Nikki Greene szybko wprowadziła do drużyny Pszczółki Polski-Cukier AZS UMCS Lublin dużo spokoju i doświadczenia

KKZaktualizowano 
Sheniqua Greene (z piłką) jest absolwentką uczelni Penn State College w USA. Do Polski przyjechała po raz pierwszy w 2014 r.
Sheniqua Greene (z piłką) jest absolwentką uczelni Penn State College w USA. Do Polski przyjechała po raz pierwszy w 2014 r. fot. Łukasz Kaczanowski
W drugiej połowie listopada, do drużyny Pszczółki Polski-Cukier AZS UMCS Lublin dołączyła nowa centerka, Sheniqua Greene. 28-latka z miejsca stała się ważną zawodniczką w zespole.

Doświadczona środkowa wprowadziła bowiem dużo spokoju do gry lublinianek i znacząco wzmocniła rywalizację w strefie podkoszowej. To własnie z popularną “Nikki” w składzie, Pszczółka zdołała przełamać passę sześciu kolejnych porażek i sięgnąć po dwa zwycięstwa z rzędu. Już w swoim debiucie z Eneą AZS Poznań, Greene zanotowała double-double, natomiast w sobotnim starciu z Sunreef Yachts Politechnika Gdańska, Amerykanka wywalczyła dziewięć punktów i sześć zbiórek.

- Ten transfer dużo dał drużynie - przyznaje Wojciech Szawarski, trener Pszczółki. - Teraz gra nam się łatwiej zarówno w obronie, jak i w ofensywie. Możemy bardziej zbilansować grę w ataku, a nie tylko rzucać z daleka, bo do tej pory tak naprawdę graliśmy tylko z obwodu i kiedy była słaba skuteczność, to mieliśmy duże problemy. Obecnie możemy grać górą i dołem, a dzięki temu od razu tworzą się łatwiejsze pozycje, które wynikają z zagrywek. Dziewczyny wiedzą, kiedy mają rzucić i ich decyzje na parkiecie są lepsze - dodaje szkoleniowiec.

“Nikki” również jest zadowolona ze swojego udanego wejścia w drużynę z Lublina. - Dobrze wprowadziłam się do zespołu. Wszystkie koleżanki pozytywnie motywują się nawzajem. Staramy się bardziej grać “na deskę”. W drużynie panuje pozytywna atmosfera i każdy zna swoją rolę na boisku, a to jest bardzo ważne. Skupiamy się wyłącznie na każdym kolejnym treningu i tym, by przenosić założenia z zajęć na mecze. Ostatnie spotkanie rozpoczęłyśmy agresywnie i umiejętnie realizowałyśmy taktykę w pierwszych dwóch kwartach. Po zmianie stron trochę zwolniłyśmy tempo, ale ogólnie rzecz biorąc uważam, że grałyśmy dobrze pod kątem zespołowym. Zanotowałyśmy 17 asyst, a to nie jest najgorszy wynik, choć na pewno stać nas na więcej - mówi Greene.

Pszczółka jest dla koszykarki z USA czwartym w karierze polskim klubem. W przeszłości broniła barw dwóch zespołów z Polkowic oraz Ślęzy Wrocław. Występowała także w Korei Południowej i Izraelu. - Energa Basket Liga Kobiet jest bardzo zacięta i w mojej ocenie to jedne z sześciu najlepszych rozgrywek ligowych w Europie. Występują tu bardzo dobre miejscowe koszykarki, a także świetne zawodniczki zza granicy. Najbardziej podoba mi się fakt, że niezależnie od tego czy mierzysz się tutaj z zespołem z czołówki, czy z dołu tabeli, musisz dać z siebie wszystko, by wygrać - podkreśla 28-latka.

Nowa centerka akademiczek już odgrywa dużą rolę w drużynie, a jeszcze nie jest w optymalnej dyspozycji fizycznej. Na początku sezonu nie była bowiem związana kontraktem z żadnym klubem i przez to ma pewne zaległości treningowe. - Na pełnych obrotach ćwiczę dopiero od kilku tygodni, a w takim czasie nie możesz osiągnąć odpowiedniej formy meczowej, zwłaszcza, że pozostałe koleżanki z zespołu są w treningu od czterech miesięcy. Staram się jednak nie pospieszać na siłę swojego organizmu, żeby nie nabawić się kontuzji, tylko cierpliwie pracuję - wyjawia Amerykanka.

- “Nikki” ma zaległości kondycyjne, bo w zasadzie przez pół roku nie grała na boisku. W dodatku, miała pecha, gdyż w poprzednią środę skręciła kostkę i nie trenowała ani w czwartek, ani w piątek. W sobotę rano zdecydowała, że może zagrać i pomóc drużynie - tłumaczy trener Szawarski.

Greene będzie miała trochę więcej czasu na rekonwalescencję, ponieważ kolejne ligowe spotkanie czeka lublinianki dopiero 15 grudnia. Podobnie będzie w przypadku innych koszykarek akademickiej drużyny, które narzekają na problemy ze zdrowiem. - Przyda nam się wolne w następny weekend, bo cały czas czekamy na Dajanę Butuliję, która jest dla nas jedną z kluczowych zawodniczek. W tamtym sezonie była liderką, a w obecnym właściwie gramy bez niej. Cały czas jednak wierzę, że w końcu wyleczy kostkę i dojdzie do odpowiedniej formy. Wtedy będziemy naprawdę mocnym zespołem - uważa szkoleniowiec Pszczółki.

Po dziewięciu kolejkach, jego podopieczne mają bilans trzech zwycięstw i sześciu porażek. Do końca roku lubelskie koszykarki czekają dwa mecze u siebie z Widzewem Łódź i Arką Gdynia.

polecane: FLESZ: 10 matek, które zmieniły świat

Wideo

Materiał oryginalny: Nikki Greene szybko wprowadziła do drużyny Pszczółki Polski-Cukier AZS UMCS Lublin dużo spokoju i doświadczenia - Kurier Lubelski

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych”i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Komentarze 6

b
ben

Może James była po prostu tańsza niż Greene? Ale w takiej sytuacji chyba mimo wszystko lepiej jest zakontraktować trochę droższą, ale za to sprawdzoną w naszej lidze zawodniczkę. Ostatnio przekonały się o tym także Wisła i Artego. W Krakowie w miejsce Oroszovej przyszła Aleksandravicius, natomiast w Bydgoszczy zrezygnowano z Engelman i pozyskano na jej miejsce Hornbuckle.

zgłoś
t
transfer

No właśnie. Dlaczego w sierpniu wzięto James skoro Greene była wolna?

zgłoś
a
alexy

Teraz przed Pszczółkami są 2 istotne mecze w kontekście walki o jak najwyższą pozycję w tabeli po rundzie zasadniczej. Zwycięstwa nad Widzewem i Arką pozwoliłyby nieco zbliżyć się akademiczkom do czołówki ligowej, która niestety trochę nam uciekła. Jeżeli skuteczność z dystansu będzie podobna (lub może nawet jeszcze nieco lepsza) jak w ostatnich meczach z Poznaniem i Gdańskiem, współpraca z Greene pod koszem będzie jeszcze lepiej funkcjonować niż ostatnio i Butulija zagra w obu tych meczach, to można być umiarkowanym optymistą co do pozytywnego ich rozstrzygnięcia.

zgłoś
t
ttt

Nikki ma także na koncie ponad 20 spotkań w WNBA w latach 2014 i 2015. Po raz pierwszy mamy zatem w składzie Pszczółek - w jednym sezonie - 2 zawodniczki ze stażem w WNBA.

zgłoś
K
Kacper

Jeszcze trzeba tylko wymienić Irenę na choć troszkę lepszą zawodniczkę i faktycznie powinno być dobrze. A za transfer Nikki Greene klubowi należą się gratulacje. Można tylko mocno żałować, że ta środkowa nie gra od początku sezonu.

zgłoś
Dodaj ogłoszenie

Wykryliśmy, że nadal blokujesz reklamy...

To dzięki reklamom możemy dostarczyć dla Ciebie wartościowe informacje. Jeśli cenisz naszą pracę, prosimy, odblokuj reklamy na naszej stronie.

Dziękujemy za Twoje wsparcie!

Jasne, chcę odblokować
Przycisk nie działa ?
1.
W prawym górnym rogu przegladarki znajdź i kliknij ikonkę AdBlock. Z otwartego menu wybierz opcję "Wstrzymaj blokowanie na stronach w tej domenie".
krok 1
2.
Pojawi się okienko AdBlock. Przesuń suwak maksymalnie w prawą stronę, a nastepnie kliknij "Wyklucz".
krok 2
3.
Gotowe! Zielona ikonka informuje, że reklamy na stronie zostały odblokowane.
krok 3