MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Ofensywny basket w Lublinie. Start wyraźnie lepszy do Dzików Warszawa

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
Liam O'Reilly po raz kolejny był najlepiej punktującym zawodnikiem Startu Lublin
Liam O'Reilly po raz kolejny był najlepiej punktującym zawodnikiem Startu Lublin Wojciech Szubartowski
Zespół beniaminka Orlen Basket Ligi ze stolicy tylko przez 24 minuty dotrzymywał kroku dobrze ofensywnie dysponowanym koszykarzom Polskiego Cukru Startu. Lubelski zespół wygrał w hali Globus z Dzikami Warszawa 111:84 i umocnił swoją pozycję w czołowej ósemce ligi.

Goście ze stolicy od pierwszych akcji szukali swoich szans podaniami pod kosz. Początkowo pojedynki z rywalami wygrywał Barret Benson i Start rozpoczął od prowadzenia 5:0. Z czasem jednak zespół Dzików odnalazł swój rytm i gra się wyrównała.

Szybkie przejścia z obrony do ataku i często efektowne wykańczanie akcji były ozdobą pierwszej połowy. Pod koniec inauguracyjnej kwarty goście prowadzili 22:21, ale ostatnie 120 sekund należało do gospodarzy, którzy szybko wypracowali sobie przewagę dziewięciu punktów. Kwartę punktami równo z syreną zakończył Liam O’Reilly (31:22).

W 12. minucie Tomislav Garbić z trudnej pozycji trafił za trzy punkty i czerwono-czarni odskoczyli na 13 oczek (38:25). Nie udało im się jednak utrzymać tego dystansu i w połowie tej kwarty Dziki zbliżyły się na trzy punkty (41:38), a na przerwę zeszły ze stratą tylko jednego oczka (53:52).

Obie ekipy grały na wysokiej skuteczności w rzutach z półdystansu. Zza łuku lepiej trafiali gospodarze. W ekipie Startu atak napędzało trio: O’Reilly, Gabrić i Benson (do przerwy zdobyli 37 punktów). Rywale mieli w swoich szeregach dwóch liderów: Dominica Greena i Nicholasa McGlynna, którzy razem zdobyli 30 punktów.

Po powrocie na parkiet wydawało się, że spotkanie dalej będzie wyrównane. Goście po akcji McGlynna wyszli nawet na prowadzenie 54:53. Po 24 minutach gry zespół ze stolicy przegrywał tylko jednym punktem (60:61), ale od tego momentu gospodarze zaczęli uciekać, a w poczynaniach Dzików widać było coraz więcej bezradności i frustracji.

Na minutę przed końcem trzeciej kwarty Start wygrywał różnica 14 punktów (82:68). Goście popełniali w ataku szkolne błędy, a cały czas skoncentrowani na swoich zadaniach gracze trenera Artura Gronka bezwzględnie te pomyłki wykorzystywali.

Na cztery minuty przed zakończeniem spotkania, po celnym rzucie Bensona, czerwono-czarni przekroczyli granicę 100 zdobytych punktów. Do rekordu sezonu (114 punktów w starciu z MKS Dąbrowa Górnicza) zabrakło niewiele.

Trzech amerykańskich koszykarzy Startu: O’Reilly, Jabril Durham i Benson rzuciło razem 72 punkty (65-proc. dorobku drużyny). Lublinianie zrewanżowali się Dzikom za porażkę w Warszawie różnicą 15 oczek.

Polski Cukier Start Lublin – Dziki Warszawa 111:84 (31:22, 22:30, 29:18, 29:14)

Start: O’Reilly 25, Durham 24, Benson 23, Gabrić 17, Karolak 8, Szymkiewicz 8, Put 3, Wade 2, Szymański 1, Pelczar. Trener: Artur Gronek

Dziki: Green 22, Mcglynn 19, Coleman 15, Aleksandrowicz 9, Crawley 9, Grochowski 3, Czujkowski 2, Bartosz 2, Sanni 2, Pamuła 1, Kopycki, Mokros. Trener: Krzysztof Szablowski

Sędziowali: Dariusz Zapolski, Tomasz Szczurewski, Tomasz Trybalski

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Ewa Swoboda ze swoją Barbie!

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski