Zrujnowany dom i dziurawy dach. „Nie wiedziałam, że ludzie mogą tak mieszkać”. Zobacz reportaż z programu „Uwaga! TVN"

Patrycja Wójtowicz
Patrycja Wójtowicz

Wideo

Zobacz galerię (1 zdjęcie)
Z dachu leje się woda, ściany są dziurawe, nie ma toalety – w takich warunkach mieszka schorowany, z trudem poruszający się, pan Andrzej. - Kiedy pierwszy raz zobaczyłam ten dom, byłam w szoku, nie wiedziałam, że ludzie mogą tak mieszkać – przyznaje wolontariuszka, która pomaga mężczyźnie.

54-letni Andrzej Świątkowski z zawodu jest młynarzem, w swoim fachu pracował jedynie sześć lat po ukończeniu technikum, potem zarabiał przy pracach sezonowych w rolnictwie.

Dwa lata temu mężczyzna podupadł na zdrowiu i przestał chodzić - okazało się, że ma chorobę zwyrodnieniową stawów, a jego lewe kolano trzeba zastąpić endoprotezą.

- Pan Andrzej korzysta z naszej pomocy od ośmiu lat. Mężczyzna zgłaszał się o pomoc, jedynie wtedy, kiedy musiał, ponieważ dorabiał, pracując dorywczo. Sytuacja zmieniła się w ubiegłym roku, kiedy to pracownik socjalny zastał pana Andrzeja w bardzo złym stanie zdrowia – mówi Magdalena Zarębska, kierownik Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Aleksandrowie Kujawskim.

- On położył się do łóżka i to był największy problem. Zaczęły zanikać mięśnie – dodaje Agnieszka Rams, pracownik socjalny.

Mężczyzna musi przeżyć za 450 złotych miesięcznie

- Ale nie narzekam, bo co mi to da? Ludzie mają jeszcze gorzej – stwierdza.

Dom, w którym mieszka mężczyzna wybudowali jeszcze jego dziadkowie. On sam żyje w nim od urodzenia i nie pamięta, kiedy budynek był remontowany. Rodzice pana Andrzeja zmarli, gdy miał 18 lat, osierocili również jego 7-letniego brata, który pozostał pod jego opieką. Brat zmarł w wieku 28 lat. Samotny mężczyzna, nie radząc sobie z problemami, uciekał w alkohol.

- Nie byłem święty i lubiłem wypić. Wynikało to z braku pracy, kłopotów z bratem, teść się upijał i demolował chałupę. Czuję, że problemy zdrowotne też mam od picia – przyznaje pan Andrzej.

Skończył z alkoholem

Dwa lata temu pan Andrzej przestał pić. - Pewnego dnia obudziłem się i nie mogłem wstać. Po ostrej popijawie. Czułem się tak, jakbym umierał.

Pracowniczki GOPS zgłosiły pana Andrzeja do fundacji „Szlachetna Paczka”. Organizacją pomocy zajęła się pani Sylwia, jedna z wolontariuszek. Ilość darów przerosła oczekiwania mężczyzny. - Jak to wyładowali, to byłem w szoku. To były różne rzeczy; ciuchy, kosmetyki np. do kąpieli, nawet nie wiedziałem, że takie coś istnieje. Dostałem wędkę i z niej się bardzo cieszyłem. Mam pralkę, ale brakuje mi kanalizacji. Dostałem też tonę węgla, która starczyła mi na całą zimę – wspomina pan Andrzej.

Wolontariuszka nie poprzestała na przekazaniu darów panu Andrzejowi. Często go odwiedza i chce doprowadzić do remontu domu.

- Kiedy pierwszy raz zobaczyłam dom pana Andrzeja, byłam w szoku, nie wiedziałam, że ludzie mogą tak mieszkać. Największy problem to dziura w dachu, jak pada deszcz, to woda leje się ciurkiem. Dlatego najbardziej zależy nam na remoncie dachu – mówi Sylwia Osielska, wolontariuszka „Szlachetnej Paczki”.

Kobieta mocno przejęła się historią pana Andrzeja. - Wiadomo, że każdy błądzi, każdy ma swoje chwile zawahania, ale postanowiłam pomóc. Nie skreślać człowieka, który pił. Przyjeżdżam do niego od dwóch lat i widzę, że już nie pije. Czasami to niezapowiedziane wizyty, widzę, że jest czysty. Można się zmienić, niezależnie od wieku i historii – uważa Osielska.

Wniosek bez odzewu

Warunki życiowe pana Andrzeja mogłyby się poprawić, gdyby otrzymywał stały zasiłek z tytułu niepełnosprawności. Wniosek w tej sprawie złożony przez mężczyznę na początku roku w Powiatowym Centrum Pomocy Rodzinie został jednak odesłany. Lekarz nie wpisał rozpoznania do wniosku, tylko wydał zaświadczenie na oddzielnej kartce. I tak sprawa zasiłku utknęła na ponad pół roku.

- To jest w gestii podopiecznego, moim zdaniem zrobiłam wszystko, żeby ten pan miał możliwość dostania się do lekarza… Od lutego, jak pan Andrzej miał zaświadczenie, sytuacja w Polsce nagle się zmieniła. Pandemia utrudniała nasze działanie – tłumaczy Agnieszka Rams.

Redakcja Uwaga! TVN zadzwoniła, by umówić się na rozmowę w Gminnym Ośrodku Pomocy Społecznej. Dzień po ich telefonie wniosek w sprawie niepełnosprawności został wreszcie złożony. - To czysty przypadek, kilka tygodni temu pani Agnieszka mówiła mi, że jest problem z wnioskiem – zapewnia Magdalena Zarębska.

- Nigdy niczego pod telewizję nie robiłam, nie zostawiłam pana Andrzeja bez pomocy – dodaje Agnieszka Rams.

Kierowniczka GOPS zwraca również uwagę, że w ostatnim czasie ośrodek oferował panu Andrzejowi inną pomoc. - Jestem dumna, że mam na to wszystko siłę. Mam satysfakcję, że jednak coś się dzieje, że jestem w stanie komuś pomóc. Pan Andrzej sam powiedział, że dzięki mnie wierzy w ludzi – kwituje pani Sylwia.

Osoby, które chcą pomóc panu Andrzejowi, mogą kontaktować się telefonicznie z panią Sylwią, dzwoniąc pod numer 796 277 442.

Czytaj także

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3