Wystartował festiwal Utajone miasto/Otwarte miasto. Plac Lecha Kaczyńskiego chwilowo zmienił nazwę

Klaudia Olender
Klaudia Olender
Pierwszy dzień festiwalu Utajone miasto/Otwarte miasto za nami. To był wieczór pełen muzyki, sztuki, przemyśleń i wyjątkowych emocji. W przestrzeni miejskiej stanęły cztery nowe instalacje artystyczne, które czekają na odkrycie przez czujnych obserwatorów miejskich.

Inspiracją tegorocznej, nietypowej odsłony Utajone miasto/Otwarte miasto stała się postać tureckiego performera Erdema Gündüza, człowieka, który 7 lat temu, po tym jak w Turcji zakazano zgromadzeń i demonstracji, zaczął pojawiać się na placu Taksim i samotnie stać, w ciszy i bezruchu. I to jego działanie poprzez niedziałanie zostało zauważone. Inni mieszkańcy widząc jego bezgłośny sprzeciw, zaczęli również przychodzić i stawać obok, nie za blisko, w pewnej odległości, nie tworząc tłumu.

– Pomyślałem, że ta sytuacja takiego niedemonstrowania, niemanifestowania, ale jednak bycia, co jest jednak już w sobie pewnego rodzaju manifestacją, przystaje bardzo do sytuacji sztuki w przestrzeni publicznej – tłumaczy Zbigniew Libera, kurator tegorocznej edycji Open City.

W myśl tej idei prace artystów, będące ich reprezentacjami, podobnie jak mieszkańcy z placu Taksim, stoją w przestrzeni publicznej, i choć w pewnej odległości od siebie to razem tworzą cichą manifestację.

Nawiązując do tej wizji, w piątkowy wieczór artyści zrealizowali spontaniczny pokaz – wypuszczenia gołębi. Piotr Lutryński rozdał zgromadzonym uczestnikom ptaki, które na znak Zbigniewa Libery zostały wypuszczone na wolność i poszybowały wysoko w powietrze. Tym symbolicznym gestem twórcy otworzyli w poniedziałek tegoroczną odsłonę Open City – Utajone Miasto/Otwarte Miasto.

Chwilę później rozpoczął się koncert zespołu Rdzeń, składającego się z artystów-perfomerów, zaproszonych przez Piotra Lutyńskiego w ramach prezentacji projektu plac Erdema Gündüza.

Rdzeń to niesamowita mieszanka muzyczna, w której zderzają się różne artystyczne doświadczenia. - Cały czas uczymy się na czym polega improwizacja, nie jesteśmy schematyczni. Tworzymy miks wszystkich możliwych dziedzin, bo słuchamy różnej muzyki, od jazzu, bluesa, rocka, przez funky po klasyczną, ze zderzenia tych doświadczeń powstaje nasza muzyka. Do tego pojawiają się jeszcze emocje, a kiedy są emocje to wtedy przygotowane są różne wersje rzeczywistości, także ważna jest dobra atmosfera – mówił Piotr Lutryński, pomysłodawca Rdzenia, który poza grą na skrzypcach, świergotał, ćwierkał i wydawał z sobie różne ptasie odgłosy.

- Wszystko jest muzyką, wolność polega na tym, że możemy wydawać różne dźwięki. Nie ma lepszych gorszych instrumentów - tłumaczył.

W przerwie koncertowej, Lutryński wraz z grupką uczestników wydarzenia, wspólnym przemarszem udał się na pobliski plac Kaczyńskiego, żeby zrealizować swoją instalację. I symbolicznie poprzez zamontowanie i odsłonięcie przygotowanej tablicy, plac Kaczyńskiego stał się również placem Erdema Gündüza.

- Mieliśmy taką koncepcję, żeby zmienić plac Kaczyńskiego i ogłosiliśmy plac Erdema Erdema Gündüza. To postać mało znana, ale uważam, że powinniśmy podkreślać w przestrzeni miejskiej obecność takich wybitnych osób – tłumaczył Lutryński.

- Siła Erdema polega na nieczynieniu, zgromadził on wokół siebie kilka tysięcy ludzi w proteście przeciwko zakazom państwowym. I to bardzo ciekawe zjawisko, że zaprotestował ktoś, tak jak Gandi bez agresji i wysiłku i przyciągnął do siebie tłumy. Powstał protest, który nie był protestem klasycznym. Myślę, że dzisiejsze protesty nie są dobrym kierunkiem, żeby walczyć o prawa mniejszości agresją – podkreśla Lutryński.

Wraz z pierwszą odsłoną Utajonego miasta/Otwartego miasta w Lublinie pojawiły się cztery niecodzienne instalacje artystyczne, dzięki którym, jak co roku, przestrzeń miejska zamieniła się w otwartą wystawę sztuki współczesnej. Jak zapowiadają organizatorzy, poszczególne obiekty artystyczne będą co jakiś czas pojawiać się i tajemniczo znikać.

M.in. na Starym Mieście przy Grodzkiej 14, w zaułku nad bramą Ku Farze ukrywa się tajemniczy neon „Chominowa” Adama Rzepeckiego. Miejscy odkrywcy przystają i zadają pytania - czy to nazwa ulicy czy jakieś nazwisko?
-
- To nazwisko znamy z jednego z ostatnich wierszy „Non omnis moriar” poetki Zuzanny Ginczanki. Chominowa była gospodynią kamienicy i złożyła donos na poetkę, wydając okupantowi miejsce jej pobytu – tłumaczy Mirosław Haponiuk, zastępca dyrektora Ośrodka Międzynarodowych Inicjatyw Twórczych „Rozdroża”, jednocześnie zwracając uwagę na wielopoziomowy wymiar pracy. Bo z jednej strony mamy nawiązanie do historii wybitnej poetki, która została zadenuncjowała przez Polkę, a równocześnie jest to opowieść o człowieku, który musi sprawdzić się w trudnej sytuacji.

- Nie potrafimy pogodzić się z tym, że podczas wojny Polacy byli dobrzy i źli, a przecież są takie czasy w których człowiek sprawdza się na ile jest człowiekiem. To są bardzo trudne wybory, nie powinniśmy zapominać o okolicznościach w jakich to się działo – podkreśla twórca neonu, Adam Rzepecki.

Na skarpie po Zamkiem Lubelskim Zbigniew Libera zainstalował „Polską Gościnność”, wielkoformatową fotografię o wymiarach 3 na 14 metrów. Ten niepokojący obraz polskiej prowincji z wyczuwalną atmosferą nadciągającej katastrofy, stanowi ciekawą konfrontację silnego mitu polskiej gościnności z aktualną, niekoniecznie kolorową sytuacją społeczną.

Z kolei w parkowej przestrzeni Ogrodu Saskiego na przechodniów czeka „Marks NLC” (Obłoki Srebrzyste) Krzysztofa M. Bednarskiego czyli pomnik-widmo, „srebrzysty obłok”, wizerunek Karola Marksa wpisany został tym razem w pewien fenomen meteorologiczny. - To pomnik, który odrywa się od swojego postumentu. Wizerunek, który powiela się, zwielokrotnia i mutuje, niczym tkanka napromieniowana historią i politycznymi wyobrażeniami- tłumaczą organizatorzy festiwalu.

W kolejnych odsłonach festiwalu będziemy mogli wytropić w przestrzeni miejskiej instalacje artystyczne takich twórców jak: Janusz Bałdyga, Zuzanna Janin, Piotr Skiba, Barbara Gryka, Wojciech Bąkowski, Jerzy Kosałka, Bohdan Ruciński, Grzegorz Drozd, Alexandre Perigot i Jerzy Zyśko.

Netflix będzie kręcił w Krakowie. Projekt na razie owiany tajemnicą

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

d
danielle

ostatnio naprawde mega duzo sie dzieje :D jest jeszcze ten festiwal ogrodow, no i juz niedlugo moj wyczekiwany Millennium Docs Against Gravity - kupilam bilety na kilka filmow ale najbardziej nie moge sie doczekac "Tajemnice Showgirls" - zapowiada sie naprawde super :)

Dodaj ogłoszenie