Polscy pokerzyści święcą na świecie triumfy. Ale w kraju są przestępcami

Anita Czupryn
Michał Wiśniewski z żoną Dominiką Tajner-Wiśniewską. Wokalista jest zapalonym miłośnikiem pokera i jego propagatorem w Polsce
Michał Wiśniewski z żoną Dominiką Tajner-Wiśniewską. Wokalista jest zapalonym miłośnikiem pokera i jego propagatorem w Polsce mat. prasowe
Dodaj komentarz:
Udostępnij:
W Polsce zarejestrowanych jest pół miliona pokerzystów, ale wszystkich, którzy grają w pokera, jest około miliona. Jak to możliwe w kraju, w którym na mocy ustawy po aferze hazardowej w 2010 roku ta gra została zabroniona - pisze Anita Czupryn

Zadymione speluny, nielegalne kasyna, w których szemrane towarzystwo hazardzistów spotyka się, żeby zagrać w karty. Szulerka, kant i przekręt to główne reguły tej gry. Z takimi obrazami wciąż jeszcze kojarzy nam się poker. Tymczasem to fascynująca gra umysłowa niemająca nic wspólnego z oszustwem. No, chyba że za takie uznamy blef. - Jeśli poker to hazard, to jest to zdrowy hazard - mówi Jan Tomaszewski, poseł PiS, który wziął kilka razy udział w pokerowych turniejach. I dodaje: - Dzisiejszy poker jest ucywilizowany.

Jan Tomaszewski woli co prawda brydża, ale kilka lat temu uczestniczył w sesjach promocyjnych w hotelu Hyatt, gdzie były rozgrywane pokerowe zawody. - To było 2-3 lata temu, promocja pokera Texas Hold'em. Grałem do momentu, aż przegrałem wszystkie żetony. Ale popieram tę grę, bo człowiek otrzymuje 10 tys. żetonów, siada do stołu naprzeciwko szejka arabskiego, który choć ma miliony, to tu też ma tylko 10 tys. i jak przegra - odpada z gry. To jest rozumna taktyczna gra. I właśnie najbardziej liczą się taktyka, inteligencja i maska na twarzy. I ja taki poker popieram, bo to nie ma nic wspólnego z hazardem, a biedni uczestnicy mogą wstać od stołu jako milionerzy. Ale najbardziej podoba mi się blefowanie. Mina stoika i emanacja pewnością siebie. Nie sztuka jest wygrać, gdy ma się dobrą kartę, ale kiedy przeciwnika przestraszę swoją postawą, miną, pewnością. No i każdy ma równe szanse. To kapitalna sprawa - mówi Jan Tomaszewski.

Polscy pokerzyści jak jeden mąż powtarzają, że do niechlubnej sławy pokera przyczynił się, świetny skądinąd, film z wybitną kreacją Jana Nowickiego "Wielki Szu". - Poker nie ma nic wspólnego z tym, co zostało pokazane w "Wielkim Szu", z całym szacunkiem dla roli Janka Nowickiego. Film bardzo dobry, ale być może to też powód, że poker w Polsce uosabiany jest z oszustwem w oparach nikotynowego dymu, w myśl powiedzenia, że karta lubi dymek. Jednak na pokerowych turniejach nie pali się papierosów - mówi popularny wokalista Michał Wiśniewski. Choć sam siebie nazywa pokerzystą amatorem, to aktywnie działa nie tylko nad zmianą wizerunku tej karcianej gry, wiele też robi dla samych graczy.

Od powstania słynnego filmu Sylwestra Chęcińskiego minęło 30 lat z okładem i nie odpowiada on prawdzie o pokerzystach. Dziś nie gra się już w pokera dobieranego, ale w Texas Hold'em, w której to odmianie na pierwszym miejscu liczą się umiejętności. I grają w niego ludzie wszystkich zawodów: liczni sportowcy i artyści, aktorzy i bankowcy, studenci i politycy. Pokerem fascynuje się mnóstwo młodych ludzi, nikt też nie musi się obawiać o to, że gra tak go wciągnie, że poleci - i przegra fortunę, dom lub samochód. Gra toczy się tylko o kwotę, która znajduje się na stole, a i tak maksymalne stawki są obwarowane limitami.

Kobiety są wręcz stworzone do gry w pokera. Bo który mężczyzna rozszyfruje kobietę? My, faceci, jesteśmy dla kobiet jak otwarte książki: spojrzą raz i wiedzą o nas wszystko

Michał Wiśniewski jest jednym z wielu w Polsce pasjonatów pokera, który nie tylko szkoli swój pokerowy kunszt, ale też stworzył z tego biznes. Jest założycielem i prezesem Polskiego Związku Pokera. - Założyłem najpierw, a było to w 2008 r., Polską Federację Pokera Sportowego. Wprowadziłem ją do międzynarodowych struktur, ale mieliśmy inne wizje. W 2010 r. powołałem Polski Związek Pokera. To ma być alternatywa dla federacji. Jestem realistą. Federacja chce organizować rozgrywki za darmo, a ja uważam, że to patologia. W każdym sporcie muszą być zwycięzcy i musi być nagroda. W każdym sporcie są pieniądze. Nie będę walczył o "dziękuję" i puchar, tylko o to, o co gra każdy pokerzysta. Nagroda może być finansowa, może być w innej formie, ale na razie polskie państwo zabrania jakiejkolwiek nagrody - mówi Michał.

Pod marką Wiśniewski Poker Michał organizował w sieci turnieje pokerowe. Wielką popularnością wśród polskich graczy cieszył się też cykl turniejów Live pod nazwą Wiśniewski Open. Ale to nie koniec działalności Michała. Założył serwis pokerowy - informacyjny portal dedykowany polskim pokerzystom.
Na jednej ze swoich stron pisze o początkach przygody z pokerem. Kiedy widział, jak jego kolega z zespołu Ich Troje pogrywa w pokera z kolegami po koncertach, to wtedy jeszcze uważał, że poker to hazard dla cwaniaczków żerujących na czyjejś naiwności.

Diametralnie zmienił zdanie, kiedy zobaczył, o co chodzi w pokerze. Było to możliwe dzięki temu, że jedna z firm bukmacherskich zaproponowała Michałowi Wiśniewskiemu, aby ją reklamował. - Pierwszy raz w pokera zagrałem w grudniu 2006 r. Grzegorz Mikielewicz, profesjonalny gracz, który gra na jednym z największych pokerowych portali na świecie, wytłumaczył mi zasady, nauczył bardzo ostrożnej gry, wiedzę wpajał etapami. Ale ja też nigdy nie byłem graczem, który gra za swoje pieniądze. Jako osoba popularna zawsze jestem sponsorowany. Natomiast starałem się też dowieść tego, że nie jestem łatwym graczem do ogrania. W związku z czym najczęściej kończyłem turnieje z powodzeniem. Wchodziłem do tak zwanej kasy, do miejsc płatnych w turniejach, ale raczej nie miałem spektakularnych sukcesów, jeśli chodzi o wygranie dużego turnieju - opowiada. Rzeczywiście, do pierwszej dziesiątki najlepszych polskich pokerzystów mu daleko (został sklasyfikowany na 85. miejscu), ale wśród tysięcy pokerzystów jest liczącym się graczem.
Choć jego żona Dominika Tajner-Wiśniewska bezlitośnie go ogrywa. Bo Michał oczywiście wciągnął w pokera Dominikę i teraz może dzielić pasję ze swoją żoną.

Zdaniem Jana Tomaszewskiego kobiety są wręcz stworzone do gry w pokera. - Bo który mężczyzna rozszyfruje kobietę? - śmieje się polityk i dodaje: - Za to my jesteśmy dla kobiet jak otwarte książki, spojrzą raz i wiedzą wszystko. Według Wiśniewskiego gra z kobietami jest trudna, bo kobiety mają większe instynktowne zdolności niż mężczyźni, jeśli chodzi o rozpoznawanie ludzi. - Są najtrudniejszymi przeciwniczkami. Ale od trzech lat, od kiedy obowiązuje u nas ustawa, nie widziałem na turnieju Polki prócz mojej żony, i to za granicą.

Okazało się, że Dominika Tajner-Wiśniewska ma wielki talent. Kiedy pojechała na swój pierwszy turniej do Wiednia, to na 700 graczy zajęła siódme miejsce. Wygrała kilka tysięcy euro. - Grała bardzo ostrożnie, z rozwagą, uczyła się psychologii pokerowej, która na każdym turnieju jest bardzo ważna - opowiada jej mąż.

Dziś najlepszą pokerzystką na świecie jest Vanessa Selbst. Zawsze w czołówce, wygrywa wszystko.

Michał Wiśniewski postanowił propagować poker w internecie, promując go jako najnowszy trend spędzania wolnego czasu, i udowadniać, że nie jest to już podejrzana gierka, ale dająca wiele satysfakcji forma współzawodnictwa oparta na jasnych i czytelnych zasadach. Uważa, że dziś dobrego gracza można porównać do skutecznego menedżera, który ma rozsądnie zarządzać swoim kapitałem. - Kiedy nauczysz się wytężać wszystkie swoje zmysły i będziesz w stanie podejmować decyzję pod presją, wtedy będziesz gotowy, by podjąć wyzwanie - zachęca. Na swojej stronie umieszcza też filmy instruktażowe, na których zasady gry objaśnia Przemysław Saleta - inny znany pokerzysta.

Co więc takiego jest w pokerze, że budzi takie fascynacje i emocje? - Psychologia - odpowiada Michał Wiśniewski. Bo ucząc się grać, doszedł do tej samej konkluzji, jak przy grze w szachy: przeciwnika trzeba poznać. Trzeba go rozgryźć. Absolutnie nie jest to gra przypadku, tylko gra umiejętności.
- Obserwuję zagrania graczy, staramy się zapamiętać, jak ręce grają. Najlepszą kartą w Texas Hold'em są dwa asy. To najpotężniejsza ręka w kartach. Najgorszą kartą jest 2-7. Jeśli przy stole siedzi 10 graczy, nikt nie wie, jaką każdy z nich ma rękę. Ale jego mina może symbolizować dwa asy, choć może mieć na ręce 2-7 albo odwrotnie. Obserwujemy gracza, jak się zachowuje, posiadając silne lub słabe ręce. W przypadku jednych będą to oczy. Dlatego pokerzyści często zakładają okulary. Bo oczy się powiększają lub zmniejszają się źrenice w momencie, kiedy dysponują dobrą albo złą ręką. U innych będą to tiki nerwowe ujawniające się na twarzy. Dajmy na to, graczowi zaczyna chodzić żuchwa. W normalnym życiu zresztą jest podobnie - emocjonalnie reagujemy na daną sytuację - tłumaczy znany pokerzysta. Niektórzy gracze prócz ciemnych okularów zakładają kaptury, aby ukryć się przed wzrokiem przeciwników i nie zdradzić w niekontrolowany sposób siły swojej ręki.

Dla Michała Wiśniewskiego, ale też dla wielu graczy poker ma jeszcze inny wymiar - towarzyski. - Dzięki turniejom poznaję ludzi z każdego zakątka świata, ludzi każdej profesji, i to mnie zafascynowało.

Najbardziej emocjonującą grę rozegrał ze sławnym tenisistą Borisem Beckerem. Siedział też przy stole z absolutnymi mistrzami światowego pokera: od Gusa Hansena począwszy, na Philu Hellmuth skończywszy. - Udało mi się namówić Roberta Kubicę, żeby przyjechał na turniej do Portugalii. Przyjechał i zagraliśmy razem - mówi Michał Wiśniewski.

W Polsce na pierwszym miejscu pokerowych graczy jest były mistrz Polski juniorów w narciarstwie alpejskim Marcin Horecki, pseudonim Góral. W 2008 r., podczas turnieju European Poker Tour w Londynie dotarł do finałowego stolika. Zwycięzca miał wziąć milion funtów. Marcin zajął trzecie miejsce, wygrał 300 tys. funtów. Dziś utrzymuje się już wyłącznie z pokera i to jedyny jego sposób zarabiania na życie. Zna wszystkie sztuczki i metody, jak na przykład "trash talking", czyli rozmowa mająca na celu wyprowadzenie przeciwnika z równowagi. Jest dopuszczalna, jeśli nie zawiera atakujących i obraźliwych zwrotów.

Ale takich jak Horecki jest w Polsce niewielu. Michał Wiśniewski szacuje, że może ich być około tysiąca osób. Wśród nich na przykład Marcin Wydrowski, skromny nauczyciel wychowania fizycznego z Gdańska, który w grudniu zwyciężył prestiżowy turniej World Poker Tour. Zgarnął 325 tys. euro. Kolejny - grając w internecie (ukrywając się pod internetowym nickiem), zajął trzecie miejsce w Main Event Spring Championship of Online Poker, wygrywając 700 tys. dol.

W Polsce zarejestrowanych jest pół miliona pokerzystów, ale tych wszystkich, którym zdarza się od czasu do czasu wziąć udział w turnieju, jest prawie drugie tyle. Jak to możliwe w kraju, w którym od trzech lat (po słynnej aferze hazardowej, której ponoć wcale nie było) obowiązują przepisy zabraniające grać w pokera? Mogą być co prawda turnieje w kasynach, ale są obłożone tak drakońskim podatkiem, że kasynom nie opłaca się ich organizować. Michał Wiśniewski walczy o to, aby poker wyprowadzić z kasyn - jaskini hazardu. Dlaczego?

Przegrany najprawdopodobniej sięgnie po drinka, żeby się rozluźnić. A po co w kasynach jest rozdawany alkohol? Żeby rozluźniony gracz poszedł na ruletkę czy black jacka albo usiadł przy maszynie i czekał, aż mu wyskoczą trzy cytryny czy wisienki. Tego pokerzyści nie potrzebują.
- Poker to porywająca gra, ale że w Polsce nielegalna, to jeździ się na turnieje za granicę albo gra półlegalnie w internecie - zdradza Michał Wiśniewski. Właśnie w najbliższą niedzielę startują online pierwsze otwarte mistrzostwa Polski. Zarejestrowało się 430 osób.

- Chciałbym zobaczyć dyscyplinę sportową, która ma tak silną reprezentację - mówi Wiśniewski. Już szykuje się też na mistrzostwa Polski w Pradze (jak mówi - na wygnaniu), jakie odbędą się w czerwcu. I dopowiada: - Poker w Polsce kwitł pięknie, ale przez ustawę turnieje upadły. To oczywiście stworzyło szarą strefę, pokerzyści chowają się po kątach, grają po piwnicach, umawiają się prywatnie w domach i grają na pieniądze, mimo że od czasów prohibicji w USA wiadome jest jedno - prohibicja się nie sprawdza. Ja na przykład nie biorę narkotyków, nie palę marihuany, ona mnie nie kręci, ale jestem za ustawą dopuszczającą marihuanę. Bo papierosy sprzedaje mi się legalnie, mimo że na każdej paczce jest napis, że palenie zabija i bierze się za to pieniądze - dodaje Michał Wiśniewski.

Tymczasem za organizację nielegalnego turnieju w Polsce grozi kara od grzywny do trzech lat więzienia. Gracze płacą grzywnę w postaci 100 proc. wygranej. Szarą strefę pokerzystów śledzą, zgodnie z ustawą, celnicy. Media donosiły już o ich akcjach, zwłaszcza tej w Szczecinie, gdzie w jednym z klubów przy stolikach siedziało chyba ze stu graczy. Tłumaczyli, że w ten sposób chcieli uhonorować urodziny kumpla. Wszyscy dostali zarzuty, a jubilatowi, który przyznał się, że to on zorganizował turniej, grozi więzienie. Kolejna operacja "poker" miała miejsce w Gostyniu - przyłapano 30 osób, które skrzyknęły się w internecie i spotkały w jednym z pubów.

Pokerzyści próbują rozmawiać z ustawodawcami, aby dla ich ukochanej gry były inne regulacje. Szans na przekonanie decydentów nie widać. Gracze czekają więc na ujednolicenie prawa, jakie zapowiada Unia Europejska. Kiedy to jednak nastąpi - nie wiadomo. Stąd też na razie do pełnego emocji świata pokerowego można się dostać za pomocą internetu. Na razie nikt z graczy nie słyszał jeszcze, aby skazywano kogoś za grę w pokera w internecie. Celnicy nawet nie podejmują takich prób.

Michał Wiśniewski na swojej stronie zachęca: "Nie inwestuj ani grosza. Kilka razy w tygodniu zorganizujemy dla Was turnieje bez żadnego zaangażowania finansowego. Tzw. freeroll'e pozwolą Ci zgromadzić z czasem swój pierwszy kapitał. Zmierz się z samym sobą. Za friko. A może i w Twoim przypadku spełni się powiedzenie: »Od zera do bohatera«".

- Czy każdy może nauczyć się grać w pokera - pytam Michała Wiśniewskiego, przyznając, że dla mnie karciany świat jest tak odległy jak obca planeta w nieznanej galaktyce.

- Każdy - zapewnia i nie byłby fascynatem pokera, gdyby nie zaproponował: - Jestem przekonany w 100 proc., że moja żona znajdzie czas, żeby pokazać pani, co takiego jest w tej grze. I obiecuję, że znajdzie w niej pani tyle samo radości co my.

Anita Czupryn

Wideo

Materiał oryginalny: Polscy pokerzyści święcą na świecie triumfy. Ale w kraju są przestępcami - Polska Times

Komentarze 3

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

G
Gość
Na stanie, Kryształ 3 cmc, MDMA, pigułki ecstasy, metamfetamina, Ketamina HCL, 4mmc, KCN, ( [email protected] )
G
Gość
Przy grze na gotowke jest cos takiego jak ubezpieczenie zagrania przez gracza nie bioracego udzialu w tym zagraniu. Oto przyklad: na stole lezy wysoka pula, zostalo tylko dwoch graczy, jeden mowi sprawdzam i kladzie pieniadze, ale jednoczesnie prosi kolegow o ubezpieczenie jego gry,zostala jeszcze jedna karta do odkrycia.Obaj gracze pokazuja swoje karty a ewentualny ubezpieczyciel natychmiast liczy szanse i sklada oferte ubezpieczenia.Gracze przy tym rozmawiaja, wszyscy szacuja szanse i wszystkim wychodzi podobnie. Po grze okazuje sie, ze komputer prawie dokladnie tak samo ocenial te szanse.Ale widzialem rowniez swietnych matematykow, teoretykow i praktykow tej gry, ktorzy ptrzegrywali bo za bardzo kierowali sie emocjami.
???
Tomaszewski mowi, ze trzeba robic miny czyli cos udawac. Otoz zadnych min nie trzeba robic, twarz musi byc zawsze taka sama. bez wyrazu.Psychologia i rozpoznanie przeciwnika jest wazne. Nie wspomniano nic o matematyce a to jest chyba najwazniejsze, jezeli chce sie wygrywac w dlugim okresie czasu. Gra w pokera polega glownie na blyskawicznym procentowym analizowaniu szans.Swietny matematyk moze analizowac te szanse nie widzac kart przeciwnika.
Dodaj ogłoszenie