Koronawirus w Belgii: brakuje lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli i nawet policjantów

Kazimierz Sikorski
Kazimierz Sikorski
AP/Associated Press/East News
11-milionowa Belgia z trudem radzi sobie z drugą falą pandemii. Zaczyna brakować lekarzy w szpitalach, nauczycieli w szkołach i policjantów na ulicach miast.

Druga fala pandemii sprawiła, że w Belgii brakuje już policjantów na ulicach, nauczycieli w szkołach i personelu medycznego w szpitalach.

W niektórych szpitalach lekarze i pielęgniarki, którzy mieli wynik pozytywny na koronawirusa, ale nie mają objawów, są proszeni o powrót do pracy, bo nie ma ludzi na zastępstwo.

Dyrektorzy szkół proszą wolontariuszy i rodziców, aby zastąpili nauczycieli.

W przeciwieństwie do wiosny jest dziś dużo masek i kombinezonów, ale zakażeń przybywa. Wskaźnik infekcji w Belgii jest drugi po Czechach w Unii i pięciokrotnie wyższy niż w Stanach Zjednoczonych.

Laboratoria są przeciążone. Belgia nie prowadzi już badań ludzi bez objawów zakażenia wirusem.

To oznacza „tsunami”, jak sytuację określił minister zdrowia Frank Vandenbroucke, Dodał,, że wirus może wkrótce wymknąć się spod kontroli.

Sytuacja jest katastrofalna – twierdzi Philippe Devos, lekarz z oddziału intensywnej terapii w szpitalu CHC Montlégia w Liège, najbardziej dotkniętego zarazą belgijskim mieście.

Liège jest dziś najbardziej poszkodowanym przez Covid-19 regionem na świecie. Mamy wielu zakażonych lekarzy i pielęgniarek. w niektórych szpitalach nawet jedna czwarta personelu choruje lub przechodzi kwarantannę.

Według Yves Van Laethem, specjalisty od chorób zakaźnych, oczekuje się, że liczba dziennych zakażeń podwoi się w tym tygodniu. Oznacza to, że 1 proc. z 11 milionów mieszkańców kraju może być zakażony wirusem.

Liczba przyjętych do szpitali ostatnio wzrosła, bo zakażenia przeszły z młodszych, zdrowszych ludzi na osoby starsze.

Obłożenie szpitali wzrosło ostatnio o 87 proc. Jeśli będzie rosło w tym tempie, niebawem przekroczy kwietniowe szczyty, kiedy to kraj był światowym liderem pod względem liczby zgonów proporcjonalnie do liczby ludności.
Zaczyna brakować lekarzy na oddziałach intensywnej opieki medycznej.

-Wszyscy są zmęczeni. I to nie tylko fizycznie. Jesteśmy chorzy i zmęczeni tą sytuacją -mówi Nicolas Frusch, pulmonolog ze szpitala Libramont we wschodniej Belgii.

Strach panuje w domach opieki społecznej. Podczas pierwszej fali w tych placówkach odnotowano dwie trzecie zgonów spowodowanych koronawirusem.

Belgijski minister obrony Ludivine Dedonder obiecuje, że armia jest gotowa wysłać do pomocy szpitalom i domom opieki 1500 żołnierzy.

Druga fala testuje eż belgijskie szkoły.

- To bałagan – mówi Isabelle Allelyn, dyrektor Gminnej Szkoły w Grand-Rechain, wiosce we wschodnim regionie Belgii, który najbardziej ucierpiał.

Dodaje, że ​​połowa jej nauczycieli jest chora lub przechodzi kwarantannę. Z jej 225 uczniów 37 przechodzi kwarantannę, a 45 nie przychodzi do szkoły, bo nie ma nauczycieli.

Na razie belgijscy przywódcy unikają narzucenia pełnej blokady, choć eksperci ds. Zdrowia publicznego twierdzą, że jest to nieuniknione.

Brakuje nawet policjantów. Tylko w tym miesiącu 2368 funkcjonariuszy uzyskało wynik pozytywny lub musiało przejść kwarantannę.

W prowincji otaczającej Liège 50 proc. policjantów nie pracuje” - mówi Vincent Gilles, szef związku zawodowego policjantów.

Sprawcy będą izolowani, ustawa antyprzemocowa weszła wżycie

Wideo

Materiał oryginalny: Koronawirus w Belgii: brakuje lekarzy, pielęgniarek, nauczycieli i nawet policjantów - Polska Times

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.