MKTG SR - pasek na kartach artykułów

Politolog: stosunkowo wysoka frekwencja w drugiej turze świadczy o mobilizacji elektoratu

OPRAC.: Anna Chlebus
Grzegorz Olkowski / zdj. poglądowe
Stosunkowo wysoka frekwencja w drugiej turze wyborów samorządowych na Lubelszczyźnie świadczy o mobilizacji elektoratu - powiedział w rozmowie z PAP dr Wojciech Maguś, politolog i medioznawca z UMCS w Lublinie. Oceniając wyniki podał, że na poziomie sejmiku region pozostaje bastionem PiS.

Politolog pozytywnie ocenił frekwencję w drugiej turze, która w województwie lubelskim wyniosła 48,12 proc. i była wyższa niż średnia ogólnopolska (44,06 proc.).

- Stosunkowo wysoka frekwencja świadczy o mobilizacji elektoratu. Podczas kampanii widzieliśmy spore zaangażowanie rozpoznawalnych polityków z poziomu ogólnopolskiego, którzy ruszyli w region i zachęcali do głosowania na poszczególnych kandydatów. To mogło zachęcić ich zwolenników do pójścia na wybory, ale myślę, że zmobilizowało także ich przeciwników do oddania głosu motywowanego negatywnie - powiedział dr Maguś.

Zdaniem politologa, ciekawie przebiegała rywalizacja w jednym z czterech miast na prawach powiatu w regionie, czyli w Zamościu. W drugiej turze wygrał tam Rafał Zwolak (64,78 proc.), który pokonał urzędującego od 2014 r. prezydenta Andrzej Wnuka, kandydującego z własnego komitetu, z poparciem PiS.

Zwrócił uwagę na to, że prezydent Wnuk miał dużą grupę krytycznie nastawionych lokalnych polityków PiS, którzy sprzeciwiali się jego kandydaturze.

- Stąd start posła PiS Sławomira Zawiślaka, który w pierwszej turze zdobył 12,61 proc. głosów. To bardzo zaszkodziło Wnukowi– stwierdził dr Maguś.

Jak zauważył, kandydatura Zawiślaka spowodowała rozproszenie głosów elektoratu PiS i osłabiło urzędującego prezydenta.

- Przed pierwszą turą Wnuk kreował się na kandydata niezależnego, który - pomimo poparcia PiS - nie szedł pod szyldem tej partii. Jego wynik w pierwszej turze był słaby, więc stwierdził, że jedyną szansą jest pełne podporządkowanie się logice partyjnej i przedstawianie się jako właśnie kandydat partyjny – powiedział politolog. - Część elektoratu PiS miało na tyle negatywną opinię na temat prezydentury Wnuka, że nie posłuchała się liderów lokalnych, byłego ministra Przemysława Czarnka, byłego premiera Mateusza Morawieckiego i innych ważnych polityków regionalnych i nie poszła na wybory. To doprowadziło Wnuka do ostatecznej porażki.

Jak powiedział politolog, na przykładzie wyborów samorządowych można zobaczyć, że każdy głos ma znaczenie. Jako przykład wymienił podlaską gminę Korycin, gdzie Mirosław Lech wygrał właśnie jednym głosem. Zwrócił też uwagę na jedną z najbogatszych w Polsce gmin Puchaczów na Lubelszczyźnie, gdzie funkcjonuje kopalnia węgla LW Bogdanka. Rządzący gminą od 30 lat Adam Grzesiuk (PSL) przegrał tam w drugiej turze z Urszulą Hucz (PiS) różnicą 58 głosów.

- Nie jest to zjawisko wyjątkowe, bo w wielu miejscowościach zaobserwować można wzrost zniechęcenia społeczności lokalnych w stosunku do wielokadencyjnych wójtów, burmistrzów czy prezydentów. Można to tłumaczyć wieloma czynnikami: niepopularnymi decyzjami, relacjami międzyludzkimi a czasem nawet arogancją, która powoduje, że włodarz traci słuch społeczny - wyjaśnił dr Maguś.

W drugiej turze wybory przegrali m.in. urzędujący od ponad 20 lat burmistrz Biłgoraja Janusz Rosłan. Wygrał dotychczasowy radny miejski, przedsiębiorca Wojciech Gleń (52,89 proc. poparcia). Rządzący Rejowcem Fabrycznym od 1990 r. Stanisław Bodys uległ z kolei Gabrielowi Adamcowi (55,99 proc.), którego w drugiej turze poparli politycy PiS.

Podsumowując tegoroczne wybory samorządowe politolog przyznał, że - na poziomie wojewódzkim - PiS nadal ma wysokie poparcie na Lubelszczyźnie.

- Biorąc pod uwagę liczbę oddanych głosów PiS utrzymało pozycję, a pod względem uzyskanych mandatów - wyraźnie zwiększyło swój stan posiadania w sejmiku. Trzeba zauważyć efektywność tej partii w budowaniu list kandydatów do sejmiku i docenić sposób przeprowadzenia kampanii – powiedział.

PiS rządzi regionem od 2018 r., kiedy to ugrupowanie zdobyło 18 mandatów w 33-osobowym sejmiku. W wyborach samorządowych 7 kwietnia PiS zdobyło 21 mandatów, co pozwala na utrzymanie samodzielnej większości w regionie. KO zdobyła sześć mandatów, Trzecia Droga - pięć, a Konfederacja i Bezpartyjni Samorządowcy – jeden.

Zdaniem politologa, kandydaci komitetów opozycyjnych do PiS nie przedstawili spójnej oferty, która byłaby atrakcyjna dla mieszkańców regionu.

- Z punktu widzenia wyborów do sejmiku Lubelszczyzna jest bastionem PiS, ale jak popatrzymy na inne poziomy samorządu terytorialnego, to jego pozycja robi się dyskusyjna - mówił.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Tragiczne zdarzenie na Majorce - są zabici i ranni

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski