Górnik Łęczna przegrał w Łodzi po dwóch golach straconych w doliczonym czasie gry. Zobacz zdjęcia

Bartosz Litwin
Bartosz Litwin
Fot. Grzegorz Gałasiński
Udostępnij:
Czarna seria łęczyńskiego Górnika trwa. Zielono-czarni przegrali w Łodzi z tamtejszym ŁKS-em 1:3, przedłużając serię bez wygranej do ośmiu spotkań. Występy w barażach coraz mocniej zagrożone.

Najciekawszym elementem pierwszych minut spotkania był głośny doping łódzkich kibiców, którzy po raz pierwszy w 2021 roku mogli zasiąść na trybunach i wspierać miejscowy ŁKS. Chwilę przed rozpoczęciem boiskowej rywalizacji gospodarze uhonorowali zawodnika zespołu gości, Bartłomieja Kalinkowskiego. Pomocnik był częścią drużyny ŁKS-u, która wywalczyła awans do ekstraklasy w 2019 roku.

Pierwszy groźny strzał gości padł w dziewiątej minucie. Z ponad dwudziestu metrów huknął Marcin Stromecki, ale 19-letni bramkarz gospodarzy, Dawid Arndt nie dał się zaskoczyć i skutecznie interweniował. Chwilę wcześniej nieco problemów golkiperowi z Łęcznej, Maciejowi Gostomskiemu sprawił naciskający na niego Tomasz Nawotka. Do niebezpiecznej sytuacji jednak ostatecznie nie doszło.

Przez pierwszy kwadrans nieznaczną przewagę mieli goście. Obie drużyny jednak powoli budowały swoje ataki pozycyjne i traciły piłkę najczęściej w okolicach pola karnego rywali. Kolejne 15 minut upłynęło z kolei pod znakiem walki w środku pola. Nieco częściej atakowali gospodarze, lecz niewiele z tego wynikało. Na początku 29. minuty swoich szans spróbował Serhij Krykun. Skrzydłowy z Łęcznej jednak trafił tylko w boczną siatkę.

Najbliżej otworzenia wyniku w pierwszej połowie było w 42. minucie. Centrę Ricardinho zamknął obrońca Górnika, Tomasz Midzierski, który sprawdził refleks bramkarza własnej drużyny. Gostomski z trudem przerzucił piłkę nad poprzeczką. Chwilę później dobrą okazję po otrzymaniu podania ze skrzydła w okolicach jedenastki miał Pirulo. Ponownie góra był jednak golkiper drużyny gości. Tym samym do przerwy utrzymał się bezbramkowy wynik.

Zanim minęła pierwsza minuta po zmianie stron, szansę na otworzenie wyniku mieli gospodarze. Ricardinho jednak posłał piłkę nad poprzeczką. Siedem minut później równie nieskutecznie z dystansu strzelał Maksymilian Rozwandowicz. W 57. minucie z kolei chybił Alejandro Dominguez. Po kolejnych pięciu minutach w polu karnym łęcznian było jeszcze bardziej niebezpiecznie. Pirulo zdołał ograć Gostomskiego, ale gości od utraty ramki uratował Paweł Baranowski, który wybił piłkę sprzed linii bramkowej.

Bramka dla gospodarzy "wisiała w powietrzu". Stała się faktem w 64. minucie. Prowadzenie łodzianom dał Michał Trąbka. Po błędzie obrony na bramkę uderzał Rozwandowicz, ale Gostomski obronił. Przy dobitce nie miał już jednak szans.

"Górnicy" wyrównali dwie minuty później. Na prawym skrzydle urwał się Michał Mak, który dograł do Krykuna. Ukrainiec umieścił piłkę w bramce przy lewym słupku. Gospodarze starali się odzyskać prowadzenie. Dwukrotnie jednak niecelnie uderzał Ricardinho. W 79. minucie bezpośrednio z rzutu wolnego uderzał Mikkel Rygaard. Maciej Gostomski zdołał złapać piłkę. Dwie minuty później sytuacja się powtórzyła przy okazji boiskowej akcji.

Gdy wydawało się, że do końca spotkania wynik się już nie zmieni, "Rycerze Wiosny" zdobyli zwycięską bramkę. W trzeciej minucie doliczonego czasu gry piłkę do siatki skierował Pirulo. Hiszpan uderzył nie do obrony z "półwoleja" w okolicach dwunastego metra. Jeszcze zanim sędzia gwizdnął po raz ostatni, skrzydłowy zdobył kolejnego gola. Gdy otrzymał piłkę w polu karnym, poszukał dogodnej pozycji, uderzył i ustalił wynik na 3:1.

Podopieczni Kamila Kieresia pozostają bez wygranej w ósmym meczu z rzędu. Górnik tym samym zamyka strefę barażową, a łódzki ŁKS wciąż plasuje się tuż nad nim z przewagą pięciu punktów.

ŁKS Łódź - Górnik Łęczna 3:1 (0:0)

Bramki: Trąbka 64, Pirulo 94, 96 - Krykun 66

ŁKS: Arndt- Klimczak, Dąbrowski, Rozwandowicz, Moros, Wolski - Sajdak (46 Dominguez), Trąbka (85 Sekulski), Nawotka (62 Rygaard), Pirulo, Ricardinho (90+ Marciniak). Trener: Ireneusz Mamrot

Górnik: Gostomski - Leandro, Baranowski, Midzierski, Orłowski - Krykun (78 Jagiełło), Tymosiak, Stromecki, Struski, Mak (87 Śpiączka) - Wojciechowski (65 Banaszak). Trener: Kamil Kiereś

Żółte kartki: Dąbrowski - Stromecki, Baranowski, Tymosiak, Kiereś (trener)

Sędziował: Łukasz Kuźma (Białystok)

ZOBACZ TAKŻE:

Patrycja Chudziak - nadzieja lubelskiej wspinaczki. Ale form...

Motor Lublin zwyciężył z wiceliderem eWinner 2. Ligi. GKS Ka...

Marlena. Poznaj czarującą podprowadzającą Motoru Lublin. Zob...

Najbardziej wpływowi ludzie sportu na Lubelszczyźnie. Zobacz zdjęcia

Karolina Bojar-Stefańska - piękna pani arbiter sędziowała me...

Piękne biegaczki AZS UMCS Lublin: Wiktoria Drozd. Zobacz zdjęcia

J&J: Dostałam skrzydeł, te skrzydła mnie niosą

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

J
Janusz Kowalski

Fuks i mysla ze fartem zdobeda drugie miejsce nie ma takiej opcji z drugiego miejsca bedzie awansowac Wielka Arka

Dodaj ogłoszenie