Porażka szczypiornistów Azotów Puławy z Górnikiem Zabrze po rzutach karnych

Krzysztof Nowacki
Udostępnij:
W meczu na szczycie 23. kolejki PGNiG Superligi piłkarze ręczni Azotów Puławy przegrali we własnej hali po serii rzutów karnych z Górnikiem Zabrze. Po pierwszej połowie gospodarze prowadzili różnicą pięciu bramek, ale w drugiej części goście odrobili straty i po 60 minutach był remis 29:29.

Azoty Puławy – Górnik Zabrze 29:29 (18:13, k 4:5)

Azoty: Bogdanow, Koszowy – Łangowski 8, Rogulski 4, Gumiński 3, Jarosiewicz 3, Podsiadło 3, Bachko 2, Szyba 2, Dawydzik 1, Kowalczyk 1, Przybylski 1, Seroka 1. Kary: 8 min. Trener: Michał Skórski

Górnik: Galia, Skrzyniarz – Sićko 7, Sluijters 6, Tomczak 5, Buszkow 3, Kondratiuk 2, Bondzior 2, Łyżwa 2, Tatarintsev 1, Gliński 1, Bis, Czuwara, Gogola. Kary: 8 min. Trener: Marcin Lijewski

Sędziowali: Andrzej Chrzan i Michał Janas (Tarnów); Widzów: 650

Obie drużyny miały szansę rozstrzygnąć to spotkanie w regulaminowym czasie gry. Najpierw Bartosz Kowalczyk mocno w szedł w obronę Górnika i sędziowie odgwizdali faul ofensywny. Trener gości wziął czas i rozrysował ostatnią akcję, po czym powiedział do swoich zawodników, „jak się bawić, to się bawić”.

Zabrzanie mieli 20 sekund na ostatnią akcję i chcieli ją zakończyć efektowną wrzutką. Podanie do skaczącego skrzydłowego było jednak zbyt wysokie i trener Azotów, Michał Skórski, natychmiast poprosił o przerwę. Szkoleniowiec zarządził zagranie na koło, a jego zespół na przeprowadzenie decydującego ataku spod własnej bramki miał tylko pięć sekund.

Goście bronili indywidualnie na całym boisku, ale Kowalczyk zdołał szybko przebiec z piłką na środek boiska po czym dokładnie zagrał do Dawida Dawydzika. Kołowy Azotów wyskoczył do góry, złapał piłkę i natychmiast rzucił. Fantastyczną interwencją popisał się jednak golkiper Górnika, Jakub Skrzyniarz.

Do wyłonienia zwycięzcy potrzebne zatem były rzuty karne. Już w pierwszej serii pomylił się Łukasz Rogulski, który posłał piłkę obok bramki. Okazało się, że jego pomyłka była decydująca. Chociaż Walentyn Koszowy był bliski odbicia piłki po rzucie Łukasza Gogoli, to jednak wszyscy pozostali gracze wykorzystali swoje karne i dwa punkty meczowe zabrali do domu zabrzanie. Azoty zdobyły tylko jeden punkt i do trzeciego w tabeli Górnika tracą dziewięć punktów. Do zakończenia rundy zasadniczej pozostały trzy serie meczów.

Zespół z Puław ma czego żałować, ponieważ w pierwszej połowie gospodarze rozegrali bardzo dobre zawody. W bramce świetnie spisywał się Vadim Bogdanow, a jego koledzy z pola wykorzystywali okazje do kontrataków i byli skuteczni w atakach pozycyjnych.

Tuż przed przerwą Antoni Łangowski rzucił dwie bramki, gdy Azoty grały w osłabieniu i po 30 minutach puławianie prowadzili 18:13. – Zabrze wykorzystuje każdy błąd przeciwnika, więc musimy się tego ustrzec. Widać, że gdy nie robimy błędów, to od razu zyskujemy przewagę – powiedział w przerwie Łangowski.

Goście z Zabrze potrzebowali jednak tylko ośmiu minut, aby odrobić wszystkie straty. Pod koniec meczu Górnik prowadził nawet różnicą dwóch trafień – 28:26.

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na Twitterze!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na Twiterze!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Mistrzostwa w Polsce zwiększą popularność strzelectwa i rugby

Wideo

Komentarze

Komentowanie zostało tymczasowo wyłączone.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Przejdź na stronę główną Kurier Lubelski
Dodaj ogłoszenie