Znaleźć sposób na bezmyślność

Sylwia Szewc-Koryszko
Wielokrotnie na naszych łamach poruszałam problem tego, co dzieje się na drogach. I znów do tego nawiążę, bo tylko wczoraj i to w ciągu kilkunastu minut byłam świadkiem sytuacji, które mogły źle się skończyć.

Pierwsza - ul. Dolna Panny Marii. Mężczyzna wchodzi bez zastanowienia na ulicę wprost pod koła samochodu. Jak mógł dostrzec auto, skoro niemal całą głowę zasłania mu kaptur, a on nawet nie spojrzał na bok. Kończy się na ostrym hamowaniu. Drugie zdarzenie - ul. Jana Pawła II. Na rondo wjeżdża bez zastanowienia kierowca, wymusza pierwszeństwo. Nagle decyduje się skręcić, ale kierunkowskazu nie włącza. Dzięki ostrożności innego kierowcy udaje się uniknąć stłuczki, więc ten na krótko wciska klakson. Reakcja? Pirat odkręca szybę, wystawia głowę i wylewa swoją agresję. Po co przyznać, że nie zachował ostrożności, zlekceważył przepisy i innych użytkowników drogi? Najważniejsza jest urażona ambicja, więc trzeba ją ratować.

Ale czy droga to dobre miejsce na leczenie kompleksów i wyładowywanie frustracji? Nie sądzę. W mediach codziennie opisujemy różne zdarzenia drogowe i to bez szczęśliwego zakończenia, bo są albo ranni, albo ofiary śmiertelne. I najczęściej winę za nie ponosi człowiek, któremu zabrakło refleksji albo zignorował przepisy. Tylko czy nie da się z tym nic zrobić, czy tak już zawsze musi być?

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie