„A ty będziesz piłkarzem” - powstała biografia Władysława Żmudy, wychowanka Motoru Lublin. Publikujemy fragmenty

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
W środę do księgarń trafi biografia wybitnego przed laty piłkarza, wychowanka Motoru Lublin, Władysława Żmudy. Współautorem książki „A ty będziesz piłkarzem” jest dziennikarz Dariusz Kurowski, a publikacja przybliży kibicom człowieka, który o swoim życiu mówi, że jest gotowym scenariuszem na film sensacyjno-przygodowy.

Władysław Żmuda urodził się w 1954 roku w Lublinie i piłkarską karierę rozpoczął w Motorze. 91 razy wystąpił w reprezentacji Polski, z którą czterokrotnie zagrał na mistrzostwach świata (w latach 1974 i 1982 biało-czerwoni zajęli trzecie miejsce) oraz raz na igrzyskach olimpijskich (srebrny medal w 1976 roku). Należy do Klubu Wybitnego Reprezentanta.

– Gdy na potrzeby tej książki przeanalizowałem swoje życie, nie mogłem oprzeć się wrażeniu, że mogłoby stanowić gotowy scenariusz do filmu. Tylko jakiego? - mówi Władysław Żmuda. - Na pewno sensacyjno-przygodowego, pełnego humoru i niespodziewanych zwrotów akcji. Coś pomiędzy kapitanem Klossem a Jamesem Bondem. I do tego z wątkiem… love story. Jeśli ktoś uważa, że przesadzam, niech najpierw przeczyta, a dopiero potem ocenia.

Biografia nie opowiada głównie o rozegranych meczach i trofeach zdobytych przez jej bohatera. To opowieść o czasach, w których dorastał i żył Władysław Żmuda. Dla wielu czytelników obraz tamtych lat może być szokujący, ale dzięki tej książce poznamy prawdziwego człowieka, niepozbawionego słabości i grzeszków.

- Nie chcieliśmy, żeby to była sucha biografia piłkarza, ale obraz czasów, w których on żył - mówi Dariusz Kurowski. - W książce znalazły się różne ciekawe odniesienia, np. związane z butami, w jakich kiedyś Władek grał. Były to tzw. kolarki, czyli przerabiane buty z kolarskich do gry w piłkę. Dzisiaj dla młodych ludzi brzmi to egzotycznie, ale są to rzeczy ciekawe, będące świadectwem minionych czasów. Warto, żeby obecne pokolenie zdawało sobie sprawę, że kiedyś granie w piłkę nie było takie łatwe – dodaje dziennikarz, a w przeszłości także współtwórca m.in. biografii Jerzego Dudka, „NieREALna kariera”.

Dariusz Kurowski przygotowując biografię spędził wiele godzin na rozmowach z Władysławem Żmudą. Pisanie utrudniła jednak pandemia. - Praca nad książka w końcowym okresie była trudna. Jesienią Władek zachorował na koronawirusa, a nie przechodził choroby łagodnie. Długo więc rozmawialiśmy tylko telefonicznie, a osobiście spotkaliśmy się ponownie dopiero po pięciu miesiącach. Uznaliśmy także, że były to tak trudne i ciężkie chwilę, że należało im poświęcić cały rozdział. Nie był on planowany, ale stwierdziłem, że w tym czasach warto o tym napisać i od tego zaczyna się książka – zdradza Dariusz Kurowski.

- Przygotowując książkę bazowałem na wiedzy i pamięci Władka. Momentami wręcz zadziwiała mnie jego fenomenalna pamięć. Ja natomiast byłem też od tego, żeby pomóc mu pewne sprawy sobie przypomnieć. Wertowałem więc wiele materiałów chcąc odtworzyć różne wydarzenia. W niektórych sytuacjach posiłkowałem się też innymi osobami. W książce jest sporo wypowiedzi ludzi związanych z jego karierą. Wiele ciekawych rzeczy opowiada Adam Głowacz, były prezes Motoru Lublin – zdradza Dariusz Kurowski.

Biografia Władysława Żmudy „A ty będziesz piłkarzem” od 12 maja będzie dostępna w księgarniach i salonach w całym kraju. Wydawcą książki jest Arskom Group.

Szufla numer osiem – fragment biografii Władysława Żmudy „A ty będziesz piłkarzem”

Ojciec nie chciał, bym się zadawał z chuliganerią, dlatego mnie ostrzegał:
– Jak pójdziesz naprzeciwko grać w piłkę, to ci wleję!
Chciał uchronić swego syna przed złym wpływem łobuzów, których w pobliżu nie brakowało. A właśnie głównie z nimi mogłem grać. Ojciec mówił swoje, ja robiłem swoje. Wiadomo, że bez piłki bym nie wytrzymał. Żadne zakazy czy kary nie mogły mnie od niej odciągnąć.
Znajomości z boiska miały głębsze odniesienie, bo towarzystwo było charakterne. Tak jak dzisiaj kibice robią ustawki, my też je organizowaliśmy, choć nikt ich wtedy tak nie nazywał. Chłopaki z jednej dzielnicy skrzykiwali się z tymi z drugiej na łące i wtedy nie było przebacz. Laliśmy się za nasze małe ojczyzny. Oczywiście moi rodzice nic o tym nie wiedzieli. Nie mogli wiedzieć.
Ojciec zawsze powtarzał:
– Piłka ci chleba nie da. Trzeba iść do szkoły i się uczyć.
I zawsze mnie straszył:
– Jak nie będziesz się uczył, szufla numer osiem.
To było jego ulubione powiedzenie, czyli że jak nie skończę szkoły, zostanie mi tylko wyładunek wagonów z węglem. Dlatego nie chciał, bym tracił czas na ganianie za piłką. Starał się od niej uchronić nie tylko mnie. Najstarszy brat Andrzej naprawdę dobrze grał, nawet byłem na kilku jego meczach, ale ciągle słyszał w domu, że nauka najważniejsza, więc wybrał szkołę, a później studia. Tadek też był niezły, jednak ojciec również jemu skutecznie wybił piłkę z głowy. Tylko ja nie chciałem go słuchać i po cichu grałem, ile tylko się dało.
Działo się to w czasach, gdy każda piłka była na wagę złota. Musieliśmy kombinować na podwórku, jak zdobyć nową. Nie mieliśmy pieniędzy, trzeba było pozbierać po meczu Lublinianki czy Motoru butelki i je sprzedać. Zbieraliśmy też złom i makulaturę. To był najprostszy sposób zarobienia paru groszy. Takie były czasy, lata sześćdziesiąte, inny świat. (...)
Mama widziała moją pasję do piłki, dlatego w tajemnicy przed ojcem musiała podpisać deklarację, że rodzice wyrażają zgodę na treningi syna w klubie. To był wymóg, bez którego nie mogłem zostać zawodnikiem Motoru. (…) Widział, że ciągle ganiam za piłką i chyba zrozumiał, że nie jest mi tego w stanie wybić z głowy, ale jeszcze próbował. Wrócił kiedyś z pracy, wziął wielkie nożyce, których używał do krojenia materiału, i przedziurawił mi piłkę. Strasznie płakałem i to kilka razy, bo taka akcja niestety się powtarzała. (...)
Ojciec miał ze swojego sklepu przy ulicy 1 Maja do domu kilkaset metrów. Musiał przejść przez stary most na Bystrzycy i skręcał w boczną uliczkę Buczka. Po drodze, na rogu dużego skrzyżowania był bar „WZ”. Kiedyś mężczyźni po pracy szli na kielicha, tak się mówiło. Nie codziennie, ale dość często. Wstępowali do najbliższego baru czy restauracji, wypili setkę wódki, zakąsili śledzikiem czy jakąś inną „garmażerką”, a przede wszystkim pogadali. Ludzie byli bardziej zżyci, mieli więcej czasu, by się spotkać i porozmawiać. Jednego dnia ojciec bardzo się zdziwił, gdy koledzy mu zakomunikowali:
– Janek, dziś nie płacisz, my stawiamy.
– Dlaczego?
– To nie wiesz? Przecież twój syn gra w reprezentacji Polski juniorów!
W ten sposób ojciec dowiedział się od kolegów, czym zajmowałem się po szkole. I nabrał szacunku do mojej piłkarskiej pasji. Zupełnie odpuścił, nigdy już nie próbował mnie odciągać od piłki, otrzymałem od niego pełne przyzwolenie na, już oficjalne, treningi w klubie, grę w Motorze i reprezentacji. Nie było dziurawienia piłek, żadnych zakazów. Powiedział tylko, że zabroni mi trenować, gdybym się za słabo uczył. Orłem w szkole nie byłem, ale zawsze przechodziłem do następnej klasy, więc wreszcie mogłem bez żadnych problemów robić to, co lubiłem najbardziej.

Władysław Żmuda

urodził się 6 czerwca 1954 roku w Lublinie. W piłkę nożną zaczął grać w zespole trampkarzy Motoru. W latach 1970-72 grał w drużynie seniorów. W 1971 roku wywalczył z Motorem mistrzostwo Polski juniorów. Rok później opuścił Lublin i karierę kontynuował w Gwardii Warszawa, Śląsku Wrocław i Widzewie Łódź. W 1982 roku wyjechał za granicę i występował w drużynach Hellasa Verona we Włoszech, Cosmos Nowy Jork w USA i w US Cremonese we Włoszech.

Był uczestnikiem czterech turniejów finałowych mistrzostw świata (1974, 1978, 1982, 1986), w których zagrał w 21 spotkaniach. Po zakończeniu kariery zawodniczej został trenerem i prowadził m.in. młodzieżowe reprezentacje Polski. W 2019 roku Władysław Żmuda został wybrany do „Jedenastka 100-lecia PZPN”.

TOP 10 pamiętnych meczów piłkarzy Motoru Lublin. Zobacz [16.03]

"Studio Kadra" po meczu Polska - Słowacja (1:2)

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie