reklama

Zakazywanie krzyży to totalitaryzm

Joanna BerendtZaktualizowano 
Zachód to miękka dyktatura, w którym ultraliberalne państwo narusza prawa jednostki - mówi w wywiadzie dla "Polski" Michael O'Brien, autor wydanych właśnie w Polsce "Dziennika zarazy" oraz "Domu Sophii".

W "Dzienniku zarazy" pisał Pan o przykładach inżynierii społecznej, która ma na celu kształtowanie obywateli już od najmłodszych lat w szkołach. Polska posłanka Joanna Senyszyn apeluje o usunięcie krzyży ze szkół. Czy to może się kwalifikować jako przykład tej inżynierii?
Na pewno jest to symptomatyczne. To dowód na to, że coraz więcej ludzi myśli w tak ultraliberalny sposób. Idziemy w kierunku świata, który wymierzony jest przeciwko jednostce i przeciwko kulturze. A najgorsze jest to, że paradoksalnie usiłuje się nas przekonać, że dzieje się tak dla naszego dobra.

Chińczycy mówili: chcesz kogoś przekląć, życz mu życia w ciekawych czasach. Pana bohater żył w ciekawych czasach i nie wyszło mu to na dobre.
Nie ma nic gorszego, niż żyć w ciekawych czasach, kiedy jest się samotnym.

Co dla Pana zatem oznaczają ciekawe czasy?
To czas, gdy najbardziej fundamentalne ludzkie wartości są podważane. XX wiek przyniósł wiele katastrof, w tym dwie niezwykle krwawe wojny. Ale i w tym wieku możemy obserwować równie niepokojący wzrost tendencji antyhumanitarnych, które jednak prezentują się jako proludzkie. Musimy pamiętać, że wszystkie totalitaryzmy - te ciężkie i miękkie - zawsze zaczynały od ustalenia tego, co jest dobre i złe. A zło czyniły dopiero w ramach obrony tego dobrego. Teraz ewidentnie idziemy w stronę miękkiego totalitaryzmu, w którym władza państwa staje się coraz bardziej absolutna kosztem odbierania mocy decyzyjnej jednostce.

Mówi Pan o etatyzmie?
Owszem. Od kilku lat obserwuję, jak państwo i szkoły zaczynają przejmować obowiązki rodziny - matka i ojciec mają coraz mniej do powiedzenia. Władza zaczyna być pseudoreligijnym sumieniem człowieka Zachodu - granice naszego sumienia na świecie wyznacza ONZ, która także zmienia porządek społeczny. Nasz humanizm jest redefiniowany i wywracany do góry nogami na naszych oczach.

Czym różni się dzisiejsze pojmowanie humanizmu od wcześniejszego?
Najlepszym przykładem jest aborcja - dziś potrafimy zabić nienarodzonego jeszcze człowieka, a potem wzruszyć ramionami, jakby nic się nie stało, bo to przecież "tylko zbiór tkanek". Jakie zapory psychologiczne i moralne stoją na przeszkodzie naszemu sumieniu, żeby stwierdzić, że to nie jest w porządku? Podobnie z eutanazją. Strach pomyśleć, co jeszcze wymyślą.
W Polsce nie mamy tego problemu. Wszelkie próby dyskusji o aborcji i eutanazji na najwyższych szczeblach władzy tłumione są w zarodku.
Co nie oznacza, że jesteście bezpieczni. W Kanadzie 40 lat temu zalegalizowanie aborcji było absolutnie nie do pomyślenia. A dziś można jej legalnie dokonać w każdym szpitalu za pieniądze pochodzące z podatków. Rząd zmusił nas wszystkich, byśmy przykładali ręce do dzieciobójstwa. Wystarczyło jedno pokolenie, aby sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Polska jednak na razie wydaje mi się bezpieczna z powodu swoich mocnych więzi z Kościołem. Z drugiej strony, należycie do Unii Europejskiej, w związku z tym możecie kiedyś stracić tę niezależność. Wszechobecne w Europie bioetyka, inżynieria społeczna i genderowa rewolucja nie pozostaną bez wpływu na wasze państwo. Dlaczego UE nie może być jedynie unią gospodarczą, handlową, ewentualnie edukacyjną? Dlaczego dąży także do stworzenia jednorodnej kultury czy społeczeństwa totalnego? Jak sam przymiotnik wskazuje - to totalitaryzm.

Jak na razie wywalczyliśmy prawo do kreowania swoich praw odnośnie m.in. aborcji czy eutanazji.
Ale jak długo ta autonomia potrwa? Bez prawa weta za jakiś czas możecie nie być w stanie oprzeć się odgórnym nakazom. Na waszym miejscu byłbym przeciwny byciu w takim organizmie jak Unia. Może gdyby działała na innych zasadach, gdyby na przykład eurodepu-towani zabierali do Parlamentu Europejskiego także swoje sumienie i działali z uwzględnieniem moralności.

Ale Pan zdaje się utożsamiać moralność z chrześcijaństwem, podczas gdy pewne wartości - jak humanizm, tolerancja, pomaganie innym etc. - są uniwersalne.
To prawda. Ale musimy sobie zadać pytanie, co jeszcze zawiera kultura Zachodu poza tymi wartościami uniwersalnymi, które same w sobie są oczywiście dobre. Choć ta tolerancja też nie jest absolutna, bo nie ma zgody na pewne zachowania. Tymczasem człowiek rodzi się już z sumieniem. Księgi w Biblii, jak ta Objawienia czy Ewangelie, dalej rozwijają to nasze wrodzone wyczucie dobra i zła. Kościół jest jedyną instytucją na ziemi, która zakłada wartości absolutne - aborcja zawsze i w każdym miejscu będzie złem. Kultura Zachodu z kolei idzie w stronę relatywizmu moralnego i stoimy wobec wielkiego sprawdzianu z naszego człowieczeństwa.

W jaki sposób przejawia się nadejście tego nowego miękkiego totalitaryzmu?
Retoryka demokracji i wolności nie jest tym, za co się podaje. Dowodem na to są ciągle rozdmuchiwane struktury biurokratyczne, w których normalni ludzie zaczynają ginąć. Nie jesteśmy już traktowani indywidualnie jako jednostki, ale jako masy. Państwo, tłumacząc się chęcią chronienia swoich obywateli, może zrobić wszystko - ograniczyć czy nie respektować naszych podstawowych praw - i pozostać mimo to całkowicie bezkarne. A poza tym mamy równych i równiejszych. Tak jak w moim kraju, Kanadzie, wiele osób ma powody, by zadawać sobie pytanie, czy oby na pewno są traktowane jak pełnoprawni obywatele.
No właśnie, podobno Pan miał ogromne problemy, aby wydać swoje książki w Kanadzie? Udało się w końcu?
Tak, po 20 latach odrzucania moich książek nowy wydawca katolicki odważył się opublikować jedną z nich. Wyszła dwa tygodnie temu. Do tej pory wszystkie moje manuskrypty wracały z adnotacją, że w społeczeństwie nie ma zainteresowania tematyką katolicką. Moją pierwszą książkę musiałem publikować w USA.

W Kanadzie do tej pory nie było wydawnictw katolickich?
Nie i to mimo że w kraju jest spora populacja katolicka. Obecnie jednak Kanada jest bardzo ultraliberalna. Przypomina pod tym względem Niemcy czy Holandię. Byliśmy jednym z pierwszych krajów na świecie, które zalegalizowały małżeństwa homoseksualne czy aborcję. Jesteśmy też zazwyczaj pierwsi do podpisania rezolucji ONZ. Kanadę toczy choroba - cierpi z powodu nihilizmu moralnego.

Ale Pana książki są przecież bestsellerami.
Mam nadzieję, że to zainteresowanie się utrzyma. Moje książki obecnie tłumaczone są na 10 języków. To dla mnie niezwykła reakcja po 20 lat braku jakiegokolwiek odzewu.

Okazuje się zatem, że był Pan zbytnim pesymistą, kiedy blisko 13 lat temu pisał Pan "Dziennik zarazy" i zapowiadał koniec kultury Zachodu, bazującej na chrześcijaństwie.
Owszem, i teraz nie powiedziałbym już o sobie, że nie wierzę w renesans tej kultury. Z drugiej strony, odżegnuję się od płytkiego optymizmu. Określiłbym się bardziej jako chrześcijański realista, który nie wątpi w ostateczne zwycięstwo Chrystusa.

Ale nie wątpi Pan również w istnienie Antychrysta. Jak mamy rozumieć tę postać - to człowiek czy raczej zjawisko, które przyniesie kres kulturze wywodzącej się z chrześcijaństwa?
Antychryst to prawdziwa osoba, której nadejście zapowiadali prorocy i sam Jezus. To będzie człowiek natchniony duchem Antychrysta. Choć sam jego duch działał na świecie od początku jego istnienia. Ludzie tacy jak Hitler czy Stalin byli tym duchem zainspirowani, ale nie byli jego ucieleśnieniem.

A nadejście Antychrysta będzie oznaczało kres chrześcijaństwa czy - jak podaje Księga Objawień - także całego świata?Przyniosłoby w pierwszej kolejności koniec Kościoła i masową egzekucję jego wyznawców. Konsekwencją byłyby turbulencje w polityce światowej, wojny, a ostatecznie pewnie koniec naszej cywilizacji w formie, jaką dziś znamy. Nie wiadomo jednak, kiedy to nastąpi.
Ależ wiadomo! Według kalendarza Majów w grudniu 2012.
Ach tak, film "2012"... Ludzie zawsze szukają agnostycznych wyjaśnień swoich lęków. Chcą instrukcji manualnych na temat tego, jak przetrwać. To słabość ludzkiej natury, która każe nam myśleć, że jeżeli tylko będziemy mieli wystarczającą wiedzę, to uda nam się przetrwać. Wiedza może nam pomóc, ale nas nie zbawi. Potrzebna jest jeszcze wiara.

W swoich książkach zawiera Pan więc ostrzeżenia co do przyszłości?
Tak, choć tylko trzy z moich dziewięciu książek zawierają treści apokaliptyczne. Nie staram się jednak przewidywać przyszłości, ale zachęcać do zadawania pytań: Czy nie jestem zbyt słaby na to, co nadchodzi? Czy jestem na to przygotowany? Czy na pewno ufam swojemu przeznaczeniu? Moje apokaliptyczne książki nazywam prozą ostrzegawczą.

Ostrzega Pan w nich przed nieodpowiednią literaturą dziecięcą. Na ten temat pisał Pan również eseje.
Tak, "Harry Potter i paganizacja kultury dziecięcej" czy "Pejzaż ze smokami".

No właśnie. Co dokładnie ma Pan przeciwko smokom?
(śmiech) Są przerażające i zjadają ludzi!

Ale nie są prawdziwe!
Są symbolem i to dosyć jednoznacznym, przynajmniej w naszej kulturze. W innych, np. azjatyckich, mogą przynieść szczęście, ale nie muszą - tak samo jak dżiny czy afrykańskie trickstery.

Powszechnie są widziane jednak jako zwodnicze stworzenia, ucieleśnienie zła czy wręcz szatana, jak w Księdze Objawień. Kiedy natomiast niszczymy symbol złego smoka, niszczymy sam koncept tego, co złe, i tym samym stajemy się bardziej podatni na erozję moralną. Gdybyśmy odrzucili wszystkie symbole, nasza świadomość zostałaby pozbawiona swoistych drogowskazów. A co stałoby się potem?

A zmienił Pan zdanie na temat "Harry'ego Pottera"? Watykan w końcu zaakceptował serię.
Nie zmieniłem i Watykan bynajmniej również. Oceny tej serii o bardziej pozytywnym wydźwięku zostały opublikowane przez niektórych doradców papieża, ale nie jest to oficjalne stanowisko Kościoła.
Na ekrany naszych kin ma właśnie wejść druga część "Zmierzchu". Czy powinniśmy przestrzegać dzieci także przed dobrymi wampirami?
Tak samo mamy tu do czynienia z erozją symboli w kulturze Zachodu.

Pedagodzy nazywają to raczej ujarzmianiem strachu. Dlaczego dzieci, zasypiając w ciemnościach, mają bać się smoków czy wampirów?
Neutralizowanie cienia może mieć jednak tragiczne skutki. Pewnych rzeczy powinniśmy się bać, bo niebezpieczeństwa czyhają na nas wszędzie.

Czy to miał Pan na myśli, mówiąc, że żyjemy w strefie wojny?
Owszem. Są dwa niebezpieczeństwa, jeżeli chodzi o psychikę ludzką, związane z życiem w tej strefie. Możemy albo być przesadnie ostrożni, histeryczni czy wręcz paranoidalnie podejrzliwi - ja się zaliczam do tej kategorii - albo możemy wszystkiemu zaprzeczyć i powiedzieć, że "OK, mamy problemy, ale wszystko jest w porządku".

Ja myślę, że najgorsza jest jednak obojętność.
Ma pani rację. Przeważająca liczba osób jest po prostu obojętna. Tak, to największe niebezpieczeństwo.

Zima 30-lecia w Polsce, zasypie nas śnieg

Wideo

Materiał oryginalny: Zakazywanie krzyży to totalitaryzm - Polska Times

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

z
zabcia

Nam nie wolno w Europie wieszac krzyza a innym wolno publicznie na scenie porwac Biblie. Ale sprobujcie namalowac karykature jakiegos isamlskiego proroka, konczy sie smiercia, wielkim szumem i wystapieniami publicznymi. Dobranoc i nastepny policzek prosze nadstawic. Wiecie jak ugotowac zabe, zeby nie zauwazyla? Bardzo powoli podkrecac kurek.

a
adalbert

A wieszanie to katolitaryzm !
Jak potrzebuję krzyża czy krzyżyka to jako chrześcijanin noszę go na przykład na szyi !

p
polo

".. po 20 latach odrzucania moich książek nowy wydawca katolicki odważył się opublikować jedną z nich. Wyszła dwa tygodnie temu."
Tak wygląda wolność słowa w wykonaniu lewactwa. A będzie jeszcze gorzej. UE ma gębę pełną demokratycznych sloganów, ale nie dajmy się uśpić. Gdy zdobędą pełnie władzy, zacznie się kontynuacja
polityki Stalina i Hitlera. Wystarczy tylko wmówić pospólstwu kto jest ich wrogiem i nieszczęście gotowe.
Tak jak ww znaleźli wykonawców do rozprawy z "wrogami", tak i nowi dyktatorzy również znajdą.
UE nie ma jeszcze określonej ideologii ponieważ jak dotychczas nie wyłonił się żaden wyrazisty dyktator.
Ale czy tak będzie zawsze?
Myślę że "wiek wojen" niekoniecznie nauczył ludzi rozumu, a przynajmniej nie wszystkich.

o
oszolom z radia.maryja

1. My chcemy Boga, Panno święta!
O, usłysz naszych wołań głos!
Miłości Bożej dźwigać pęta,
To nasza chluba, to nasz los.
Błogosław, słodka Pani!
Błogosław wszelki stan!
My chcemy Boga! My poddani!
On naszym Królem, On nasz Pan.
2. My chcemy Boga w rodzin kole,
W troskach rodziców, w dziatek snach;
My chcemy Boga w książce, w szkole,
W godzinach wytchnień, w pracy dniach. Błogosław ...
3. My chcemy Boga w wojsku, w sądzie
W rozkazach królów, w księgach praw
W służbie na morzu i na lądzie
Spraw to Maryjo, spraw, o spraw

4. My chcemy Boga w wszelkim stanie
Boga niech wielbi szlachta, lud
Pan, czy robotnik, czy mieszczanin
Bogu niech niosą życia trud

5. My chcemy Boga w naszym kraju
Wśród starodawnych polskich strzech,
W polskim języku i zwyczaju,
Niech Boga wielbi chrobry Lech. Błogosław ...
6. My chcemy Boga w każdej chwili,
I dziś i jutro, w szczęściu, w łzach;
Czy nam się pociech niebo schyli,
Czy w gruzach legnie szczęścia gmach. Błogosław ...
7. My chcemy Boga! Jego prawo
Niech będzie naszych czynów tchem!
Byśmy umieli chętnie, żwawo:
Obierać dobre, gardzić złem! Błogosław ...

S
Spalony Śnieg

który nie umie rozróżnić między przestrzenią publiczną a prywatną. fakt, etatyzm na Zachodzie, ale także i u nas, jest na porządku dziennym, państwo wpycha się gdzie może, a nasze kolejny rządy i bez dyrektyw UE zwiększają kontrolę nad obywatelami. tyle że akurat brak krzyży w przestrzeni publicznej to zwykła logiczna realizacja laickiości państwa.

uczniowie w szkole i poza nią powinni móc nosić jakie tylko chcą symbole religijne, ale w samej szkole ich nie powinno być. w szkołach prywatnych właściciel też powinien móc mieć prawo je powiesić. ale w przestrzeni wspólnej - państwowej, tam gdzie państwo jest neutralne światopoglądowo, powinna ta neutralność być realizowana.

i tu akurat pan O'Brien, podobnie jak większość chrześcijańskich aktywistów, nie broni wolności obywatela - bo sam by pewnie chętnie wprowadził inne regulacje - tylko swoje, bogiem inspirowane. krzyż w szkole publicznej - to jest właśnie przejaw etatyzmu państwa, narzucającego religię chrześcijańską, zamiast uszanować uczucia religijne jednostek bądź ich brak.

krzyże i religia powinny być w kościołach i prywatnych życiach ludzi, nie w przestrzeni publicznej.

o
oszolom z radia.maryja

wielkie brawa dla tego pisarza! Powiedział o otaczającej nas rzeczywistosci cała prawdę aż dziw mnie bierze że ukazało się to w gazecie za któą stoi obcy ponadnarodowy i niepolski kapitał. Tak myśli większość zroworozsądkow myślacych ludzi ale ci są dziś zastraszani przez terror politycznej poprawności
Ludzie się budzą, widządo czego prowadzą te lewackie eksperymenty.Chrześcijanie się budzą więdc drżyj szatanie bo twojke godziny są już policzone

Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3