Motor Lublin zaliczył nieudany powrót po kwarantannie. Bez punktów w domowym starciu z rezerwami wrocławskiego Śląska. Zobacz zdjęcia

Bartosz Litwin
Bartosz Litwin
Odrabianie ligowych zaległości nie idzie po myśli podopiecznych Marka Saganowskiego. Żółto-biało-niebiescy oddalają się od strefy barażowej. Lubelscy piłkarze przegrali 2:3 na Arenie Lublin ze Śląskiem II Wrocław.

- Osłabień jest kilka i wiadomo z jakich przyczyn - mówił przed meczem trener Motoru, Marek Saganowski dla portalu Łączy Nas Piłka. W składzie żółto-biało-niebieskich zabrakło między innymi lubelskiego dyrygenta środka pola, Tomasza Swędrowskiego. Absencje wynikają z zakażeń koronawirusem. Starcie z rezerwami Śląska to dla lublinian pierwszy mecz po prawie dwutygodniowej kwarantannie. W drużynie rywali opaskę kapitańską założył natomiast Piotr Celeban. Doświadczonego piłkarza częściej można zobaczyć na boiskach ekstraklasy, niż na trzecim poziomie krajowych rozgrywek. Po kwadransie gry jednak zszedł z boiska ze względu na uraz mięśnia dwugłowego.

Pierwszy celny strzał goście oddali jeszcze przed upływem pierwszej minuty. Bramkarz lublinian, Sebastian Madejski jednak pewnie interweniował. Trzy i pół minuty później lubelski golkiper wyłapał niebezpieczną wrzutkę w pole karne. Gospodarze dobrą sytuację do otworzenia wyniku mieli w dziewiątej minucie. Najpierw jednak Kamil Kumoch nie zdecydował się na oddanie strzału i odegrał na skrzydło. Później Michał Król zawiesił piłkę zbyt wysoko nad polem karnym i Daniel Świderski nie zdołał sięgnąć jej głową.

Chwile po upływie pierwszego kwadransa Szymon Rak i Daniel Świderski byli blisko dojścia do prostopadłej piłki w polu karnym, ubiegli ich jednak obrońcy z Wrocławia. Trzy minuty później w okolicach 18. metra od pola karnego Motoru Sławomir Duda sfaulował jednego z rywali. Pomocnik został ukarany żółtą kartką. Rzut wolny perfekcyjnie wykonał Adrian Łyszczarz. Sebastian Madejski nie miał większych szans z technicznym uderzeniem młodzieżowego reprezentanta Polski. Tym samym rezerwy Śląska objęły prowadzenie.

W 21. minucie gospodarze dobrze rozegrali stały fragment, ale akcję wybitnie niecelnym strzałem zakończył Michał Bogacz. Lewy obrońca sześć minut później usiłował dośrodkować w pole karne, lecz piłka trafiła prosto do "koszyczka" broniącego bramki gości Pawła Budzyńskiego. 10. minut później bliski wyjścia do sytuacji sam na sam był Sebastian Bergier. W ostatniej chwili jednak skutecznie interweniował doświadczony obrońca lubelskiej drużyny, Rafał Grodzicki. Żółto-biało-niebiescy usiłowali dośrodkowywać w pole karne rywali. Te zagrania jednak nie przynosiły im nic poza rzutami rożnymi. Filip Wójcik szukał swoimi wrzutkami Świderskiego. Również bezskutecznie.

Wrocławianie byli blisko podwojenia prowadzenia pod koniec 40. minuty. Maciej Pałaszewski posłał prostopadłe podanie do Sebastiana Bergiera. Napastnik Śląska urwał się obronie na prawej stronie pola karnego. Zdecydował się na płaskie prostopadłe zagranie na długi słupek. Blisko zamknięcia akcji był Przemysław Bargiel, ale nie zdołał sięgnąć piłki. Trzy minuty później goście dopięli swego. Bergier odegrał do Bargiela. Ten dośrodkował na głowę Szymona Krocza. O górną piłkę zawodnik z Wrocławia rywalizował z Michałem Bogaczem. Jako pierwszy trącił ją Krocz. Tor lotu futbolówki zmienił jednak piłkarz Motoru. Madejski nie miał szans na obronę i goście wyszli na dwubramkowe prowadzenie.

Trener Saganowski zdecydował się po przerwie przejść na ustawienie z dwoma napastnikami. Do Świderskiego dołączył Krzysztof Ropski, który zastąpił na boisku Kamila Kumocha. Z murawy zszedł również Szymon Rak. W jego miejsce "wskoczył" Paweł Moskwik. Ten ostatni z wymienionych miał okazję do zdobycia bramki chwilę po rozpoczęciu drugiej połowy. Zamknął strzałem dośrodkowanie ze skrzydła autorstwa Michała Króla. Uderzenie zablokował jednak Krocz. Chwile później Świderski zbyt długo czekał z oddaniem strzału po dojściu do prostopadłego podania. Ostatecznie piłkę spod nóg wygarnął mu Patryk Caliński.

W 51. minucie Madejski zniweczył okazję na trzecią bramkę dla gości. Bliski wykończenia był Łyszczarz. Szybszy był jednak bramkarz Motoru. Chwilę później Caliński sfaulował zawodnika gospodarzy na lewej, bocznej linii pola karnego. Sędzia podyktował rzut karny. Piłkarze Śląska protestowali. Arbiter pokazał kartki łącznie trzem zawodnikom wrocławskiego klubu. Jedenastkę skutecznie wykonał Dominik Kunca, który chwilę wcześniej zmienił na boisku Świderskiego. Motor zdobył bramkę kontaktową.

Lublinianie długo nie cieszyli się z odrobienia części strat. W 57. minucie Łyszczarz skutecznie podał ze środka pola do Krocza. Ten urwał się obrońcom Motoru i pewnie pokonał bramkarza uderzeniem czubkiem buta. Wynik znów był bardzo korzystny dla gości, którzy ponownie prowadzili dwoma bramkami. Po bramce na 3:1 tempo spotkania nieco spadło. Coraz więcej było natomiast walki w środku pola. W grze Motoru brakowało konkretów.

W 67. minucie niezłym dośrodkowaniem popisał się Michał Król. Nieczyste uderzenie głową Pawła Moskwika nie mogło jednak zaskoczyć bramkarza rezerw ekstraklasowicza z Wrocławia. Kilka razy doszło do zamieszania w polu karnym gości. Nie doszło jednak poważnego zagrożenia.

Na 11 minut przed końcem regulaminowego czasu gry wchodzącego w pole karne Bergiera nieprzepisowo zatrzymał Dawid Pakulski. Sędzia wskazał na "wapno". Rzut karny wykonywał sam poszkodowany. Nie zdołał jednak pokonać Madejskiego. Winowajca jedenastki po chwili był blisko zdobycia gola kontaktowego po uderzeniu z dystansu, ale piłka nieznacznie minęła bramkę gości.

W 88. minucie doszło do kolejnego pojedynku Bergiera z Madejskim. Bramkarz Motoru wyszedłz bramki i zgarnął piłkę spod nóg napastnika Śląska. Chwilę wczesniej niebezpiecznie było w polu karnym wrocławian ale ostatecznie piłka wylądowała w rękawicach Budzyńskiego. Bramkę kontaktową lublinianie zdobyli w 90. minucie. Dośrodkowanie Piotra Ceglarza celną główką zamknął Krzysztof Ropski i zdobył swoją pierwszą bramkę w 2021 roku.

W drugiej minucie doliczonego czasu drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę otrzymał Caliński. Motor miał z kolei ostatnią szansę na to by wyrównać. Piotr Ceglarz trafił jednak z rzutu wolnego w mur. Motor walczył do ostatniego gwizdka. Wynik już jednak się nie zmienił. Żółto-biało-niebiescy ponieśli porażkę z rezerwami wrocławskiego Śląska po bardzo emocjonującym meczu.

Motor Lublin - Śląsk II Wrocław 2:3 (0:2)
Bramki: Kunca 54, Ropski 90 - Łyszczarz 19, Krocz 42, 57

Motor: Madejski - M.Król, Wawszczyk, Grodzicki, Bogacz (78 Kusiński) - Kumoch (46 Ropski), Duda (78 Ceglarz), Pakulski, Rak (46 Moskwik), Wójcik - Świderski (52 Kunca). Trener: Marek Saganowski

Śląsk II: Budzyński - Caliński, Celeban (15 Bargiel), Wypart - Boruń, Bukowski (73 Młynarczyk), Pałaszewski, Maćkowiak (73 Maruszak) - Krocz (89 Fediuk), Łyszczarz, Bergier. Trener: Piotr Jawny

Żółte kartki: Duda, M. Król - Caliński, Boruń, Pałaszewski, Maćkowiak

Czerwona kartka: Caliński (90 min - za drugą żółtą)

Sędziował: Jacek Lis (Katowice)

ZOBACZ TAKŻE:

Piękne biegaczki AZS UMCS Lublin: Sofia Ennaoui. Zobacz zdjęcia

Piękne biegaczki AZS UMCS Lublin: Karolina Kołeczek. Zobacz zdjęcia

Kibice muszą sięgnąć do kieszeni

Wideo

Komentarze 1

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

L
LU

Niech więcej miernot ze stolycy i lubleskiej PO zatrudnią. Dziadostwo ! Ten cały Saganowski może co najwyżej chrzan trzeć. Żal na to patrzeć.

Dodaj ogłoszenie