Jacek Bąk o występie Polaków na mundialu: Głowy piłkarzy nie dojechały na mecz

Krzysztof Nowacki
Bartek Syta
- Pamiętajmy, jak wiele radości trener Nawałka dał nam przez ostatnie cztery, pięć lat - mówi Jacek Bąk, wychowanek Motoru Lublin i były reprezentant Polski. - Zawodnicy nie byli jednak w takiej formie, jak przed dwoma laty w mistrzostwach Europy we Francji - ocenia postawę Biało-Czerwonych na mundialu w Rosji.

Jak pan podsumuje występ polskiej reprezentacji na mistrzostwach świata w Rosji?
W pierwszym meczu z Senegalem sami strzeliliśmy sobie bramki. Ten zespół był do ogrania, ale przegraliśmy po naszych rażących błędach. Można powiedzieć, że głowy naszych piłkarzy nie dojechały na ten mecz. Zagraliśmy bojaźliwie, w obronie nie tak, jak powinniśmy i skończyło się porażką. Z kolei reprezentacja Kolumbii pokazała, że piłkarsko jest drużyną o klasę lepszą. I na koniec Japonia, z którą zagraliśmy tak, jak powinniśmy grać na początku.

Zwycięstwo z Japonią zmienia cokolwiek w ocenie drużyny?
Każde zwycięstwo reprezentacji cieszy. Ale najważniejszy był pierwszy i drugi mecz. Ja dwukrotnie grałem na mundialu i raz na Euro, i mi także nie udało się wyjść z grupy, więc wiem, jakie to uczucie. Wszystko przegrywa się w głowach. Trzecie mecze zawsze nam się udają. Tak było w 2002 roku z USA i w 2006 roku z Kostaryką. A teraz z Japonią. Krótko mówiąc, zawodnicy nie byli w takiej formie, jak przed dwoma laty w mistrzostwach Europy we Francji (Polska dotarła do ćwierćfinału – red.).

Dla Adama Nawałki mecz z Japonią był ostatnim w roli selekcjonera reprezentacji?
To trzeba przemyśleć na spokojnie. Pamiętajmy, jak wiele radości trener Nawałka dał nam przez ostatnie cztery, pięć lat. Przez eliminacje przeszliśmy, jak burza. Na Euro we Francji dobrze wypadliśmy. Dlatego takie decyzje należy podejmować na chłodno. Prezes Boniek musi zastanowić się, czy trener w swojej pracy z kadrą już się wypalił, czy może ją jeszcze prowadzić. Natomiast pewne zmiany zawsze są potrzebne. Może to będzie nowa myśl szkoleniowa, może tylko trochę świeżej krwi w drużynie. Zapewne niektórzy piłkarze będą kończyć swoją reprezentacyjną karierę i w ich miejsce trzeba wpuścić młodych.

Ewentualnym następcą Nawałki powinien być Polak, czy trener z zagranicy?
Dla mnie nie ma to znaczenia. Najważniejsze, żeby kadra znowu dobrze grała. Żeby potrafiła zakwalifikować się na kolejne mistrzostwa świata i Europy, a później mogła wyjść z grupy. Bo jak na razie mamy z tym problem. Jakaś klątwa nad nami ciąży.

Nasza reprezentacja wyglądała w Rosji na grupę ludzi zmęczonych, którym brakuje energii do gry.
Arek Milik był po kontuzji. Grzegorz Krychowiak w klubie gra w kratkę. Kuba Błaszczykowski nie grał przez pół roku. Kamil Grosicki też w klubie nie gra systematycznie. Co drugi mecz siada na ławkę. Kamila Glika nie było. Trudno w takiej sytuacji o dobrą grę i powtórzenie wyniku z Francji. Wszyscy wierzyliśmy, że wyjdą im takie mecze, jak na Euro, ale tak się nie stało. Nie ma sensu się oszukiwać, tylko należy powiedzieć wprost, że niektórzy zawodnicy nie byli przygotowani.

Robert Lewandowski nie pociągnął tej drużyny. Nie mógł tego zrobić, czy on też był daleki od swojej formy? I czy tym występem stracił szansę na transfer do Realu Madryt?
Napastnika rozlicza się ze strzelonych bramek. Robert miał kilka sytuacji, ale żadnej nie wykorzystał. Nic nie zrobił, żeby strzelać gole i podźwignąć reprezentację. Czy Bayern Monachium będzie chciał go puścić, to dla mnie nie ma znaczenia. Na pewno jednak, jakby zdobył dwie, trzy bramki to łatwiej byłoby mu o transfer. Ale ja na Lewandowskiego patrzę tylko pod kątem jego gry dla reprezentacji. Na pewno umie grać w piłkę, ale w Bayernie skrzydła chodzą, jak bombowce, a w naszej drużynie tego zabrakło. Lewandowski jest typem zawodnika, który żyje z podań.

Który z naszych piłkarzy zawiódł najbardziej?
Nie chciałbym nikogo wymieniać. Łatwo jest się teraz wymądrzać i mówić, kto nie trafił z formą. Nie chcę personalnie krytykować moich młodszych kolegów, bo sam nie podczas mistrzostw świata nie wyszedłem z grupy, więc nie będę się teraz wymądrzać. Każdy, kto oglądał mecze wie, jak reprezentacja grała.

Ostatnie 10 minut meczu z Japonią nie miało nic wspólnego z futbolem. Rozgrzeszyłby pan zespół za tą bierną postawę, czy jednak na mistrzostwach świata takie sytuacje nie powinny się zdarzać?
Sam nigdy nie spotkałem się z podobną sytuacją. To my wygrywaliśmy 1:0, więc to Japonia powinna atakować. Ale im ten wynik dawał awans. FIFA powinna znaleźć jakieś rozwiązanie na takie rzeczy. Może ukarać kapitana czerwoną kartką, a potem bramkarza, czy kolejnych zawodników jeśli nadal nie chcieliby grać. Ja w takiej sytuacji nie byłem i nie wiem, jakie rozwiązanie tego można wymyślić. Polacy stali i czekali. Chcieli przede wszystkim do końca dowieźć ten rezultat. Piłkarzom z Japonii podpowiadali z ławki, że ten wynik również im wystarczy i daje awans. Oglądaliśmy więc dziwną wymianę piłki między zawodnikami.

ZOBACZ, JAK LUBLINIANIE DOPINGOWALI POLAKÓW W STREFIE KIBICA

Tłumy kibicowały reprezentacji Polski podczas mecz z Senegalem w zorganizowanej pod Areną Lublin strefie kibica

Polska - Senegal. Zawiedzeni kibicie przed Areną Lublin [ZDJ...

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

k
kibic z W-wy
Skoro Glik, Piszczek, Błaszczykowski, Krychowiak, Grosicki i Linetty nie nadawali się do gry z przyczyn wydolnościowych, to nie trzeba było ich brać na mistrzostwa i tyle. No chyba, że z 38 milionowego kraju nie udaje się zestawić 11-osobowej reprezentacji. Jak pokazują Iran, Maroko, Islandia, Szwecja, Chorwacja, Meksyk czy Japonia czy Korea Południowa - powinno się dać.
Dodaj ogłoszenie