Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Horror w Olsztynie, ale jest awans! Motor Lublin pokonał po karnych Stomil

Kamil Wojdat
Kamil Wojdat
(Po trzynastu latach Motor Lublin wrócił do 1. ligi)
(Po trzynastu latach Motor Lublin wrócił do 1. ligi) Motor Lublin
Motor Lublin, po serii jedenastek, pokonał w Olsztynie Stomil, a tym samym wywalczył awans do Fortuna 1. Ligi. Decydującego karnego wykonał rezerwowy, Michał Żebrakowski.

Finał baraży Motor rozpoczął w dużym osłabieniu. O tym jednak, że za kartki pauzować będą w nim Piotr Ceglarz i Kacper Wełniak, wszyscy wiedzieli już dużo wcześniej. Pewną niespodzianką mógł być natomiast brak w wyjściowej jedenastce lewego obrońcy, Filipa Lubereckiego. Czy to powinno martwić? – Pierwsza drużyna Motoru to nie 11 piłkarzy, ale 33 piłkarzy – tak trener lublinian, Gonçalo Feio, mówił przed zremisowanym 1:1 spotkaniem z Polonią Warszawa. W przekroju całego sezonu te słowa wielokrotnie znajdowały potwierdzenie, dlatego kibice Motoru także i tym razem ufali portugalskiemu szkoleniowcowi.

Początek niedzielnego starcia w Olsztynie pokazał, że obydwie drużyny podeszły do siebie z dużym respektem, a celem nadrzędnym było przede wszystkim zabezpieczenie tyłów, aby nie narazić się na szybką stratę gola.

Z czasem jednak coraz więcej z gry mieli gospodarze. Po raz pierwszy Stomil Olsztyn zagroził bramce Łukasza Budziłka w 7. minucie. Imponować w tej sytuacji mogło przede wszystkim efektowne wejście w trzecią tercję Motoru Lublin Filipa Wójcika, ale tego z drużyny olsztynian, który podał następnie do kolegi z zespołu. Strzał był jednak daleki od ideału.

Dziesięć minut później miejscowi dali gościom drugie ostrzeżenie. Tym razem groźniejsze. Po przejęciu piłki w środku boiska momentalnie kontrę wyprowadził Stomil. Na pograniczu pola karnego Motoru futbolówkę przy nodze miał jeszcze Karol Żwir, który świetnie dograł do niepilnowanego w obrębie szesnastki Michała Karlikowskiego. Ten od razu zdecydował się na strzał. Na szczęście gości obok słupka.

W słupek piłka trafiła natomiast w 29. minucie, kiedy uderzał Maciej Spychała. Skończyło się na strachu, ale nawet gdyby padł gol to i tak nie zostałby uznany, bo arbiter pokazał, że zanim futbolówka została podana do pomocnika Stomilu, to wcześniej opuściła już plac gry.

W międzyczasie Motor próbował pojedynczych akcji, ale żadna nie przynosiła większego zagrożenia. Podopieczni trenera Feio, poprzez coraz częstsze utrzymywanie się przy piłce, zaczynali jednak przejmować kontrolę nad meczem.

I to przyniosło efekty w 37. minucie. Z lewej strony dośrodkowywał Mariusz Rybicki, a akcję zamykał obrońca, Filip Wójcik. W polu karnym Stomilu zachował się niczym rasowy napastnik. Najpierw przełożył sobie zawodnika rywali, a następnie strzałem na dalszy słupek nie dał najmniejszych szans Jakubowi Mądrzykowi (0:1). Grupa kilkuset kibiców żółto-biało-niebieskich, która przyjechała za drużyną na Warmię, miała pierwszą okazję do świętowania. Więcej goli w pierwszej połowie nie oglądaliśmy i to Motor po niej był bliższy awansu.

W przerwie szkoleniowiec olsztynian, Szymon Grabowski, dokonał aż trzech roszad w składzie. Goście wyszli z kolei w takim samym zestawieniu personalnym.

Decyzje obydwu szkoleniowców raczej zrozumiałe. W końcu to gospodarze musieli gonić wynik, a przyjezdnym zupełnie do niczego się nie spieszyło. Widać było to choćby po sposobie, w jakim grę wznawiał golkiper przyjezdnych, Łukasz Budziłek.

W pierwszym kwadransie drugiej odsłony każdy z zespołów stworzył po jednej sytuacji. Raz głową uderzał Maciej Spychała, w odpowiedzi Dawid Kasprzyk.

Motor kontrolował boiskowe wydarzenia. W 66. minucie zagotowało się pod bramką Stomilu, ale obronną ręką wyszedł z opresji wyszedł stojący między słupkami Mądrzyk. Chwilę później na głowy lublinian wylał się kubeł zimnej wody.

Katastrofalny w skutkach błąd na połowie boiska popełnił Przemysław Szarek. Piłkę przechwycił Piotr Kurbiel. Przebiegł z nią ponad dwadzieścia metrów, a następnie oddał ją do Karola Żwira. Kapitan Stomilu z dużym spokojem złamał akcję do środka i mimo asysty obrońców pewnie pokonał bramkarza Motoru (1:1).

To uskrzydliło miejscowych. Do końca to oni byli zespołem lepszym, ale przewagi nie udokumentowali. Czekała nas dogrywka.

Wydawało się, że w trudniejszym położeniu znajdują się lublinianie. W Olsztynie było naprawdę gorąco, a Motor miał już jedną dogrywkę w nogach. Tę środową w Kołobrzegu.

W 101. minucie sytuacja gości zrobiła się jeszcze trudniejsza, bo za drugą żółtą kartkę boisko opuścić musiał Sebastian Rudol. Chwilę później z bliskiej odległości głową uderzał Kurbiel, lecz po dłoniach Budziłka piłka trafiła w poprzeczkę.

Stomil cały czas naciskał, a Motor dążąc do serii rzutów karnych, bronił się. Okazje mieli i Krawczun i Żwir. Wynik zmianie nie uległ. A więc karne...

Te zdecydowanie lepiej wykonywali goście, którzy byli bezbłędni. Pewnie wygrali 4:1, a decydujący strzał wykonał rezerwowy, Michał Żebrakowski.

Stomil Olsztyn – Motor Lublin k: 1:4 (1:1, 0:1)

Bramki: Żwir 67 – Wójcik 37

Stomil: Mądrzyk – Kuban (46 Kośmicki), Sadowski, Waleńcik, Wójcik (75 Kalisz), Karlikowski, Spychała, Stromecki (46 Shibata), Żwir (112 Caetano), Florek (46 Krawczun), Kurbiel. Trener: Szymon Grabowski

Motor: Budziłek – Szarek, Rybicki (60 Luberecki), R. Król, Staszak (91 Rozmus), Wójcik, Rudol, M. Król (74 Kosior), Kasprzyk (84 Żebrakowski), Gąsior (60 Reiman), Lis. Trener. Gonçalo Feio

Żółte kartki: Stromecki, Karlikowski, Shibata – Wójcik, Rudol, Lis

Czerwona kartka: Rudol (za dwie żółte)

Sędziował: Jarosław Przybył (Kluczbork); Widzów: ok. 4500

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dni Lawinowo-Skiturowe

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski