Wysokie wzloty i nagłe upadki byłego prezesa PZU Życie - wraca sprawa Grzegorza W.

Anita Czupryn
PZU Tower, Warszawa
PZU Tower, Warszawa Masti
To była największa afera za rządów Jerzego Buzka. Jej głównym bohaterem stał się Grzegorz W., były prezes PZU Życie. Sprawa ta, po 12 latach śledztwa, znajdzie się niedługo w sądzie - pisze Anita Czupryn

Wraca sprawa Grzegorza W., byłego prezesa PZU Życie. W ubiegły piątek prokuratura apelacyjna ponownie skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko niemu. Ponownie - bo głośny proces w tej sprawie już się odbył w 2004 r., a sprawa na powrót trafiła do prokuratury. Teraz zarzuty znów dotyczą niegospodarności, jakich się dopuścił w firmie, którą kierował. Ale nie tylko. Zdaniem śledczych W. miał też wyprowadzić pieniądze z majątku spółki do swojej stadniny koni w Plękitach, koło Małdyt (warmińsko-mazurskie). Za faktury wystawione na domniemane, a w rzeczywistości fikcyjne usługi doradcze i remontowo-budowlane do stadniny trafiło prawie 1,6 mln zł. W sumie prokurator Anna Karlińska prowadząca sprawę Grzegorza W. oskarża go o cztery przestępstwa. Jak powiedziała w rozmowie z Maciejem Dudą, dziennikarzem śledczym TVN 24, chodzi o szkodę w PZU Życie na łączną kwotę prawie 13 mln zł. Niegospodarność dotyczy m.in. wydrukowania teczek na dokumenty oraz produkcji polis z hologramami, jakie Grzegorz W. zlecił pośrednikom, zamiast drukarniom. Co ciekawe, pośredników prezesowi W. organizował Piotr M., asystent ówczesnego wicepremiera i szefa MSWiA, któremu prokuratura co prawda chciała przedstawić zarzuty, ale nie zdążyła, bo wyjechał za granicę i do dziś organom ścigania nie udało się go zatrzymać. Część zarzutów wobec niego zdążyła się już przedawnić. Inną osobą podejrzaną w tej sprawie był też rzecznik wicepremiera Piotr C., pracownik spółki Pressnet, która miała wystawiać fałszywe faktury.

Stanowisko Grzegorza W. od lat jest takie samo: do winy się nie przyznaje, uważa, że ekipie rządzącej zależało na tym, aby PZU Życie przejęła tanio portugalskie konsorcjum Eureko, a on się temu sprzeciwił.
Kariera Grzegorza W. rozpoczęła się po ukończeniu przez niego Akademii Medycznej w Lublinie - ale nie widział się w roli prowincjonalnego lekarza w przychodni. Wybrał giełdę i został jednym z pierwszych maklerów papierów wartościowych w Polsce. Ukończył też studia MBA. Jak twierdzą osoby z branży giełdowej - szybko dał się poznać jako zdolny menedżer. Szczyt rozwoju zawodowego osiągnął, gdy prezesem PZU był Władysław Jamroży, bo to on wprowadził Grzegorza W. do PZU Życie. Było to już za rządów AWS, w kwietniu 1998 r. Jamroży i Grzegorz W. mogli liczyć na przychylność sporej grupy posłów AWS, w tym zwłaszcza tych polityków, którzy wywodzili się z partii Stronnictwo Konserwatywno-Ludowe. Sam Grzegorz W. piastował swego czasu funkcję wiceszefa SKL w Małopolsce.

SKL powstało w 1997 r. w wyniku połączenia Stronnictwa Ludowo-Chrześcijańskiego Artura Balazsa, Partii Konserwatywnej Aleksandra Halla i części byłych członków Unii Wolności z Janem Marią Rokitą na czele.
Dziś byli koledzy i znajomi Grzegorza W. nie chcą się na jego temat wypowiadać. - W.? Przecież ja go w ogóle nie znam - odpowiadają najczęściej. Artur Balazs przyznaje się, że widział Grzegorza W. tylko dwa razy w życiu. Na dwa spotkania z Grzegorzem W. miał go zaprosić Zygmunt Berdychowski z SKL, były poseł, twórca Forum Ekonomicznego w Krynicy--Zdroju. - Były to spotkania przy kawie, rozmowy natury ogólnej, dlatego nieuczciwe byłoby, gdybym się wypowiadał na temat pana W. Nie znałem go - mówi w rozmowie z "Polską" Artur Balazs. Inny z jego bliskich znajomych z okresu jego kariery w PZU Życie utrzymuje podobnie: miał z nim tylko kontakty zawodowe, żadnych prywatnych, więc też nic o nim powiedzieć nie potrafi.
- Od tamtych czasów minęło ponad 10 lat, nie potrafię dziś powiedzieć, jakie miał wyniki. PZU przechodziło wtedy okres najważniejszy - była przygotowywana prywatyzacja, Sejm podjął decyzję, aby sprzedać ubezpieczyciela prywatnemu inwestorowi. Zasięgaliśmy w tych przygotowaniach rady osób, które firmą PZU kierowały, w tym Grzegorza W. - mówi jeden z byłych polityków.

Wśród byłych dyrektorów oddziałów PZU Życie Grzegorz W. był swego czasu guru. Podobał się grupie osób, które patrząc na niego, też chciały w PZU robić karierę. Bo młody, energiczny, z otwartą głową - chcieli go naśladować. Kiedy pochwalił się, że kupił sobie pistolet - kilku z nich natychmiast też kupiło sobie broń. Przeżyli szok, gdy 28 kwietnia 2001 r. Grzegorza W. ówczesna minister skarbu Aldona Kamela-Sowińska odwołała ze stanowiska prezesa PZU Życie. Kilka miesięcy później został zatrzymany przez funkcjonariuszy Centralnego Biura Śledczego pod zarzutem działania na szkodę tej spółki. W więzieniu przesiedział trzy lata, nie udowodniono mu przestępstw, ale kiedy wyszedł - pisano, że jego kariera została zniszczona, a on sam, jako człowiek - przetrącony. Ale - widać - szybko się otrząsnął, bo jak rozpisywały się media, w 2004 r. nie załamał się po wyjściu na wolność (musiał wpłacić 250 tys. zł kaucji), tylko zabrał się do powiększania swoich udziałów w spółkach rolnych. Firmy z nim związane stały w czołówce przedsiębiorstw korzystających z milionowych dopłat z Unii Europejskiej. Grzegorz W. prowadził dwie stadniny koni: w Plękitach i Jaroszówce.

Kiedy jeszcze był prezesem PZU Życie, W. w rozmowie z dziennikarzami "Rzeczpospolitej" przyznał, że w czerwcu 1999 r. kupił od Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa spółkę Stadnina Koni Plękity koło Ostródy. Posiadłość zwana Klonowy Dwór będąca własnością spółki składa się z budynków do remontu i 50 koni. Wartość około 2,3 mln zł. Pierwsza rata, jaką musiał wpłacić, wynosiła 524 tys., reszta została rozłożona na raty do 2004 r. Żalił się wtedy, że znajomi nie chcieli jeździć do jego stadniny. Dlaczego? Być może było coś na rzeczy z tego, co pisali i mówili byli pracownicy stadniny. Na internetowych forach zachował się list jednego z długoletnich pracowników stadniny w Plękitach, jaki w 2007 r. napisał do ministra sprawiedliwości: "W latach rządów AWS, stadnina będąca własnością skarbu państwa, została po kumotersku oddana człowiekowi, który o koniach słyszał wyłącznie od innych. Wsławionemu wyprowadzaniem pieniędzy z PZU. Od tej pory stadnina zaczęła podupadać, będąc jedynie przykrywką dla wielkich zdefraudowanych pieniędzy. Ludzie poszli won, kolekcja bryczek zbierana latami przez Pana Witoszyńskiego, warta miliony, zawłaszczona i rozprzedana. Była dobrem kultury, które dostało się w łapy prostaka. W ten sposób człowieczek o zielonym pojęciu i plebejskich korzeniach, stał się baronem nowych czasów. Złych czasów! Stadnina, w której pracowało dwudziestu ludzi, z dnia na dzień pozostała z dwoma. Pałac, zabytek i oczko w głowie dyrektora Witoszyńskiego, popada w ruinę. Konie brudne i głodne, rozpacz. Gdyby nie pracująca tam pani zootechnik, dokonująca cudów, wszystko wzięliby diabli. Panie Ministrze Sprawiedliwości, pozostawienie tej perły historii polskiej hodowli, w rękach człowieka który jest warunkowo zwolniony z kryminału, to hańba dla praworządności i Pana obietnicy, konfiskaty mienia wszelkiej maści przestępców! Po trzykroć hańba! Dla polski tej lokalnej i tej nadmuchanej, rządzonej przez partię ludzi sprawiedliwych".

Grzegorz W. pierwotnie oskarżony był o niegospodarność, w wyniku której spółka straciła 173,5 mln. Oskarżono też dziewięć innych osób. Sąd jednak wypuścił Grzegorza W., a akta sprawy w 2004 r. trafiły do prokuratury. Okazało się, że biegła zawyżyła wysokość strat i przed sądem podważono jej opinię. Dostała zarzuty i w toku postępowania zmarła. Sam Grzegorz W., jak pisały media, miał zacząć sypać tych, którzy wywindowali go na szczyt: polityków ówczesnej Akcji Wyborczej Solidarność oraz SLD. Dziś grozi mu 10 lat więzienia.

Koronawirus fake news. Oto największe absurdy.

Wideo

Materiał oryginalny: Wysokie wzloty i nagłe upadki byłego prezesa PZU Życie - wraca sprawa Grzegorza W. - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Podaj powód zgłoszenia

x
xy

To tylko patrzec jak pan W. poskarzy sie przed Europejskim Trybunalem Praw Czlowieka na "przewleklosc postepowania"...
I pare ladnych tysiaczkow ojro trza mu bedzie wyplacic...

m
mosquito

demokracja Bolka ...

G
Gabriel

Będzie ciężko, ale może coś ciekawego z tego wyniknie.

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3