Koronawirus na świecie. WHO ostrzega: Poprzedni rok był zły, ten będzie jeszcze gorszy!

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
AP/Associated Press/East News
Nie widać końca pandemii, twierdzi Światowa Organizacja Zdrowia i ostrzega, że ten rok może być gorszy od poprzedniego.

Świat nie dostaje optymistycznych wieści z frontu walki z pandemią koronawirusa. Było źle w roku ubiegłym, w tym będzie jeszcze gorzej, ostrzega Mike Ryan, dyrektor Światowej Organizacji Zdrowia (WHO) ds. sytuacji nadzwyczajnych.

Tylko w ubiegłym tygodniu potwierdzono na świecie prawie pięć milionów nowych przypadków koronawirusa. W sumie zdiagnozowano na kuli ziemskiej ponad 91 mln zakażeń.

- Po feriach zimowych w niektórych krajach sytuacja znacznie się pogorszy - ostrzega Maria Van Kerkhove, kierownik techniczny WHO ds. COVID-19.

Świat już zapomniał o euforii, jaka wybuchła po pierwszej fali pandemii, gdy otwierano lokale, galerie handlowe, ludzie walili do kin, na mecze piłkarskie, ucztowali gremialnie na moście (czeska Praga). Ostrzeżenia przed drugą falą traktowano z przymrużeniem oka. Ta jednak nadeszła, dziś mówi się o kolejnej fali, do tego jeszcze gorszej.

Cała nadzieja w szczepionkach. Pytanie, czy świat zdąży się uodpornić przed kolejnym uderzeniem zarazy, biorąc pod uwagę ograniczone możliwości producentów leku. Szczepienia idą pełną parą. W Wielkiej Brytanii, jak zapowiedział premier Johnson, będą się odbywać przez cała dobę. Tylko, czy będziemy mieli czym szczepić, martwią się lekarze i dodają: "na razie trzeba mocno trzymać się ograniczeń i blokad", a te są bardzo surowe.

Johnson zapewnia, że nie będzie dokładał kolejnych restrykcji, za to stróże prawa będą z całą konsekwencją egzekwować zasady, które już wprowadzono.

Wiele krajów zdecydowało się na zmianę taktyki szczepień. Na początku było tak, że z partii otrzymanych szczepionek połowę odstawiano do magazynu, robiąc zapas dla tych, których trzeba będzie zaszczepić drugi raz, by uzyskali większą odporność.

Teraz na Wyspach i w innych krajach szczepienia idą szerokim frontem, zapasy mają być mniejsze, zwiększa się odstęp między pierwszym a drugim szczepieniem. Czy da to efekty? Trudno powiedzieć.

Wygranym będzie ten kraj, który zaszczepi tak dużą liczbę mieszkańców, że uzyska odporność stadną. Wydaje się, że najbliżej celu jest Izrael, który zaszczepił już ponad 20 procent swojej niespełna 10-milionowej populacji.

Z drugiej strony dochodzą złe wieści z frontu walki z pandemią. Naukowcy z Ohio odkryli dwa nowe warianty koronawirusa, które prawdopodobnie pochodzą z USA - jeden z nich szybko stał się dominującym szczepem w Columbus w Ohio.

Podobnie jak szczep wykryty w Wielkiej Brytanii, mutacje w USA zwiększają zaraźliwość Covid-19, ale nie wiadomo, czy zmniejszają skuteczność szczepionek – mówią naukowcy.

Jeden z nowych szczepów, znaleziony u pacjenta w Ohio, zawiera mutację identyczną z obecnie dominującą odmianą w Wielkiej Brytanii. Jednak „szczep Columbus”, obejmuje trzy inne mutacje genów, których wcześniej nie widziano razem w SARS-CoV2”.

- Wiemy, że ta zmiana nie pochodzi z brytyjskich ani południowoafrykańskich gałęzi wirusa - powiedział dr Dan Jones, wiceszef oddziału patologii molekularnej w Ohio.

Dodaje on, że jest za wcześnie, by określić, o ile bardziej zaraźliwy może być szczep Columbus. Naukowcy sądzą, że prawdopodobnie taki jest, skoro bardzo szybko rozprzestrzenił się w ostatnich kilku tygodniach.

Specjalny zespół Białego Domu ds. koronawirusa ostrzegał od pewnego czasu, że ​​może krążyć „amerykański wariant wirusa”. Hipotezę, o której donosi „The New York Times”, wysunęła szefowa wspomnianej grupy dr Deborah Birx. Oparła się na poważnym wzroście zakażeń w USA w ostatnich miesiącach.

Badacze ostrzegają: gdy wirus rozprzestrzenia się na całym świecie, ma więcej możliwości ewolucji, staje się potencjalnie bardziej zaraźliwy lub zmniejsza skuteczność szczepionek. Po odkryciu nowych szczepów koronawirusa w Wielkiej Brytanii i Afryce Południowej, Amerykanie zintensyfikowali śledzenie sekwencji genetycznej wirusa w USA.

Chcesz lecieć, zbadaj się!

To dlatego wprowadzili zasadę, która będzie obowiązywać od 26 stycznia: nie przylecisz do USA bez testu na obecność koronawirusa. Jego wynik trzeba przedstawić trzy dni przed podróżą. Dyrektor Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom (CDC) Robert R. Redfield: „testy nie eliminują ryzyka zakażeń, ale mogą sprawić, że uczynią podróż bezpieczniejszą w połączeniu z innymi środkami ostrożności, takimi jak noszenie maseczek ochronnych”.

W sytuacji, gdy w USA padają kolejne rekordy dobowych zakażeń koronawirusem (ponad 4500!) dziwi fakt, że wielu pracowników służby zdrowia, odmawia zaszczepienia się. Gubernator stanu Ohio mówi, że 60 proc. pracowników domów opieki zdecydowało się nie szczepić.

Podobne podejście ma wielu pracowników służby zdrowia w Nowym Jorku, Kalifornii i Teksasie. 50 proc. pracowników służby zdrowia z pierwszej linii walki z pandemią w hrabstwie Riverside w Kalifornii opowiedziało się przeciwko szczepieniom.

Respondenci w ankiecie Kaiser Family Foundation, którzy opowiadali się przeciw szczepieniom, stwierdzili m.in., że są zaniepokojeni wpływem polityki na stosowanie szczepionki. Ludzie myślą tak: Mogę wytrzymać do końca bez szczepionki – mówiła April Lu, pielęgniarka z kalifornijskiej lecznicy w Riverside.

Wysoki odsetek odmów szczepień nie tylko wśród pracowników służby zdrowia, ale także wśród ogółu społeczeństwa, może być problemem w walce z pandemią, twierdzi epidemiolog z Harvardu Marc Lipsitch.

A najnowsze modele rozwoju pandemii przewidują wzrost śmiertelnych ofiar koronawirusa w styczniu i może paść grudniowy rekord, gdy zmarło ponad 70 tys. ludzi. Koronawirus zabił w USA 350 tys. osób.

Rośnie strach przed kolejnymi przypadkami nowego wariantu koronawirusa. Wprowadzenie dwóch szczepionek przeciw Covid-19, dało nadzieję, że koniec pandemii może być bliski. Anthony Fauci, rządowy ekspert od chorób zakaźnych ostrzega: 90 proc. populacji trzeba zaszczepić, by uzyskać zbiorową odporność.

Irlandia liderem zakażeń

Fatalnie jest też w Europie, gdzie przybywa zakażeń, śmiertelnych ofiar i, co za tym idzie, obostrzeń. Liderem kontynentu, jeśli chodzi o zakażenia, stała się Irlandia. Zaraza rozprzestrzenia się szybciej niż w innych krajach Europy i USA. Notuje się 1267 przypadków na milion mieszkańców. Na początku grudnia ten wskaźnik wynosił 50 przypadków na milion mieszkańców i był najniższy na kontynencie.

Dlatego szkoły przeszły na naukę zdalną, wstrzymano większość prac budowlanych i remontowych, jest zakaz wychodzenia z domu bez uzasadnienia, obostrzenia potrwają do końca stycznia, być może dłużej.

Niemcy już nawet nie pytają, jakie ograniczenia będą wprowadzane w życie, tylko do kiedy potrwają. Optymistycznych wieści nie ma, skoro kanclerz Angela Merkel zapowiada, że nawet do początku kwietnia może potrwać lockdown. Jeśli nie uda nam się powstrzymać brytyjskiego wirusa, do Wielkanocy będziemy mieli dziesięciokrotnie więcej zakażeń. Na opanowanie sytuacji potrzebujemy od ośmiu do dziesięciu tygodni surowych środków, mówiła.

Coraz więcej cudzoziemców zgłoszonych do ubezpieczeń

Wideo

Materiał oryginalny: Koronawirus na świecie. WHO ostrzega: Poprzedni rok był zły, ten będzie jeszcze gorszy! - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie