Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Brak obowiązkowych prac domowych w szkołach podstawowych. Co o pomyśle sadzą nauczyciele, rodzice i uczniowie?

Adrianna Romanek
Adrianna Romanek
fot. Obraz autorstwa Freepik
Barbara Nowacka, minister edukacji narodowej zapowiedziała, że od kwietnia w szkołach podstawowych będzie odchodzić się od zadawania obowiązkowych prac domowych. Uczniowie skaczą do góry z radości, jednak nie wszyscy nauczyciele i opiekunowie są tym pomysłem zachwyceni.

Zmiany w polskich szkołach

W poniedziałek (22 stycznia) z wizytą do województwa lubelskiego przyjechała Barbara Nowacka, minister edukacji narodowej. Szefowa MEN podczas spotkania zapowiedziała planowane zmiany w funkcjonowaniu placówek oświatowych. Jedną z nich jest zmniejszenie obciążenia uczniów obowiązkowymi pracami domowymi. Oznacza to, że od kwietnia prace domowe mają być nieobowiązkowe i nieoceniane.

- Da to młodzieży więcej czasu na naukę i rozwój osobisty, ponieważ uczniowie powinni dobrze czuć się w szkole. Przez wiele lat prowadzone były w tej sprawie konsultacje społeczne z nauczycielami i z ekspertami, którzy mówili, że jednym z największych problemów polskiej szkoły jest fakt, że wszystko musi być ocenione - mówiła w Lublinie.

Nowacka podkreśliła jednak, że nie nie oznacza to, że nauczyciele nie będą mogli ich zadawać.

Brak prac domowych

Pomysł nieobowiązkowych zadań pozalekcyjnych z pewnością przypadł do gustu uczniom, którzy już nie mogą doczekać się wejścia w życie nowego przepisu. Nie wszyscy jednak podzielają ich entuzjazm, a wśród rodziców i nauczycieli można spotkać się ze sceptycznymi opiniami.

- Uważam, że całkowity brak prac domowych nie wpłynie pozytywnie na edukacje i rozwój dzieci. Oczywiście wszystko z umiarem, ale prace domowe są potrzebne, aby mobilizować nasze pociechy, oraz by mogły utrwalać wiedze zdobytą w szkole. Osobiście nie wyobrażam sobie, żeby moje dziecko uczyło się języka obcego samo z siebie, w takim wieku młodzież potrzebuje bodźców z zewnątrz (w tym wypadku ze szkoły), które będą ich motywowały do rozwoju ich umiejętności - mówi pani Sylwia, mama 4-klasisty z Lublina.

Podobne zdanie mają rodzice dzieci w klasach I-III, gdzie uczniowie poza nastawieniem na zdobywanie wiedzy i umiejętności z zakresu podstawy programowej, są uczone także twórczego myślenia oraz kształtowanie nawyku systematycznej pracy.

- Całkowity brak na pewno nie jest dobry. Dziecko jednak powinno uczyć się, jak samodzielnie rozwiązać zadanie. Aczkolwiek pewne ograniczenie jest tu jak najbardziej wskazane. Zatem: praca domowa - tak, ale nie codziennie - mówi Michał, tata 1-klasisty.

Jedna z naszych Czytelniczek opowiedziała nam o sytuacji, w której jej 9-letni syn w drodze do szkoły poprosił ją by podgłośnić rado samochodowe, gdy akurat leciała audycja o zniesieniu prac domowych. Zdaniem jej dziecka "ktoś w końcu mądrze mówił".

- Mój syn jest z tych zdolnych, ale leniwych, dla niego praca domowa to przykry obowiązek. Ja akurat uważam, że każdy kij ma dwa końce. Sama praca domowa nie jest problem, chodzi raczej o to, ile dzieci jej dostają. Zadania pozalekcyjne utrwalają to, czego nauczyły się w szkole, krótkie zadania w rozsądnej ilości mogą pomóc szczególnie dzieciakom, które nie zapamiętują wszystkiego na lekcji, ale ważne jest też indywidualne podejście - mówi mama 3-klasisty.

Szefowa MEN Barbara Nowacka podkreślała, że brak zadań domowych da młodzieży więcej czasu na naukę i rozwój osobisty, jednak nasza Czytelnicza zdecydowanie się z tym nie zgadza.

- Brak prac domowych nie zapewni dzieciom większej ilości czasu wolnego, bo w to miejsce rodzice dołożą im zajęcia dodatkowe typy akrobatyka czy lekcja gry na ukulele. Uważa, że najważniejszy w tym wszystkim jest po prostu zdrowy rozsadek - zaznacza.

Co na ten temat uważają nauczyciele?

Poza rodzicami nowym pomysłem zniesienia obowiązkowych zadań domowych zainteresowani są także nauczyciele oraz dyrekcje podstawówek. W tej sprawie skontaktowaliśmy się z Mariuszem Liskiem, dyrektorem SP nr 7 im. ks. Jana Twardowskiego w Lublinie.

- Nauczyciele zgłaszają mi, że ich zdaniem prace domowe w klasach I-III można ograniczyć z takich przedmiotów jak przyroda, muzyka i plastyka, które dzieci są w stanie wykonać podczas zajęć lekcyjnych. Jednak w ich opinii ograniczenie zadań pozalekcyjnych nie powinno obowiązywać w takich dziedzinach jak czytanie, pisanie czy liczenie, ponieważ te umiejętności wymagają doskonalenia w domu - zaznacza Mariusz Lisek.

Pedagodzy zaznaczają także, że w klasach IV-VIII zamiast znoszenia obowiązkowych prac domowych powinno się zmienić siatkę godzin lekcyjnych, by te były bardziej dostosowane do potrzeb uczniów. Ich zdaniem czytanie lektur w domu, rozwiązywanie i doskonalenie bieżących tematów z matematyki oraz nauka słówek z języka obcego jest kluczowe w ogólnym rozwoju, oraz pozwala kontynuować naukę bez zaległości z poprzednich tematów.

Danuta Nowakowska-Bartłomiejczyk, dyrektorka SP nr 6 im. Romualda Traugutta w Lublinie podkreśla, że ćwiczenia oraz integracja międzyprzedmiotowa np. w formie projektów edukacyjnych jest dzieciom bardzo potrzebna. Wymaga to indywidualnej pracy uczniów, ale to właśnie wtedy uczą się one samodzielności. Ważne są także indywidualne lub zespołowe konsultacje z nauczycielem, który podpowie lub wskaże kierunek działań projektowych uczniów.

- W klasach, w których uczy się ponad 20 osób indywidualizacja oraz czas na utrwalenie materiału jest niewystarczający. To tak jak ćwiczenia gimnastyczne, im więcej trenujemy, tym większy mamy zakres ruchów. Podobnie jest z nauką. Pamiętajmy, jak cenna jest lektura tekstów w domu. Czy należy ją traktować jako pracę domową? Dla wielu uczniów jest przyjemnością. Dla innych bywa obowiązkiem związanym z przygotowaniem do pracy na lekcjach języka polskiego - mówi Nowakowska-Bartłomiejczyk.

Dodatkowo zapisywanie lub zaznaczanie zadań przeznaczonych do wykonania w domu jest też dla uczniów pewnego rodzaju szkoleniem z umiejętności planowania.

- Takie kompetencje owocują na dalszych etapach edukacji i są też niezbędne w dorosłym życiu - podkreśla dyrektorka. I dodaję, że świat się jednak zmienia i to, co kiedyś było dobre i skuteczne dla rozwoju dziecka teraz niesie za sobą ryzyko różnych zagrożeń.

- Jeśli obciążymy młody umysł zbyt dużą ilością obowiązków, wówczas komfort psychiczny młodych osób spadnie. Współczesny nauczyciel musi być uważny, wiedzieć dużo o danym dziecku, jego możliwościach i potencjale, który można wykorzystać. To pedagodzy najlepiej powinni zdawać sobie sprawę, jaka forma samodzielnej pracy będzie rozwijała młodego człowieka i jego kompetencje - podsumowuje Nowakowska-Bartłomiejczyk.

od 7 lat
Wideo

Wyniki II tury wyborów samorządowych

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski