Życie na haju

Dr Mariusz Świetlicki
Jak zawsze szybko i z przytupem rozpoczął się Nowy Rok. Rok pełen obietnic i podarunków. Rok rozkwitu demokracji populizmu. Wybory, wybory, wybory. Obietnice, obietnice, obietnice. Czas jest dobry dla rządzących. Napędzona konsumpcją gospodarka szybko się rozwija, a poziom życia najbiedniejszych wyraźnie się podnosi. Ponieważ polska klasa średnia jest wciąż mało liczna, o przyszłości Polski nie będą decydować przedsiębiorcy, specjaliści, naukowcy, ale pracownicy najemni, a także żyjący z wszelkiego rodzaju pomocy państwa.

System, który u nas powstał, niektórzy nazywają demokracją populistyczną, albo po prostu - populizmem. Wygra ten, kto najwięcej rozda lub obieca, że rozda najbardziej licznym grupom społecznym. Nie będzie promowania przedsiębiorczości i ciężkiej pracy. Będą obietnice kolejnych programów socjalnych, podwyżek płac, obniżek opłat i stałych cen takich jak energia. Tu rozegra się główna batalia wyborcza. I wydaje się, że PiS już na starcie ma przewagę, gdyż może się zdecydowanie mocniej chwalić skutecznością realizacji obietnic populistycznych. Naszą gospodarkę można przyrównać do balonika, w który wciąż pompujemy powietrze. I wbrew pozorów jego powłoka jest nadal mocna. Konsumpcja rośnie, rosną też inwestycje publiczne. Najbliższe dwa lata, to koniec obecnej perspektywy budżetowej UE i finał realizacji wielu projektów infrastrukturalnych. Pieniędzy jest dużo i będą one hojnie wydawane. Poprawa infrastruktury, to nie tylko bieżące pieniądze napływające do gospodarki, ale otwarcie na świat nowych, mniej rozwiniętych regionów Polski. Wciąż więc będzie uruchamiany potencjał rozwojowy oparty na niższych kosztach produkcji.

Największym ograniczeniem rozwoju będzie brak rąk do pracy. Są tylko dwa rozwiązania tego problemu. Pierwsze to silne otwarcie naszej gospodarki na imigrantów, a drugie to podniesienie wydajności pracy przez większą mechanizację i informatyzację produkcji. W demokracji populistycznej dostęp obcokrajowców do rynku pracy będzie ograniczany, siłą rzeczy musimy więc skupić się na poprawie organizacji - nie ma innej drogi, a są w tym zakresie jeszcze rezerwy.

Życie na haju wciąż trwa i potrwa przynajmniej kilka lat. Nikt obecnie nie będzie realnie myślał i pracował nad eliminacją zagrożeń, które pojawią się za 5-6 lat. Dopiero wówczas scentralizowana gospodarka, pozbawiona napływu nowych środków z zewnątrz, zacznie się dusić, a populistyczne społeczeństwo przyzwyczajone do wciąż rosnących obietnic będzie się ich realizacji coraz mocniej domagać. Balon pęknie. Ale to przecież dopiero za kilka lat…

Na początku Nowego Roku życzę wszystkim moim Czytelnikom, aby z jednej strony umieli żyć w świecie populizmu, z którym nie da się obecnie walczyć. Dodatkowe wspomagacze mogą być nawet przyjemne. Z drugiej - postarajmy się od nich nie uzależnić i w miarę swoich możliwości przygotujmy się na trudniejsze czasy. Takie połączenie szaleństwa z ostrożnością - czy jest to możliwe ...?

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

K
Koński
A co przynosi efekt wyborczy jak nie populizm w społeczeństwie, gdzie prawie polowa nie potrafi wypelnic formularza osobowego czy też zrozumieć rozkład jazdy autobusów? I nie dotyczy to tylko Polski.
s
sapko
"Dodatkowe wspomagacze mogą być nawet przyjemne. Z drugiej - postarajmy się od nich nie uzależnić i w miarę swoich możliwości przygotujmy się na trudniejsze czasy. Takie połączenie szaleństwa z ostrożnością - czy jest to możliwe ...? "
Dodaj ogłoszenie