukces komisji będzie więc trudny do osiągnięcia, ale nie znaczy to, że niemożliwy. Bo mimo wszystko instytucja sejmowego dochodzenia ma swoje zalety. Przekonał się zresztą o tym Mirosław Sekuła z PO, kiedy rzucił od niechcenia w wywiadzie dla "Polski", że nie uważa za stosowne konfrontowanie Mariusza Kamińskiego z premierem Donaldem Tuskiem, bo to "nie są zawodnicy tej samej wagi". Krytyczna reakcja opinii publicznej i mediów szybko zmusiła go do zmiany zdania. Nacisk opinii publicznej, ryzyko kompromitacji przed wielką widownią potrafią wytworzyć w dochodzeniowym gremium ducha nonkonformizmu nie do osiągnięcia za zamkniętymi drzwiami prokuratury. Co nie znaczy, że muszą. Ale może zdarzy się świadek, który zmusi posłów do zdecydowanego, niezależnie od partyjnych barw, pójścia tropem jego słów? A może błyśnie jakiś nowy polityczny talent? Wszystko możliwe. Sporo zależy tu od obserwatorów: dziennikarzy, telewidzów, wyborców. Nagradzając zachowania odważne i profesjonalne, ganiąc partyjne uwikłania, możemy zmusić posłów, żeby mimo wszystko pokazali nam prawdę o aferze hazardowej.

Flesz - nowi marszałkowie Sejmu i Senatu, sukces opozycji

Wideo

Materiał oryginalny: Wyborcy mogą zmusić komisję, by dążyła do prawdy - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3