Jak świętować Barbórkę, to tylko zwycięstwem! Górnik Łęczna wygrał w Białymstoku z Jagiellonią (ZDJĘCIA)

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
.
. Wojciech Wojtkielewicz
Udostępnij:
W Dniu Górnika święta Barbara najwyraźniej czuwała nad tymi z Łęcznej. Zielono-czarni wygrali bowiem w Białymstoku z Jagiellonią i po 82 dniach doczekali się drugiego zwycięstwa w lidze. Ich bohaterem został Damian Gąska, autor dwóch bramek, z których pierwsza jest najszybciej strzelonym golem w tym sezonie PKO Ekstraklasy.

Kibice na stadionie w Białymstoku jeszcze dobrze nie rozsiedli się na krzesełkach, gdy Górnik prowadził już 1:0. Pierwszą akcję łęcznian zapoczątkował prawą stroną Lokilo. Belg dośrodkował w stronę Bartosza Śpiączka, ale piłka minęła napastnika Górnika oraz obrońców. Z tyłu był jednak jeszcze Damian Gąska i w 1. minucie goście objęli prowadzenie!

Sędziowie analizowali jeszcze zapis wideo, czy Śpiączka nie dotknął piłki, co oznaczałoby pozycję spaloną Gąski, ale ostatecznie bramka została uznana.

Przez kilka minut po strzeleniu bramki obie drużyny walczyły o dominację w środku boiska. Z czasem jednak łęcznianie cofnęli się do defensywy i niechętnie wychodzili z własnej połowy. Jagiellonia dłużej utrzymywała się przy piłce, ale nie potrafiła skonstruować akcji zagrażającej Maciejowi Gostomskiemu. Defensorzy gości grali z dużą pewnością i rozbijali wszystkie groźniejsze ataki rywala.

Podopieczni trenera Kamila Kieresia czekali na okazję do szybkiego ataku, aż w końcu pomocną dłoń wyciągnęli do nich gospodarze. Obrońcy Jagiellonii pod naciskiem zielono-czarnych wycofali piłkę do bramkarza, a ten odgrywał do kolegi pomiędzy dwoma zawodnika Górnika. Podanie przeciął Gąska i widząc wysuniętego Ksawiera Dziekońskiego precyzyjnie przymierzył w okienko bramki Jagiellonii.

Po strzeleniu drugiego gola Górnik już się nie cofnął i nie oddał inicjatywy rywalom. To piłkarze z Łęcznej dłużej grali piłką i poważniej zagrażali bramce przeciwnika. W 41. minucie było blisko samobójczej bramki białostocczan. Po dośrodkowaniu Gąski z rzutu rożnego piłka trafiła na głowę Błażeja Augystyna i musiał interweniować Dziekoński.

Do końca pierwszej połowy gospodarze już się nie przebudzili, ale na drugą połowę Jagiellonia wyszła mocno podrażniona i natychmiast ruszyła do ataku. Górnicy zostali zamknięci pod swoim polem karnym i chociaż długo się bronili, to w 48. minucie Michał Pazdan idealnie z lewej strony dośrodkował do Fedora Cernycha. Litwin, w latach 2014-2016 piłkarz Górnika, uderzył głową na dalszy słupek i pokonał Gostomskiego. Radość gospdoarzy trwała krótko. Analiza VAR pokazała bowiem, że jeszcze przed podaniem do Pazdana inny zawodnik Jagiellonii był na spalonym.

Nieuznana bramka obudziła jednak łęcznian, którzy z czasem zaczęli częściej wychodzić z własnej połowy i szukać trzeciego gola. Ale akcje białostocczan cały czas były groźne. Aktywni byli niewidoczni przed przerwą Michał Pazdan i Fedor Cernych. Szczególnie groźne były dośrodkowania i właśnie po stałym fragmencie Górnik stracił gola.

W 66. minucie Martin Pospisil z rzutu wolnego dośrodkował na piąty metr, a tam lot piłki przeciął Israel Puerto. Błąd w tej sytuacji popełnił Leandro, który zapomniał, że za plecami ma rywala.

Jagiellonia nadal nacierała, ale to Górnik 20 minut później był bliski zamknięcia spotkania. Piłka po strzale Sergieja Krykuna trafiła w słupek, a dobitkę Przemysława Banaszaka z linii bramkowej wybił Puerto.

Po zwycięstwie w Białymstoku Górnik opuścił ostatnie miejsce w tabeli PKO Ekstraklasy. Łęcznianie mają 12 punktów, tyle samo co Bruk-Bet Termalica Nieciecza (mająca jeden mecz mniej) i Legia Warszawa (trzy mecze mniej) oraz jeden więcej, niż Warta Poznań (jeden mecz mniej).

Jagiellonia Białystok – Górnik Łęczna 1:2 (0:2)

Bramki: Puerto 81 – Gąska 1, 29

Jagiellonia: Dziekoński – Olszewski (61 Bida), Pazdan, Augustyn, Puerto, Nastić (69 Bitok), Romanczuk, Nalepa (46 Żyro), Prikryl, Mystkowski (69 Pospisil), Cernych. Trener: Ireneusz Mamrot

Górnik: Gostomski – Leandro, Rymaniak, Szcześniak, Dziwniel, Gąska (61 Kalinkowski), Gol, Serrano, Goliński (82 Krykun), Lokilo (75 Drewniak), Śpiączka (82 Banaszak). Trener: Kamil Kiereś

Żółte kartki: Augustyn, Pazdan – Drewniak

Sędziował: Krzysztof Jakubik (Siedlce); Widzów: 4421

J&J: Dostałam skrzydeł, te skrzydła mnie niosą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie