Maraton Lubelski. Piotr Kitliński: Należy znać własne...

    Maraton Lubelski. Piotr Kitliński: Należy znać własne możliwości

    Krzysztof Nowacki

    Kurier Lubelski

    Aktualizacja:

    Kurier Lubelski

    Piotr Kitliński odpowiada za sprawną organizację maratonu

    Piotr Kitliński odpowiada za sprawną organizację maratonu ©Jakub Hereta

    Piotr Kitliński, dyrektor 4. PZU Maratonu Lubelskiego, który wystartuje w niedzielę 8 maja, podkreśla walory trasy oraz mówi o fenomenie popularności biegania w Lublinie.
    Piotr Kitliński odpowiada za sprawną organizację maratonu

    Piotr Kitliński odpowiada za sprawną organizację maratonu ©Jakub Hereta

    ***
    Matura 2016. Matematyka. Podstawowy i rozszerzony poziom (ARKUSZE, ZADANIA, ODPOWIEDZI)
    ***


    W trakcie roku organizujecie wiele biegów, w których chętnie startują lublinianie. Mamy Chęć na Pięć, Cztery Dychy do Maratonu i sam Maraton Lubelski. Bieganie stało się lubelskim fenomenem?

    Jestem zadowolony, że mimo tak wielu okazji do biegania, w każdej imprezie startuje mnóstwo osób i właściwie co chwila bijemy rekordy popularności. Już nawet 700 osób biegło w biegu Chęć na Pięć, po 1200 osób w „dychach” i w maratonie też odbudowujemy frekwencję. Fenomen biegania widać nie tylko po startujących w tych zawodach, ale przede wszystkim po osobach, które biegają po mieście o różnych porach dnia. Lublin naprawdę jest rozbieganym miastem. Musimy tylko poprawić infrastrukturę. Chodzi mi o parki dla biegaczy, gdzie byłyby nie tylko asfalt i kostka, ale także jakiś szuter czy nawierzchnia trawiasta.

    Jeżeli ktoś dotychczas nie biegał, a w niedzielę zauroczony atmosferą rywalizacji poczuje chęć startu w następnym maratonie, to czy przez rok jest w stanie przygotować się do tego wyzwania?
    Wszystko zależy od predyspozycji zdrowotnych i po części też wiekowych. Dystans 42 kilometrów jest kontuzjogenny, więc jeśli nie przygotujemy się odpowiednio do tak dużego wysiłku, możemy to różnie odczuć. Nie ukończymy maratonu, a nawet zakończymy bieg z kontuzją. Myślę, że rok przygotowań wystarczy. Poza tym poznamy własne możliwości, a najważniejsze, żeby wiedzieć, na co nas stać. Nie można podjąć decyzji o starcie w maratonie bez tej wiedzy. Należy stopniowo przygotowywać organizm do wysiłku.

    Jaki procent uczestników maratonu biegnie, żeby się sprawdzić, pokonać własne słabości, a jaki faktycznie chce walczyć o zwycięstwo?
    Udział w maratonie i tak zawsze kończy się tym, że walczymy ze swoim organizmem. Natomiast prowadzimy różne klasyfikacje i są osoby, które biegną zająć pierwsze miejsce lub chcą znaleźć się w czołowej dziesiątce. Ale przy okazji maratonu, czy innych naszych imprez, startują również osoby, które przebierają się i na wesoło traktują udział w biegu. Rywalizacja sportowa zawsze jednak wywołuje emocje. Ja sam często próbuję spokojnie podejść do startu w zawodach, ale gdy potem widzę, że mogę kogoś wyprzedzić, to podejmuję walkę. Człowiek jest stworzony do walki, stara się szybciej pobiec. Poza tym bieganie to sport wymierny i każdy może zmierzyć swój czas, a następnym razem próbować go poprawić.

    Ma Pan wizję Maratonu Lubelskiego za trzy, pięć lat?
    Mamy fajną trasę, która pokazuje nasze miasto. Lublinianie już je znają, ale chcemy przyciągnąć osoby spoza Lublina. Wiem, że istnieją opinie, iż Maraton Lubelski jest trudny. Ale to właśnie jest coś kosztem czegoś. Zależy nam, żeby pokazać Lublin, a chcąc zrobić płaską trasę, musielibyśmy wybiec poza miasto. Wtedy trasa byłaby szybka i łatwa, ale mniej atrakcyjna. Zbieramy jednak cały czas informacje od uczestników, a biegacze nabierają doświadczenia i po pierwszym przebiegnięciu trasy wiedzą już, kiedy jest górka, w którym miejscu pojawia się kryzys. Mogą więc zaplanować swój bieg, jak i w pewien sposób dostosować trening do trasy.

    Wielokrotnie podkreślał Pan, że ideą Maratonu Lubelskiego jest bieg rodzinny. Ale konkurencja jest coraz większa i chcąc medialnie się przebić, potrzebne są nazwiska i rekordy.
    Wszystko zależy od budżetu. Mamy umowę z PZU i liczę, że ją przedłużymy. Poszukujemy też nowych sponsorów, co umożliwi nam ściągnięcie do Lublina lepszych zawodników. Oni osiągaliby lepsze rekordy trasy, bieg byłby szybszy, ale to nie znaczy, że szybciej biegaliby lublinianie. Natomiast, żeby zrobić fajny maraton, nie są potrzebne duże pieniądze i myślę, że nam się to udaje.

    4. PZU Maraton Lubelski wystartuje w niedzielę, 8 maja, o godz. 9 z placu Centrum Spotkania Kultur. Miejsce startu i mety zostało w tym roku zmienione ze względu na remont placu Litewskiego. Przy okazji maratonu odbywać się będą imprezy towarzyszące. W specjalnej strefie chętni mogą uczestniczyć w akcji „Podziel się kilometrem”, zamieniając przebiegnięte kilometry na złotówki
    Organizatorzy liczą, że w tym roku pobiją rekord frekwencji z pierwszego maratonu. Drogą internetową do startu zapisało się blisko 900 osób.


    Czytaj treści premium w Kurierze Lubelskim Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    kozica

    koza (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 1

    w.wystartowało z tego 2/3 ale Rekord do koziej Wólki ich na bieganie.

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    maraton

    juros (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 2 / 2

    tak trzymać-4 lata temu był tylko jeden bieg w roku,z niecałą setką odważnych

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    O tym się mówi

    Wideo