MKTG SR - pasek na kartach artykułów

MKS Selgros powalczy o 19. Mistrzostwo Polski. W niedzielę Lublin będzie świętować puchar?

Aneta Galek
Aneta Galek
Jakub Hereta
Po dwóch meczach w Szczecinie rywalizacja o Mistrzostwo Polski przenosi się do Lublina. Przy stanie rywalizacji 1-1 zawodniczki MKS Selgros Lublin potrzebują dwóch zwycięstw, by móc cieszyć się z 19. złota.

Sobotni mecz w Szczecinie zakończył się wygraną lublinianek 25:22. Zwycięstwo zawodniczkom MKS dała dobra gra przede wszystkim w drugiej części meczu. Górę wzięło też doświadczenie. Całkowicie inne zawody mistrzynie Polski zagrały jednak w niedzielę i uległy szczeciniankom aż 29:17. Teraz rywalizacja przenosi się do Lublina, a zawodniczki liczą, że kibice i własny parkiet pomogą w zdobyciu 19. tytułu mistrzowskiego.

Sylwia Matuszczyk nową zawodniczką MKS Selgros Lublin

- Zawsze u siebie gra się troszeczkę lepiej, zna się te ściany, parkiet, swoją publiczność. Krzyki i doping ze strony kibiców dają przewagę tych dwóch, trzech bramek - mówi kapitan lubelskiej drużyny, Weronika Gawlik, która zaznacza jednocześnie, że pokonanie szczecinianek na pewno nie będzie łatwe. - Szczecin jest bardzo dobrym przeciwnikiem, postawi nam wysoko poprzeczkę. Wiemy, że żeby zdobyć złoty medal, trzeba będzie naprawdę powalczyć.

Po niedzielnym meczu w Szczecinie dużo mówiło się o świetnej grze bramkarki Pogoni, Adrianny Płaczek. Dobrze grała też brazylijska rozgrywająca szczecinianek, Moniky Bancilon, która z powodu kontuzji przedwcześnie opuściła parkiet. Mimo to, Brazylijka jest gotowa do gry i w weekend z pewnością pojawi się na boisku w hali Globus.

- Grałyśmy w Lidze Mistrzyń i dawałyśmy radę niejednemu zespołowi. Pogoń jest groźna w grze jeden na jeden, grają tam zwinne, dobrze wyszkolone dziewczyny, może dlatego rzuciły nam tyle bramek. Teraz będziemy jednak murem i nie będzie łatwo przedrzeć się przez naszą obronę - kwituje Alesia Mihdaliova, rozgrywająca MKS Selgros.

- Między nami, a Szczecinem jest specyficzna walka, co pokazały dwa spotkania u nich. Myślę, że u nas będzie pot, krew i łzy - stwierdza kołowa lublinianek, Joanna Drabik i przyznaje, że w niedzielnym meczu w Szczecinie, zawodniczkom MKS praktycznie nic nie wychodziło. - Ten mecz od początku nie układał się po naszej myśli. Takie wypadki przy pracy się jednak zdarzają. Mam nadzieję, że w sobotę i niedzielę będzie pozytywnie - dodaje.

Start, zarówno sobotniego, jak i niedzielnego meczu o godz. 15 w hali Globus.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski