Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Dokąd pójdziesz hetmanie? Felieton Jacka Borkowicza

Jacek Borkowicz, historyk, pisarz i publicysta
Marko urodził się dwa miesiące za wcześnie i musiał walczyć o przeżycie. Synek pary bardów-wędrowników, która na rowerach przemierzała kulę ziemską, by po drodze opowiadać wszystkim o młodym państwie ukraińskim, przyszedł na świat w Australii. Kadry z inkubatora, ukazujące czerwonego i pomarszczonego noworodka z rurką w nosie, obiegły całą Ukrainę. Ludzie życzyli małemu szczęścia, tak jak życzyli go własnemu krajowi.

Dziś Marko Muliar jest chłopcem zdrowym i czarującym, choć może nieco zbyt filigranowym jak na ośmiolatka. Kilka miesięcy temu znowu podbił serca Ukraińców – tym razem w charakterze rapera. „Załużny prowadzi nas w bój!” – krzyczy dzieciak, podskakując razem z mikrofonem.

Oczywiście nie tylko on uratował, choć na moment, generała na stanowisku dowodzącego siłami zbrojnymi Ukrainy. Popularność Załużnego rośnie w tempie wykładniczym od czasu frontalnego ataku Rosji przed dwoma laty. Ten pierwszy w niepodległym państwie dowódca, który nigdy nie służył w armii sowieckiej, zmodernizował ukraińskie wojsko, przynajmniej częściowo pozbawiając go obciążającego pancerza biurokracji. Ów ruch w dużej mierze zadecydował o tym, że Ukraińcy wytrzymali i z powodzeniem odparli pierwszy cios ciężkiej – nieco zbyt ciężkiej – rosyjskiej pięści. Całkiem nieźle jak na wcześniaka.
Dlatego zasłużył sobie na wdzięczność rodaków. W ostatnich rankingach popularności wyprzedził nawet Wołodymyra Zełeńskiego. Ale Załużny jest popularny nie tylko na Ukrainie. Spośród Ukraińców to właśnie on, a nie prezydent, cieszy się największym zaufaniem w kręgach Pantagonu.

Gdy Zełeński złożył mu propozycję nie do odrzucenia, w ukraińskim internecie zawrzało. O odłożeniu w czasie jego dymisji zadecydowało jednak co innego. Z przecieków wynika że dwaj potencjalni następcy odmówili tego zaszczytu. Cóż, dowodzenie wielkim państwem, atakowanym przez jeszcze większe, to wielkie brzemię odpowiedzialności i panowie Syrski oraz Budanow doskonale o tym wiedzą.

Trzeba tu powiedzieć że decyzja prezydenta by Załużnego zdymisjonować – o czym Zełeński z determinacją nas zapewnia – jest pomysłem wielce ryzykownym. Nie zmienia się koni w zaprzęgu prącym w poprzek wzburzonego potoku. A w takiej właśnie sytuacji jest dziś Ukraina. Naprzeciw siebie stanęło dziś dwóch najbardziej popularnych Ukraińców. Obaj mają swoje zasługi w budowie i obronie niepodległości, choć preferowane przez jednego i drugiego modele zarządzania państwem zdecydowanie się różnią. Rzecz w tym iż wydawały one, i wydają, skuteczne owoce jedynie w sytuacji współpracy. Gdy jej zabraknie powstanie bałagan, z którego państwo ukraińskie może się już nie pozbierać.

Biorąc pod uwagę skalę popularności Załużnego trudno przypuszczać, by miał on teraz usunąć się w cień. Już obecnie jest on w oczach Ukraińców kimś w rodzaju hetmana. A przypomnijmy że hetman w tym kraju znaczy coś więcej niż znaczył kiedyś u nas. Nie jest tylko funkcją wojskową, w przeszłości na Ukrainie to hetmani pełnili funkcje głowy państwa. Z pewnością byłby dobrym przywódcą na trudny czas, nie gorszym od Zełeńskiego. Oby tylko nie za cenę jedności.

od 7 lat
Wideo

Dzień pamięci - ZBRODNIA KATYŃSKA

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski