"Niemcy mieli u siebie jokera" - komentarze po meczu Polaków w Lublinie

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
Wojciech Szubartowski
Udostępnij:
- Nasza obrona, po sześciu treningach, jest na poziomie, którego oczekujemy. Większy problem jest w ataku – podsumował porażkę z Niemcami selekcjoner reprezentacji Polski, Igor Milicić. Przebudowana i odmłodzona kadra przegrała w Lublinie 69:72 w kwalifikacjach do mistrzostw świata. Trzy dni wcześniej Polacy ulegli na wyjeździe drużynie Izraela 61:69.

Biało-Czerwoni jedynie na początku meczu w hali Globus, prowadzili przez chwilę 2:0. Przez resztę spotkania gonili Niemców. - Walczyliśmy agresywnie w obronie, ale Niemcy mieli u siebie jokera, w osobie Davida Kramera, który trafiał naprawdę bardzo trudne rzuty – zauważa Igor Milicić.

Kramer w pierwszej połowie trafił wszystkie rzuty z gry. W sumie zdobył 24 punkty. Co ciekawe, to jednak Polacy byli skuteczniejsi. - Mieliśmy lepszą skuteczność w rzutach za dwa, za trzy i za jeden, a mimo wszystko wygrali Niemcy. Pierwsza połowa nie wyglądała tak, jak chcieliśmy. Nie stawialiśmy dobrych zasłon i przez to zawodnicy z piłką nie mieli przewagi, a atak był zaburzony. Mieliśmy kilka zrywów i przy bardziej rozsądnych decyzjach mogliśmy dużo wcześniej doprowadzić do remisu. Jestem jednak dumny z chłopaków. Mało brakowało, żebyśmy odnieśli zwycięstwo, a jednocześnie zbyt wiele nas dzieli od wygrywania – dodaje Milicić.

Wygrana w Lublinie jest pierwszym zwycięstwem Niemców w tych kwalifikacjach. Wcześniej przegrali oni niespodziewanie z Estonią. - Po porażce zawodnicy zareagowali bardzo dobrze. Graliśmy, jak drużyna. Intensywność i zespołowość były dużo lepsze. Przez większość czasu graliśmy dobrze i kontrolowaliśmy tempo meczu. Trafiliśmy także wiele ważnych rzutów – mówi Gordie Herbert, trener naszych zachodnich sąsiadów.

- Po porażce z Estonią zjednoczyliśmy się i znowu wyglądaliśmy, jak zespół. Zagraliśmy bardzo dobrze w obronie – dodał David Kramer.

W ekipie Biało-Czerwonych najlepszym strzelcem był rozgrywający Jakub Schenk. W ostatniej kwarcie dobrze współpracował on z Aleksandrem Balcerowskim. Obaj w finałowej części zdobyli 13 z 18 punktów całej drużyny. - Zawiedliśmy w pierwszej połowie. Nie graliśmy naszych założeń i popełnialiśmy za dużo strat. To nas zgubiło. Udało nam się jednak dojść przeciwnika i to pokazuje, na co nas stać. Co potrafimy zagrać w tej grupie zawodników. To jest dopiero początek – uważa Balcerowski, który trafił wszystkie siedem rzutów z półdystansu.

- Jestem graczem wszechstronnym, w wielu sytuacjach czuję się komfortowo. Mogę zagrać tyłem do kosza, mogę rzucić za trzy punkty. Tym razem te trójki nie wpadały, więc starałem się bardziej pchać pod kosz. Zwłaszcza w drugiej połowie – dodaje 21 zawodnik.

Po dwóch meczach kwalifikacji Polacy są bez zwycięstwa. Następne spotkania reprezentacja rozegra w lutym z Estonią. - Mam nadzieję, że wtedy, przy pomocy zawodników, którzy są kontuzjowani, zaczniemy wygrywać. Potrzebujemy więcej czasu, natomiast mamy zawodników zdolnych, w których jest potencjał. Wrócimy z większą pewnością siebie, jako drużyna. Chciałbym podziękować kibiców, którzy przyszli nas wspierać. Niektórzy przejechali pół Polski, żebyśmy poczuli, że stoją za nami. To było wspaniałe. Zawodnicy dali z siebie wszystko – podkreśla Igor Milicić.

Polacy przegrali w Lublinie z Niemcami. Druga porażka Biało-...

J&J: Dostałam skrzydeł, te skrzydła mnie niosą

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie