Kim Rasmussen, trener piłkarek ręcznych MKS Perła Lublin: Chcę drużyny, która walczy jak szalona

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
W nowym sezonie drużynę MKS Perła Lublin poprowadzi Kim Rasmussen. W przeszłości Duńczyk był m.in. selekcjonerem reprezentacji Polski, a z rumuńskim zespołem CSM Bukareszt wygrał Ligę Mistrzów. - Polacy mają niesamowite serce do gry - twierdzi nasz rozmówca.

Jak pracuje się trenerowi w tych pierwszych dniach z zespołem MKS Perła?
Wszyscy jesteśmy bardzo zmotywowani. Każda zawodniczka wie, po co jest w tym zespole. Chcemy być drużyną z charakterem. W Polsce wygrać wszystko, co możliwe. Natomiast Liga Europy będzie dużo mocniejsza, ale jeśli zbudujemy właściwą atmosferę w zespole i wymyślimy dobry styl gry, to wszystko jest możliwe. Polacy mają niesamowite serce do gry. Porównałbym to do zawodników z Bałkanów. Myślę, że to będzie dobre dla tej drużyny. Chciałbym, żeby kibice widzieli drużynę, która walczy, jak szalona. Wszyscy są zmotywowani. Tego szukam i to właśnie chcę zbudować w Lublinie.

Rozpoczęliście przygotowania w cieniu pandemii koronawirusa. Czy to przysparza trenerowi problemów?
To nowa sytuacja dla nas wszystkich i musimy nauczyć się z nią radzić. Przygotowania zaczynami powoli. Obserwują dużo dziewczyny, patrzę jak się czują, jak ich kolana, plecy. Jestem przygotowany na ewentualne zmiany.

Pierwszy miesiąc zajęć będzie powolny, zawodniczki na nowo będą przyzwyczajać się do gry w piłkę ręczną. Zaczynamy grać, ale unikamy na razie kontaktu fizycznego. Staram się chronić w ten sposób zawodniczki.

Poświęcimy 10 dni, żeby przyzwyczaiły się do piłki, do ruchów i później zaczniemy grać w kontakcie. Myślę, że trenerzy muszą być teraz ostrożniejsi, bo w innym przypadku za dwa tygodnie będę miał 12 kontuzjowanych zawodniczek. A tego nie chcę.

Co trener myśli o największym rywalu w polskiej lidze, Zagłębiu Lubin?
To silny zespół i nie mogę się doczekać naszych meczów. W polskiej lidze jest teraz tylko osiem zespołów i wszystkie potrafią grać w piłkę ręczną. Wszystkie są mocne, więc przez cały czas będziemy musieli być skoncentrowani. Natomiast są trzy, cztery zespoły, na które naprawdę mocno będziemy musieli się przygotować. Rzeczywiście wydaje mi się, że Lublin i Lubin będą walczyć o mistrzostwo Polski. Mamy świetnych kibiców i jestem pewien, że czeka nas dobra walka i duże emocje. Dlatego czekam zwłaszcza na te mecze, a ponieważ chcemy zdobyć mistrzostwo, to musimy być lepsi od Zagłębia. Ale nie będzie to łatwe.

W drużynie jest kilka zagranicznych zawodniczek. To nie przeszkodzi w budowaniu atmosfery?
Na pewno nie. Jesteśmy z różnych stron, ale wszyscy skupiamy się na jednym, żeby stworzyć drużynę. Każda zawodniczka chce, żeby ten zespół był jak najlepszy. Ta motywacja i to nastawienie będą budowały dobrą atmosferę. Po kilku wspólnych dniach wszystkie dziewczyny rozmawiają ze sobą i chcą stworzyć drużynę, rodzinę. Jeśli to się uda, wtedy osiągniemy sukces.

Pomagać będzie trenerowi Monika Marzec.
Tak i gdy okazało się, że jest szansa, aby Monika ze mną pracowała, w ogóle się nie zastanawiałem. Ma olbrzymie doświadczenie, jest jedną z najlepszych polskich zawodniczek w historii. Mówi po angielsku, znam ją od wielu lat, pracowała z drużyną narodową i nie miałem wątpliwości, że chcę z nią współpracować. Mamy także dwóch nowych trenerów od przygotowania fizycznego, a to dla mnie bardzo ważne. Musimy być profesjonalnym klubem z dobrym sztabem trenerskim. Ważne dla mnie jest podzielenie zadań. Oczywiście znam się na przygotowaniu fizycznym i mógłbym się tym zająć, ale jestem tutaj od gry. Jeśli ja skupię się na tym, a trener od przygotowania fizycznego na swoim zadaniu, wtedy będziemy mieli więcej czasu. Szczególnie ja będę mógł bardziej poświęcić się temu, po co tutaj przyjechałem.

Jest pan w lidze trenerem o najbardziej uznanym nazwisku, więc będzie ciążyła na panu większa presja?
Jestem do tego przyzwyczajony. Przed przyjazdem do Lublina pracowałem na Węgrzech, a wcześniej w CSM Bukareszt. Tam chyba odczuwa się największą presję w całym kobiecym handballu. Wiem, że jak będziemy wygrywać, to będzie dobrze. A jak zaczniemy przegrywać, to trener zostanie zwolniony. Będę starał się pracować jak najlepiej, ale lubię presję, bo ona sprawia, że jestem lepszy. Zawsze należy realistycznie patrzeć kim jesteśmy i przeciwko komu gramy. Obiecuję jednak, że zespół będzie mocno walczył.

Będziemy starać się z całych sił i mam nadzieję, że to wystarczy do wygrania wielu meczów. Natomiast presję lubię, bo w innym przypadku wróciłbym do domu, do moich dzieci i relaksował się na kanapie.

Rodzina została w domu?
Tak, dzieci zostały w domu z moją byłą dziewczyną. Chodzą tam szkoły. Ja natomiast jestem tutaj dla mojej kariery, dla celów, które sobie obrałem. Jestem szczęściarzem, że była dziewczyna mnie wspiera i mam bardzo dobre relacje z dziećmi. Są dla mnie najważniejsze. Jeśli kiedyś zadzwonią i powiedzą, że potrzebują mnie w domu, to od razu wrócę. Ale na razie radzą sobie dobrze, a ja za nimi tęsknie.

MKS Perła Lublin przygotowuje się do sezonu. Nowy trener Kim...

Gigantyczne kary dla sieci fitness

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie