Zagrożenie koronawirusem. Lublin wstrzymuje porody rodzinne. Ojcowie niezadowoleni

Gabriela Bogaczyk
Gabriela Bogaczyk
Łukasz Kaczanowski/zdjęcie ilustracyjne
Już nie tylko zakaz odwiedzin obowiązuje na oddziałach szpitalnych w Lublinie. Kolejne obostrzenia dotyczą porodówek. Wszystko w związku z zagrożeniem koronawirusem.

W całym Lublinie wstrzymano porody rodzinne w szpitalach. Tak jest przy ul. Staszica, jak również przy al. Kraśnickiej, Jaczewskiego i Lubartowskiej.

- Jako mąż, który wraz z żoną oczekuje na poród w najbliższych dniach, jestem żywo poruszony tym faktem. Biorąc pod uwagę traumatyczne przeżycia z wcześniejszego porodu, w którym nie wpuszczono mnie na salę porodową, bardzo proszę o interwencję – pisze nasz Czytelnik.

Od rzeczników prasowych słyszymy, że te środki ostrożności mają związek z profilaktyką grypy i koronawirusa, a zmiany w szpitalach zostały wprowadzone w trosce o zdrowie noworodków i ich mam.

– Rodziny pacjentek podchodzą ze zrozumieniem do takiej sytuacji. Jest to kwestia indywidualna. Od początku pojawienia się koronawirusa w Polsce mieliśmy tylko jedną taką prośbę o udział w porodzie rodzinnym. Jednak po rozmowie z personelem medycznym – ojciec zrezygnował z porodu rodzinnego – mówi przykładowo Bartosz Jencz, rzecznik szpitala im. Jana Bożego.

Co mówią na ten temat sami lekarze? - Nie jesteśmy w stanie przebadać wszystkich osób towarzyszących przy rodzącej. Niestety wiele osób podchodzi do tego nieodpowiedzialnie i przychodzi z niewielkimi infekcjami, z katarem, kaszlem itd. Stanowi to również ogromne zagrożenie dla innych rodzących czy personelu medycznego. Dlatego w okresie zwiększenia zachorowań na grypę i inne infekcje, konieczne są obostrzenia w temacie porodów rodzinnych - podkreśla dr hab. n. med. Marek Gogacz, wojewódzki konsultant w dziedzinie położnictwa i ginekologii.

ŚLEDŹ AKTUALNE DONIESIENIA O KORONAWIRUSIE TUTAJ.

I wyjaśnia, że jest to sytuacja tymczasowa. - Chodzi o wyeliminowanie ryzyka zachorowań. To wszystko dla zachowania bezpieczeństwa - dodaje lubelski konsultant.

ZOBACZ TEŻ: Ćwiczenia na wypadek koronawirusa w Lublinie

Tymczasowa izba przyjęć przed lubelskim szpitalem. To ćwicze...

Wideo

Komentarze 7

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

P
P
10 marca, 18:39, Gość:

Rodziłam pierwsze dziecko z mężem i nie wyobrażam sobie, że byłabym pozostawiona sama sobie przy kolejnym dziecku...

Ja także, mąż bardzo mi pomagał, sama byłam praktycznie półprzytomna.

G
Gość

To jakiś absurd, jeśli mąż jest zarażony to tak samo i ja

G
Gość
10 marca, 19:02, Gość:

Porzygać się można,póżniej by mi nie stanął patrząc na taką rzeżnię

A widzieles poród żony na własne oczy czy mówisz tak poprostu bo tak Ci się wydaje ? Poród nie jest łatwy ani dla Kobiety ani dla Mezczyzny , ale mój mąż był przy mnie i tego nie żałuje ani on a i ja bo to najpiękniejszy moment w naszym życiu . A z takim podejściem to chyba wspoczuje Twojej partnerce ..

:)

Doradzam poród domowy. Do tego niepotrzebny jest szpital.

O
Ojciec
10 marca, 19:02, Gość:

Porzygać się można,póżniej by mi nie stanął patrząc na taką rzeżnię

Żałosny jesteś...

G
Gość

Rodziłam pierwsze dziecko z mężem i nie wyobrażam sobie, że byłabym pozostawiona sama sobie przy kolejnym dziecku...

G
Gość

Sam mam małe dziecko i nie rozumiem potrzeby porodu rodzinnego szczególnie w tej sytuacji. Facet tam zamiast pomagać tylko przeszkadza.

Dodaj ogłoszenie