Wystawa Julii Curyło: Od odpustu do popkultury

    Wystawa Julii Curyło: Od odpustu do popkultury

    Sylwia Hejno

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    "Baranki Boże", olej na płótnie
    1/2
    przejdź do galerii

    "Baranki Boże", olej na płótnie ©www.juliacud.com

    Wystawa artystki "Pokusa, cuda i rozkosze" trwa w Galerii Białej. Dmuchane, gumowe baranki unoszą się nad miastem, albo podziwiają Zbawiciela. Czy to wypada?
    Malarstwo Julii Curyło podzieliło odbiorców na dwa obozy. Jedni się oburzają, drudzy widzą w nim odpowiedź na fasadowość polskiej religijności.

    Sensację wzbudził mural w warszawskim metrze, przedstawiający fruwające nad Pałacem Kultury "Baranki Boże". Rzecznik metra otrzymał nawet list, którego autor uznał, że baranki odbywają akt seksualny. Inne osoby podkreślały, że mural obraża ich uczucia religijne. Potem ktoś wymalował sprejem napis: "Chłam nie sztuka".

    Jak to z tym seksem baranków właściwie było?

    Dmuchane owieczki rzeczywiście można kupić w sklepach erotycznych (choć mogą równie dobrze kojarzyć się z zabawkami), ale jak podkreśliła artystka w oświadczeniu: "O ich pochodzeniu wiedzą wyłącznie bywalcy seks shopów, ci jednak nie mogą czuć się dotknięci". Dodała również, że "Tytuł nawiązuje do specyfiki biznesu dewocyjnego, masowej produkcji kiczowatych dewocjonaliów, często niewiele mających wspólnego z istotą religii". W zasadzie można stwierdzić, że mezalians dewocjonaliów z popkulturą, to główny temat jej prac. Choć niezbyt dba o poprawność polityczną, to porusza problem współczesnej religijności. Sama deklaruje się jako osoba wierząca, chodziła do katolickiego liceum.

    Dmuchane baranki otaczają postać Jezusa i przyglądają się witrażowi w świątyni, stoją również na podłodze galerii Białej. W "Rozmowie Steve'a Jobsa z Billem Gatesem" obaj biznesmeni zostali wystylizowani na proroków. Na pierwszym planie, obowiązkowo - zestaw z McDonalda.

    Zestawienie komercji, konsumpcyjnego stylu życia i wiary tworzy dwuznaczny efekt. Julia Curyło świadomie się do tych dwuznaczności odwołuje. W którym momencie figurka ze sklepu z dewocjonaliami staje się pośrednikiem modlitwy, a w którym zwykłym fetyszem? Na pobożnych muzułmanów w niebie czekają hurysy. W przypadku "Pokus, cudów i rozkoszy" Julii Curyło to przedmioty stają się obiektami pożądania, także te religijne. W logice współczesnego rynku często dzielą los upragnionych gadżetów. Uosabiają sztuczność, pustkę i... tęsknotę.

    Jeśli można mówić o wzniosłości tych przedstawionych świętych przedmiotów, to raczej byłaby to wzniosłość z odpustu - jarmarczna, naiwna. Z nią musi sobie jakoś poradzić człowiek wierzący, żyjący w XXI wieku.

    Julia Curyło "Pokusy, cuda i rozkosze" Galeria Biała, ul. Narutowicza 32, pon.- pt. g. 11-17, sob., g. 12-16 , wstęp wolny

    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo