MŚ w kolarstwie górskim: wielki pech Mai Włoszczowskiej

Artur Bogacki
Artur Bogacki
W wyścigu elity kobiet podczas mistrzostwa świata w Novym Mescie Maja Włoszczowska (Kross Racing Team) zajęła 4. miejsce. Medalu pozbawił ją defekt na niewiele ponad kilometr przed metą.

Przez dużą część dystansu Włoszczowska jechała na 2. pozycji. Przed nią, właściwie niezagrożona, po złoto mknęła Dunka Annika Langvad (ostatecznie wygrała z przewagą 1.12 min). Z kolei różnica czasowa między Polką na jadąca za nią Amerykanka Lea Davison była na tyle duża, że wydawało się, iż kwestia podziału miejsc na podium jest już przesądzona.

Włoszczowską dopadł jednak wielki pecha. Na początku ostatniego zjazdu, niewiele ponad kilometr przed metą, przebiła tylną oponę. Próbowała jechać z defektem, ale ostatecznie musiała skorzystać z pomocy i zmienić koło. To sprawiło, że straciła czas, wyprzedziły ją Davison i Kanadyjka Emily Batty.

Amerykanka spokojnie dotarła do mety na 2. pozycji, a dwie pozostałe zawodniczki stoczyły na ostatnich metrach niesamowitą walkę o brąz. Na finiszu Włoszczowskiej nie udało się jednak dogonić Kanadyjki, przegrała z nią o niecałą sekundę...

Za linią mety metą Polka długo nie podnosiła się z ziemi - ze zmęczania i złości. Polały się łzy...

- Patrząc na to, że te zawody są trochę po drodze do igrzysk, to powinnam się cieszyć, że forma jest, a jeszcze nie jestem w super dyspozycji i powinno być jeszcze lepiej – mówiła po zawodach Włoszczowska. - Tyle że w życiu okazje trzeba wykorzystywać. Wyścig pojechałam super, skupiona byłam na każdym metrze trasy.

To kolejny przypadek w karierze Włoszczowskiej, że defekt pozbawił ją medalu Podobnie było m.in. na poprzednich MŚ, z kolei na tegorocznych ME, na których była… 4., tuż po starcie straciła trochę czasu, bowiem sczepiła się z Tanją Zakelj. Jak mówi, na ostatnim okrążeniu w Novym Mescie nawet jechała bezpieczniej niż wcześniej, a mimo to się nie udało.

- Świetnie spisali się kibice, którzy dodawali mi energii. Cholernie przykro, że tak to się skończyło. Zupełnie inaczej wracałoby się do pracy, gdyby po drodze, tutaj, była ta nagroda, którą wypracowałam. Ciężko o gorszy scenariusz – dodała. - Na finiszu było blisko, mimo iż kompletnie nie umiem finiszować, jestem tragiczną sprinterką. Trudno będzie mnie dzisiaj pocieszyć.

Druga z Polek, Katarzyna Solus-Miśkowicz z Bukowiny Tatrzańskiej (Volkswagen Samochody Użytkowe MTB Team), zajęła 19. miejsce.

Wyniki z soboty

Elita kobiet: 1. Annika Langvad (Dania) 1:30.13, 2. Lea Davison (USA) 1.12 min straty, 3. Emily Batty (Kanada) 1.44, 4. Maja Włoszczowska (Polska) 1.44, 5. Catharine Pendrel (Kanada) 2.53, 6. Irina Kalentiewa (Rosja) 3.22… 18. Katarzyna Solus-Miśkowicz (Polska) 7.06.

U-23 mężczyzn: 1. Samuel Gaze (Nowa Zelandia) 1:17.57, 2. Victor Koretzky (Francja) 50 s straty, 3. Marcel Guerrini (Szwajcaria) 1.04… 42. Marceli Bogusławski (Polska) 8.26, 46. Jakub Zamroźniak (Polska) 8.49; Filip Helta (Polska) – nie ukończył.

Wideo

Materiał oryginalny: MŚ w kolarstwie górskim: wielki pech Mai Włoszczowskiej - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie