Zdalna edukacja to nowa (nie)normalność

Joanna Jastrzębska
Joanna Jastrzębska
fot. unsplash.com/zdjęcie ilustracyjne
Udostępnij:
252 szkoły w województwie prowadzą lekcje częściowo lub całkowicie zdalnie.

W poniedziałek (17.01) szkół działających hybrydowo było 195, czyli 53 mniej niż we wtorek (18.01).

– Sytuacja epidemiczna w szkołach jest wprost proporcjonalna do fali zakażeń, więc jeżeli ta liczba rośnie, trudno przypuszczać, że szkoły będą jednym miejscem, w którym zakażenia nie będą stwierdzane – tłumaczy Jolanta Misiak, rzeczniczka Kuratorium Oświaty w Lublinie. Jak jednak twierdzi, w przeliczeniu do ogółu uczniów z edukacji zdalnej korzysta 2,8 proc. osób. – 97 proc. uczniów uczy się normalnie. Dane liczbowe mogą wyglądać strasznie, ale trzeba na nie patrzeć właśnie w takim kontekście. Szkoły wypracowały już sobie modus vivendi i czasowe prowadzenie lekcji zdalnie można nazwać nową normalnością.

Wg stanu na wczoraj (18.01) zdalnie funkcjonuje pięć placówek. Jedną z nich jest Szkoła Podstawowa w Malinówce. Kwarantanna potrwa tam do piątku, a pozytywny wynik testu otrzymał nauczyciel uczący w klasach 1-7, a także w oddziałach przedszkolnych.

– W obecnej sytuacji epidemicznej każdego dnia możemy spodziewać się przypadku zakażenia w szkole. Sytuacja wygląda inaczej, kiedy to u ucznia zostanie wykryty wirus, bo na kwarantannę przechodzi jedna klasa. W przypadku nauczyciela niestety zdalne lekcje są prowadzone w całej szkole – tłumaczy dyrektorka placówki Agata Wróbel.

Jedną z pierwszych szkół, które musiały wprowadzić częściową zdalną edukację, było VI LO przy ul. Mickiewicza. Na kwarantannę poszła jedna klasa maturalna 11 stycznia, czyli dzień po powrocie z przerwy świątecznej. Uczniowie odczuli to szczególnie mocno, bo 14 stycznia mieli bawić się na studniówce.

– Hotel, w którym miał się odbyć bal, wymagał od maturzystów zrobienia testu na COVID-19. Jednemu z uczniów wyszedł pozytywny, chociaż nie miał żadnych objawów. Zaskutkowało to wysłaniem na kwarantannę całej klasy i przełożeniem studniówki o trzy tygodnie – informuje Marzena Kamińska, dyrektorka szkoły.

W Szkole Podstawowej im. Jana Króla w Nieliszu (pow. zamojski) na kwarantannie są cztery klasy. Stacjonarna nauka trwała dwa dni, zdalna kończy się w piątek.

– Klasy uczą się zdalnie od 12 stycznia. Organizacja takich zajęć to już nie jest problem, bo mieliśmy kiedy nabrać doświadczenia. Samo przejście części uczniów na zdalne już po dwóch dniach nie było dla nas zaskoczeniem – mówi Monika Dziedzic, wicedyrektorka szkoły.

Zaskoczenie było natomiast w Szkole Podstawowej nr 51 przy ul. Bursztynowej: dyrektor Marek Krukowski nie spodziewał się, że pierwsze kwarantanny zaczną się dopiero po tygodniu normalnego funkcjonowania. Jak szacuje, od jesieni nieczęsto zdarzały się dni, kiedy na zdalnym nauczaniu nie była żadna klasa.

– Mieliśmy taki jeden dzień, może dwa. Był okres w połowie października, kiedy co chwila trzeba było wysyłać kogoś na kwarantannę i już nie mogliśmy znaleźć zastępstw, więc w porozumieniu z sanepidem zrobiliśmy w szkole wewnętrzny lockdown dla starszych klas – wspomina Krukowski.

Wg stanu na wczoraj na kwarantannie przebywa siedem oddziałów. Jak dodaje Krukowski, największą trudnością organizacyjną są formalności. O przypadkach zakażenia musi poinformować przez rządową stronę, a oprócz tego zgłosić je do kuratorium oświaty i sanepidu.

– Tłumaczę sobie, że nie żyjemy w normalnych czasach, a zadania dyrektora są adekwatne do sytuacji. Mimo to widzę, nawet u siebie, że człowiek się przyzwyczaja.

Lekcje przez internet do końca tygodnia odbywają się w siedmiu klasach III Liceum Ogólnokształcącym im. Unii Lubelskiej.

– Po półtora roku pandemii trzeba być przygotowanym na wszystko. Największym utrudnieniem jest dla mnie sytuacja taka jak ostatnio, kiedy w niedzielę po 19 dostałem trzy telefony z informacją o przypadkach zakażenia. To jest duże wyzwanie, żeby już w poniedziałek od rana przeorganizować całą szkołę – mówi Grzegorz Lech, dyrektor „Unii”. – Im dłużej to trwa, tym bardziej jesteśmy przekonani, że to nie jest normalność i że z normalnością nie ma nic wspólnego.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wyspa zamieszkała przez dzikie plemię

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Pani kurator - wbrew rzeczywistości, ale zgodnie z oficjalną linią swojego MEN-owskiego zwierzchnika - bagatelizuje coraz bardziej prawdziwie dramatyczną i pogarszającą się sytuację w lubelskich szkołach.

W poniedziałek szkół działających zdalne i hybrydowe było 195, a dzisiaj takich placówek było już 415!
3456789
Albo sie Pani kurator w tych liczbach myli,podajac zdawkowe procenty ,ze to marginalny problem albo to jest tak ood publiczke.Ze wszad w pracy slysze ,ze dzieci sa na zdalnej a tu margines.Podam przyklad nieprzytoczony tutaj.Liceum Zamoyskiego na 23 klasy 17 na zdalnej to chyba przemawia jak jest skala problemu,zwlaszcza,ze zdalne zaczely sie po powrocie.Teraz odbywaj a sie studniowki i po nich jest wysyp.Tylko znowu przyklad studniowka p8.01 i mase zakazen i co robi sanepid ,testuje jedna klase dziennie ,zamiast przetestowac wszystkich jak najszybciej to testy byly jeszcze wczoraj.10 dni po.Gdyby orzetestowano na raz wszyscy by byli na kwarantannie i na raz by wrocili do szkol a tak jedna klasa do wtorku druga do przyszlej srody .nastepne ustawia sie w kolejce.
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie