Żywność jest nafaszerowana chemią. „E” poza kontrolą. W Lublinie trwa proces w sprawie nieuczciwych praktyk

Piotr Nowak
Przeciętny konsument spożywa w ciągu roku ponad 2 kg dodatków do żywności oznaczonych różnego rodzaju „E” - wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli
Przeciętny konsument spożywa w ciągu roku ponad 2 kg dodatków do żywności oznaczonych różnego rodzaju „E” - wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli 123rf
Udostępnij:
Konserwanty, przeciwutleniacze, emulgatory, wzmacniacze smaku i faszerowanie mięsa wodą z solą. Tak współcześnie wygląda produkcja żywności. - Sami jesteśmy sobie winni - przyznaje część ekspertów.

Przed Sądem Okręgowym w Lublinie toczy się proces dwóch przedsiębiorców z podlubelskich Niemiec. Sylwester K. i Rafał T. są oskarżeni o wprowadzenie w błąd swojego kontrahenta. Kierowane przez nich firmy miały sprzedać producentowi wędlin i gotowych dań z Wielkopolski surowe filety z kurczaka. Już na linii produkcyjnej okazało się, że w mięso została wstrzyknięta woda z solą.

- Nadzorując procesy stwierdziłem, że nastąpiły nieprawidłowości wynikające prawdopodobnie z wady surowca lub jego składników - zeznał technolog żywności, zatrudniony w zakładzie przetwórczym. Jak wynika z akt śledztwa, nieprawidłowości miały dotyczyć ok. 43 ton mięsa. Właściciel firmy wycenił swoje straty na 335 tys. zł.

W jaki sposób przedsiębiorca miał trafić na trop nieuczciwych praktyk? Bo sam wstrzykuje w filety wodę z solą, żeby zwiększyć ich objętość. Faszerowanie mięsa i innych produktów spożywczych różnymi dodatkami to nagminna praktyka. Żywność naszpikowana jest konserwantami, przeciwutleniaczami, emulgatorami i wzmacniaczami smaku. „Brakuje właściwego nadzoru nad ich stosowaniem” - alarmuje NIK.

Sami jesteśmy sobie winni

Przeciętny konsument spożywa w ciągu roku ponad 2 kg dodatków do żywności oznaczonych różnego rodzaju „E” - wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli. Niestety, część dodatków może wywoływać alergię. Na niechlubnej liście są m.in. barwniki spożywcze, szczególnie syntetyczne (m.in. E 123, E 110, E 122) oraz konserwanty z grupy siarczynów. Zlecona przez NIK ekspertyza wskazała również, że niektóre barwniki (E120 koszenila, E124 czerwień koszenilowa i E 129 czerwień Allura), mogą powodować groźny dla życia wstrząs anafilaktyczny.

Gdzie można je spotkać? Są często używane w wędlinach, napojach i sałatkach. Szczególnie niebezpieczne są dla dzieci oraz osób uczulonych na salicylany. Dodatkami o wysokim potencjale pronowotworowym są konserwanty: kwas benzoesowy (E 210) i jego pochodne oraz azotyny i azotany (E 249, E 250, E 251, E 252). „W analizowanych przez NIK 501 produktach żywnościowych azotyn sodu (E 250) występował w składach aż 130 produktów żywnościowych, ww. barwniki wystąpiły łącznie w 53 produktach żywnościowych, a kwas benzoesowy i jego pochodne - w 36 produktach” - czytamy w raporcie.

Z badań NIK wynika, że w jednym dniu można przyswoić nawet 85 różnych „E”. Skąd ich tyle w produktach spożywczych? - Co nie jest zakazane, to jest dozwolone - zastrzega dr n. med. Bogdan Szponar z Zakładu Dietetyki Klinicznej Uniwersytetu Medycznego w Lublinie.

Przypomnijmy, aktualnie dopuszczonych do stosowania w żywności jest ponad 330 dodatków. - Sami wymusiliśmy na producentach stosowanie konserwantów. Kiedyś kupowaliśmy żywność z najbliższego sąsiedztwa. Produkty mleczne, mięso, słodycze były wytwarzane w okolicy. Teraz chcemy jeść masło z Mazur, wędlinę z Hiszpanii i ser z Francji. Bez dodatków one by do nas po prostu nie dojechały - zastrzega dr n. med. Bogdan Szponar.

Stosowanie konserwantów narzucają producentom także sieci handlowe. - To one decydują, jaki produkt trafi na sklepowe półki. I oczekują, że wytrzyma na nich tyle czasu, że klient kupi je, zanim zdążą się przeterminować - mówi dr n. med. Szponar.

Na liście produktów, do których nie wolno stosować dodatków są m.in. miód, masło, mleko pasteryzowane i sterylizowane, naturalna woda mineralna, kawa oraz herbata liściasta.

Karmią dzieci chemią

Najbardziej narażone na przekroczenie akceptowanego dziennego spożycia dodatków z dietą, ze względu na niższą masę ciała i upodobania smakowe, są dzieci do 10 lat - alarmuje NIK. Z raportu Instytutu Żywności i Żywienia wynika, że najwięcej chemicznych dodatków jest w produktach, które dzieci lubią najbardziej, czyli ciastach, aromatyzowanych napojach, lodach i parówkach. Dla przykładu, spożycie z dietą azotynów, obecnych m.in. w wędlinach, parówkach, peklowanym mięsie, u najmłodszych dzieci wynosiło ponad 160 proc. dopuszczalnego limitu, a u 5 proc. dzieci w wieku 1-3 lat kształtowało się na poziomie aż 562 proc. Zdaniem Instytutu „zbilansowana dieta, czerpiąca zalecenia z Piramid Żywienia i Aktywności Fizycznej, opracowanych przez ekspertów IŻiŻ, w której wskazuje się ograniczenie spożycia mięsa i jego przetworów do 0,5 kg tygodniowo, powinna przyczynić się do zmniejszenia zagrożenia nadmiernym pobraniem azotynów przez konsumentów w Polsce.”

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 5

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

j
janusz
czy to firma Gril Pol?
I
IB
Że zaczyna się mówić o nafaszerowanej chemią żywności. Nie ma co liczyć na nasze władze obojętnie z której partii
by nie były. Czytajmy skład na etykietach i odkladajmy na półki zatruty towar. Jak nie będzie się sprzedawał nie będą go zamawiać.
ż
żarłok
najzdrowszy jest pasztet z niesprzedanych egzemplarzy tej gazety, okraszony tłuszczem cieknącym z ulubionej szansonistki owłosionego inaczej
Z
Zezem na wprost
A SANEPID a PIH ??????? Za co ci ludzie w tych instytucjach biorą wynagrodzenia ? Szuka się sprawców otrucia ptactwa ..... i słusznie ............ ALE tu się bezkarnie i bez żadnej kontroli truje LUDZI !!!!! Dzieci mają otrute wątroby , niespotykane do tej pory u dzieci choroby mózgu , ciśnienie tętnicze którego do tej pory lekarze nie sprawdzali u dzieci - dzisiaj już tak. Producenci żywności - czyż byście ubrali się w skóry doktora Mengele ? Gdzie wy łajdaki macie sumienia ?
NIK ?- czym skończy się ta kontrola ? ... tak jak wszystkie - pogadacie , popieprzycie , stworzycie tony akt i to tylko po to jak powiada pewien wątpliwy autorytet - orzeł ..... "TRZEBA ZMIENIĆ WSZYSTKO ŻEBY BYŁO TAK JAK BYŁO".
g
gosc
to po co mamy takie przepisy pozwalające faszerować żywność chemią., Pretensje do ustawodawców tj. do rządu, który pozwala na trucie nas chemią
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie