Fara. Kościół z wieżą, która była ,,do pięciu mil z daleka widoczna”

Małgorzata Szlachetka
Tak plac Po Farze wyglądał w kwietniu 1970 r. w kadrze fotografa Tadeusza Ptasińskiego. Zdjęcie ze zbiorów Biura Miejskiego Konserwatora Zabytków.
Tak plac Po Farze wyglądał w kwietniu 1970 r. w kadrze fotografa Tadeusza Ptasińskiego. Zdjęcie ze zbiorów Biura Miejskiego Konserwatora Zabytków. T.Ptasiński/ zbiory BMKZ
Udostępnij:
Misterium Dzwonu. Wczoraj każdy z nas mógł wprawić w ruch dzwon, który ma pochodzić z rozebranej w XIX wieku staromiejskiej fary, a dziś jest muzealnym eksponatem w Wieży Trynitarskiej.

Fara pw. św. Michała była pierwszym kościołem parafialnym Lublina. Gdyby istniała do dziś, zdecydowanie górowałaby nad Starym Miastem, bo kościelna wieża z zegarem miała 113 łokci, czyli około 65 metrów wysokości.

Wszyscy lublinianie znają legendę o tym, jak książę Leszek Czarny zasnął pod dębem i przyśnił mu się Michał Archanioł, który wręczył księciu miecz, obiecując zwycięstwo nad Jaćwingami. Leszek Czarny ruszył z rycerzami we wskazanym przez anioła kierunku, a kiedy rzeczywiście pokonał wrogów, w podzięce wybudował kościół. Oczywiście lokując go w miejscu, w którym przyśnił mu się proroczy sen. O tej legendzie można przeczytać już u słynnego kronikarza Jana Długosza (1415-1480). Długosz taką historię mógł usłyszeć w samym Lublinie, w czasie swojego pobytu na Zamku Lubelskim, gdzie rezydował jako ,,wychowawca i nauczyciel” synów króla Kazimierza Jagiellończyka.

Ile prawdy jest w legendzie?

Najazd Jaćwingów w 1282 roku to fakt, jego skutkiem było m.in. zniszczenia Lublina. Wróg został pokonany dopiero nad Narwią. Potwierdzenie tego mamy w czternastowiecznym Roczniku Traskim.

Legenda o śnie Leszka Czarnego szybko stała się popularna i chętnie przytaczana. ,,(...) dziś w miejscu, gdzie wówczas miał być las, jest ulica Grodzka, w pośrodku Fara, a za wielkim ołtarzem szacowna pamiątka, pień tego dębu pod którym król spoczywał, obmurowany dotąd stoi” - takich rewelacji można było się dowiedzieć z „Historycznego obrazu miasta Lublina” z 1839 roku, autorstwa Seweryna Zenona Sierpińskiego.

Odbudowa po wielkim pożarze

Fara pw. św. Michała przez kilka wieków była najważniejszym kościołem Lublina, a jednocześnie średniowiecznym ośrodkiem kultury. Przy farze działali muzycy, ale też szkoła parafialna, na pewno odbywały się też misteria teatralne. Miasto opłacało organistę, a w czasie uroczystoś ci grała kapela trębaczy, stojąc na ganku wieży.

Zupełnie innym niż dziś było otoczenie kościoła, przy farze znajdował się cmentarz opasany murem. Inaczej wyglądały też przed wiekami budynki w sąsiedztwie.

Z czasem do świątyni dobudowywane były kolejne kaplice. Ksiądz Jan Ambroży Wadowski w słynnym tomie ,,Kościoły lubelskie. Na podstawie źródeł archiwalnych” wydanym po raz pierwszy w 1907 roku tak opisywał wygląd kościoła z połowy XV wieku: ,,Zdobiła go przede wszystkim od zewnątrz wieża frontowa, wspaniała, najwyższa z wież lubelskich, do pięciu mil z daleka widoczna. Jak cały kościół, tak i ta wieża zbudowana była w stylu gotyckim, dachem ostrym miedzią krytym zakończona. Szczyt tego dachu zdobiła bania wielka, a na niej krzyż z chorągiewką, kręcącą się za powiewem wiatru. W wieży były umieszczone dzwony i zegar “.

Kościół pw. św. Michała, podobnie jak całe miasto, dotknął wielki pożar z 1575 roku. Wysoka na 65 metrów wieża pod wpływem ognia runęła. Cios to był ogromy, po którym Lublin został odbudowany już nie w gotyku, ale w nowym stylu - do historii przeszedł on pod nazwą renesansu lubelskiego. Odbudowa fary musiała być kosztownym i niełatwym przedsięwzięciem, skoro jeszcze w 1596 roku świątynia była opuszczona. Remont zakończył się ostatecznie w 1610 roku.

Powolny upadek

Druga połowa XVII wieku i osiemnaste stulecie to czas, w którym kościół św. Michała sukcesywnie popadał w ruinę, nie zawsze były pieniądze na bieżące remonty. Wpływ na to miało kilka czynników, także straty, które dotknęły miasto w czasie wojen i napadów tego okresu. Początkiem końca była decyzja z 1832 roku o przeniesieniu katedry do gmachu pojezuickiego.

W św. Michale coraz rzadziej odprawiane były msze. Z pisma Rządu Gubernialnego Lubelskiego do konsystorza generalnego diecezji lubelskiej dowiadujemy się, że „wiele obrazów kosztownych, nawet, tudzież Aniołów SS rzeźby snycerskiej i innych aparatów do służby Bożej potrzebnych przez zakrystianina Webera i inne osoby duchowne nadzór nad powyższymi rzeczami mające porozdawali i uronili (…)” (cytat za: Jadwiga Kuczyńska, ,,Kościół farny św. Michała w Lublinie”).

W pewnym momencie władze kościelne uznały, że odbudowa fary będzie nieopłacalna i grożący zawaleniem gmach należy rozebrać. Tym bardziej, że runęła jedna z naw. Rząd Gubernialny Lubelski podpisał więc kontrakt z majstrem ciesielskim Janem Woźniakowskim. Miał on oczyścić plac z gruzu do 1 października 1846 roku. Na wykonanie rozbiórki dostał pół roku, z tym, że ze swojego zadania nigdy się nie wywiązał. Co gorsza, miał też pokątnie sprzedawać cmentarne płyty nagrobne i po kryjomu rozebrać jeden z domów sąsiadujących z farą. Musiano więc szukać innego wykonawcy. Gruz pozostały z wyburzenia fary został użyty m.in. na podbudowę ulicy Podwale. Prace rozbiórkowe zakończyły się w 1857 roku.

Część wyposażenia historycznego kościoła przetrwała do naszych czasów. Dzięki temu, że zostało ono przeniesione do innych kościołów, nie tylko w Lublinie, ale i w regionie. Na przykład, po sąsiedzku, w archikatedrze lubelskiej jest obecnie gotycka chrzcielnica z drugiej połowy XIV wieku, krucyfiks z końca XIV wieku, czy epitafium poety Sebastiana Klonowica.

Szczątki z przykościelnego cmentarza w 1852 roku zostały ekshumowane i przeniesione do jednej, wspólnej mogiły, zlokalizowanej na nowym wówczas cmentarzu przy ulicy Lipowej. Dodajmy jednak, że jeszcze w czasie badań archeologicznych prowadzonych na placu Po Farze w 1996 roku znajdowane były pochówki. W raporcie z przeprowadzonych w wymienionym roku badań czytamy, że istnieje duże prawdopodobieństwo chowania tam zmarłych przy świętym Michale już w XI wieku.

Korytarz prowadzący do krypt

Miejsce, w którym stał pierwszy kościół parafialny Lublina obecnie ma formę trwałej ruiny, odzwierciedlającej zarys fundamentów dawnego kościoła. Nie bez znaczenia były badania archeologiczne przeprowadzane w tym miejscu. Z tych wykonywanych na przełomie 1938 i 1939 roku zachowała się dokumentacja fotograficzna. Wyraźnie widać na nich relikty wiekowych murów, ale też dzieci w najlepsze bawiące się w rejonie wykopalisk. Ostatni raz archeolodzy przyglądali się bliżej placowi Po Farze w 1996 roku. Wtedy zostało odkryte m.in. wejście do krypt znajdujących się pod ulicą Archidiakońską i kamienicą Grodzka 7. ,,Prowadzi do nich ceglany korytarz wyprowadzony z kruchty pod wieżą. Odsłonięto wejście do nich, w postaci ceglanego sklepienia wspartego stalową obudową, która jest zapewnie wynikiem usuwania awarii budowlanej na przełomie lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych” - czytamy w sprawozdaniu ,,Relikty kościoła św. Michała na placu po Farze w Lublinie. Dokumentacja z badań archeologicznych wykonanych w 1996 r.”.

Pomysł na kopię zabytku

Historia fary do tego stopnia rozpala wyobraźnię, że pojawił się nawet pomysł odbudowy kościoła rozebranego przez lublinian w połowie XIX wieku. Jego orędownicy powołali nawet Społeczny Komitet Promocji Odbudowy Fary, który przekształcił się w Stowarzyszenie Fara Lubelska.

- To ma być rekonstrukcja budowli, takiej jaką ona była. Odbudujemy farę, jak Zamek Królewski w Warszawie. Generalny kształt kościoła jest znany - zapewnia Andrzej Zdunek, prezes Stowarzyszenia Fara Lubelska.

Ile taka inwestycja miałaby kosztować? Stowarzyszenie nie dysponuje jeszcze projektem. - Trwa szacowanie kosztów. Projekt to kosztowna rzecz, dlatego jeszcze go nie mamy - mówi prezes Zdunek.

Faktem jest, że specjaliści mają wątpliwości, co do samej idei odbudowy. - To już nie będzie zabytek. Poza tym, nie znamy na tyle wiernych wizerunków fary, aby ją odbudować we właściwy sposób. W momencie, gdy w mieście mamy dużo wymagających remontu obiektów historycznych, nie powinno się przeznaczać środków publicznych na tworzenie ich kopii - zastrzegał na łamach Kuriera Hubert Mącik, miejski konserwator zabytków w Lublinie.

Czy taka inwestycja byłaby do pogodzenia z obowiązującymi obecnie przepisami?

- Nie można wykluczyć, że taka inwestycja byłaby zaakceptowana w kontekście spełnienia przepisów przeciwpożarowych - uważa Andrzej Szacoń, rzecznik miejskiej komendy straży pożarnej w Lublinie. Jednocześnie podkreśla: - Bez projektu mówimy wyłącznie hipotetycznie, ale rzeczoznawca miałby w tym przypadku twardy orzech do zgryzienia.

Jedno jest pewne, właściciel terenu nie przychyla się do pomysłu odbudowy kościoła na Starym Mieście i zabudowania placu po Farze, który obecnie jest też interesującym punktem widokowym. - Zależy nam na utrzymaniu obecnej funkcji placu, jako miejsca organizowania imprez kulturalnych - tłumaczy Beata Krzyżanowska, rzeczniczka prezydenta Lublina.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Wideo

Komentarze 2

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

N
NN
Czasy się zmieniają i dobrze.
Dziś niech inne obiekty górują nad Lublinem.
XXi wieków dominacji wystarczy.
,
zwiący się Lucepem zaspał?
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie