reklama

Złoty się umocni, ale nie od razu

Joanna PieńczykowskaZaktualizowano 
Ile będziemy w 2010 r. płacić za euro, dolara czy franka? Prognozy analityków są rozbieżne: jedni mówią, że w grudniu zapłacimy za euro ok. 3,8 zł, inni nie wykluczają nawet ponad 4,5 zł.

Zdecydowana większość ekonomistów, w tym eksperci zachodnich instytucji finansowych, prognozuje, że w tym roku złoty powinien stopniowo się umacniać. - Ten aprecjacyjny trend będzie silny zwłaszcza w drugiej połowie roku, kiedy wyjaśnione zostaną już kwestie związane ze stanem polskich finansów publicznych, zwłaszcza skala deficytu budżetowego - uważa Dariusz Winek, główny ekonomista BGŻ. Jego zdaniem kurs euro spadnie na koniec 2010 r. do poziomu 3,86 zł (w ostatnich dniach wynosił ok. 4,1 zł).

Ale analitycy nie wykluczają przejściowych zawirowań na rynku walutowym. Ich zdaniem walutowa huśtawka prawdopodobna jest zwłaszcza w pierwszej połowie roku. - Przewidywania zagranicznych instytucji finansowych zakładające niemal jednomyślnie umocnienie się złotego opierają się przede wszystkim na optymistycznych prognozach tempa wzrostu gospodarczego - komentuje Roman Przasnyski, analityk Gold Finance. A ten optymizm jego zdaniem mogą zachwiać niekorzystne informacje z rynków naszego regionu albo na temat polskiego budżetu.

Przypomnijmy, że w ubiegłym roku zawirowań na rynku walutowym nie brakowało. Na przełomie 2008 i 2009 r., kiedy niektórzy przedstawiciele zachodnich banków wróżyli Polsce ujemną dynamikę PKB, złoty bardzo mocno się osłabił . W lutym, żeby kupić 1 euro, trzeba było wydać nawet 4,8 zł, choć jeszcze w lipcu 2008 r. wystarczyło 3,2 zł. Jeszcze większe zawirowania odczuliśmy w przypadku dolara - w lipcu 2008 r. średni kurs NBP wynosił zaledwie nieco ponad 2 zł, a w lutym 2009 r. wspiął się na poziom 3,89 zł.

Jednak od połowy 2009 r. widoczny jest trend aprecjacyjny. Tylko w czerwcu i lipcu nasza waluta zyskała wobec euro aż 40 gr. Przez ostatnie pół roku kurs naszej waluty utrzymywał się na stosunkowo stabilnym poziomie, rzadko kiedy wykraczając poza 4,1-4,3 zł za euro.

Analitycy podkreślają jednak, że w tym roku walutowe zawirowania już nie będą aż tak silne jak w czasach kryzysu. Na przykład zdaniem Marka Rogalskiego, analityka DM BOŚ, w pierwszej połowie roku możliwy jest powrót kursu do poziomu ok. 4,4 zł za euro i 3,0-3,2 zł za dolara. - Może być i 4,50 zł, gdyby doszło do nagłych negatywnych wydarzeń w naszym regionie, np. Ukraina ogłosiła niewypłacalność - dodaje Marek Rozłucki, wieloletni prezes GPW.

Dlaczego złoty może się osłabiać? Bo kurs w dużej mierze zależy od zaufania inwestorów do polskiego rynku: im to zaufanie większe, tym większy napływ obcego kapitału, a co za tym idzie - wyższa cena polskiej waluty. I odwrotnie: kiedy inwestorzy odwracają się od Polski, popyt na złotego spada.

- Ryzyko przekroczenia dozwolonego progu długu publicznego w 2009 r. jest duże, jeżeli w np. kwietniu czy maju okaże się, że łączny dług publiczny przekroczył 55 proc. PKB, to polska waluta może się osłabić. Zwłaszcza że kwestia nadmiernego długu jest drażliwą sprawą po ostatnich wydarzeniach w Dubaju czy w Grecji - mówi Rogalski.

Piotr Kuczyński, analityk Xelionu, dodaje, że osłabienie złotego towarzyszyć będzie giełdowej korekcie. - Niewielkiej korekty spodziewam się w najbliższych tygodniach, a poważniejszej w kwietniu lub maju - mówi Kuczyński .

- W drugiej połowie roku wraz z ożywieniem gospodarczym na świecie w skali świata wzrośnie skłonność do inwestycji zagranicznych, w tym także do Polski - mówi Dariusz Winek z BGŻ. - Poza tym szeroko zakrojona prywatyzacja spowoduje zwiększony napływ kapitału - dodaje Winek.

Słaby złoty w pierwszej połowie roku to dobra wiadomość dla eksporterów. Mniej ucieszy ich późniejsza aprecjacja. - Ale z drugiej strony w tym samym czasie będą mogli liczyć na coraz większy popyt, wynikający z poprawy sytuacji gospodarczej na świecie - podkreśla Winek.

To, co cieszy eksporterów, martwi z kolei posiadaczy kredytów w walutach obcych. Im droższe euro czy frank, tym więcej złotych muszą wysupłać na spłatę rat. Oni dopiero w drugiej połowie roku odczują poważniejszą ulgę dla swego portfela. Wzmocnienie złotego i tańsze euro cieszą też konsumentów: potanieją importowane produkty, np. odzież, rtv, agd., zagraniczne wycieczki.

- Dopóki nie będziemy mieli euro, musimy się przyzwyczaić do walutowej huśtawki - komentuje Wiesław Rozłucki.

Rząd robi poduszkę na ewentualne spowolnienie gospodarcze

Wideo

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze

Ta strona jest chroniona przez reCAPTCHA i obowiązują na niej polityka prywatności oraz warunki korzystania z usługi firmy Google. Dodając komentarz, akceptujesz regulamin oraz Politykę Prywatności.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3