Zabójstwo w Rakowiskach inspiracją dla spektaklu „Enterorestes” (RECENZJA)

Andrzej Z. Kowalczyk
Zbrodnia Kamila N. i Zuzanny M. stała się inspiracją do powstania spektaklu „Enterorestes”. Na zdjęciu próba spektaklu Anna Kurkiewicz
Makabryczna zbrodnia dokonana przed rokiem w Rakowiskach doczekała się sądowego finału. Sprawcy podwójnego morderstwa zostali skazani na wieloletnie więzienie. A jednocześnie rozpoczęło się niejako drugie życie tej sprawy. Zbrodnia Kamila N. i Zuzanny M. stała się inspiracją do powstania spektaklu „Enterorestes”, którego premiera odbyła się we wtorek w Centrum Kultury w Lublinie.

Intencje powstania tej realizacji jasno wyraził w Kurierze Lubelskim reżyser, Grzegorz Grecas. Zadeklarował, iż twórcy nie pokazują prawdziwej historii, ale zaczyna się ona bardzo blisko rzeczywistych zdarzeń. Powiedział też, że nie chcą nikogo osądzać, a jedynie pokazać, jak do tej tragedii doszło. Czy te deklaracje zostały zrealizowane? W dużej mierze – tak.

Zbrodnia w Rakowiskach: Kamil N. i Zuzanna M. winni zabójstwa rodziców chłopaka

Spektakl rzeczywiście nie skupia się na samej zbrodni, lecz pokazuje proces dochodzenia do niej. Tyle tylko, że czyni to w sposób bardzo powierzchowny. Wskazanie, że bohaterowie – zwłaszcza dziewczyna – mają problemy w relacjach z rodzicami, nauczycielami i rówieśnikami to z jednej strony czystej wody banał, z drugiej zaś niepokojąco przypomina poszukiwanie dla nich jakichś okoliczności łagodzących. Zaś poniechanie jednoznacznego osądu w imię wzbudzenia u odbiorców własnej refleksji jest gestem fałszywie pojmowanego obiektywizmu, bo w tej akurat sprawie na żadne wątpliwości zwyczajnie nie ma miejsca.

Zabójstwo w Rakowiskach: W sądzie trwa proces, a w teatrze próby spektaklu

O artystycznym kształcie spektaklu można powiedzieć właściwie tylko tyle, że jest eklektyczny, efekciarski i ponad wszelką miarę hałaśliwy. A występujący w nim aktorzy grają bardziej zapałem i entuzjazmem, aniżeli rzetelnym warsztatem.

Spektakl "Enterorestes” został zrealizowany z myślą o młodzieży w wieku licealnym. Po premierze będzie prezentowany w szkołach na Lubelszczyźnie i Dolnym Śląsku. Czy trafi do tak określonej „grupy docelowej” – nie wiem. Byłoby dobrze, gdyby trafił i stał się przestrogą. Obawiam się jednak, że młodzi odbiorcy najlepiej zapamiętają zeń groteskowe maski, kacze dzioby i scenę kenjutsu żywcem wyjętą z „Kill Billa”. A to zdecydowanie za mało.

Wideo

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kw

Byłam na premierze, widziałam spektakl. Należę do "grupy docelowej" i jest mi bardzo przykro, że autor(ka) w ten sposób postrzega młodzież. To, że spektakl posługiwał się wieloma symbolami nie znaczy, że był efekciarski, a groteskowe maski czy kacze dzioby nie były tylko bezsensownymi urozmaiceniami. Poza tym dostrzegam błąd w rozumowaniu: skoro, jak mówi reżyser, spektakl nie jest ilustracją prawdziwych wydarzeń, to czy można mówić o próbie usprawiedliwiania mordu w Rakowiskach?

D
DoOli

Ola, a widziałaś spektakl?

O
Ola

Odcinanie kuponów od tragedii i brak artystycznej moralności.

Dodaj ogłoszenie