Pszczółka Start Lublin przegrał na własne życzenie w Dąbrowie Górniczej z MKS 78:81

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
archiwum
Przez błędne decyzje w decydujących fragmentach meczu koszykarze Pszczółki Startu przegrali w Dąbrowie Górniczej 78:81. Lubelski zespół kilka razy wychodził na prowadzenie różnicą 10 i więcej punktów, ale za każdy razem szybko tracił przewagę. Obie drużyny przystąpiły do meczu bez swoich liderów, gospodarze grali bez Lee Moore'a, a goście bez Martinsa Laksy.

Początek meczu miał niespotykany przebieg. Najpierw lublinianie rozpoczęli serią 14-0, po czym gospodarze odpowiedzieli serią 18-0. Trwającą cztery minuty przerwę w zdobywaniu punktów przerwał w końcu Sherron Dorsey-Walker, który wykorzystał dwa rzuty wolne.

Dobre pierwsze minuty meczu Start zawdzięczał bardzo dobrej postawie w obronie. Lublinianie „kradli” rywalom piłkę i zmuszali do błędów, a frustracja gospodarzy szybko narastała. W 4. minucie Andrzej Mazurczak uderzył w twarz Kamila Łączyńskiego, za co sędziowie odgwizdali faul niesportowy.

Pod koniec pierwszej kwarty na parkiecie pojawił się Mateusz Dziemba i kapitan „czerwono-czarnych” rozegrał bardzo dobre zawody. Już do przerwy był najlepszym strzelcem Startu, wykorzystując cztery z pięciu rzutów, a lublinianie prowadzili po pierwszej połowie 47:38.

Podopieczni trenera Davida Dedka nie potrafili grać na równym poziomie. Na początku trzeciej kwarty przewaga gości wynosiła 13 punktów (51:38), ale w kolejnych akcjach gracze Startu nie radzili sobie w ataku i trzy minuty później gospodarze przegrywali już tylko 50:54.

W 27. minucie MKS zbliżył się na dwa punkty, ale wtedy „trójkę” trafił Dziemba, a później asystował przy akcji Yannicka Franke. Przed decydującą częścią meczu goście wygrywali 68:57, a gdy czwartą kwartę „otworzył” celnym rzutem zza linii 6,75m Dustin Ware, wydawało się, że to może być fragment decydujący o wygranej Pszczółki Startu.

Z prowadzenia różnicą 14 punktów lublinianie jednak długo się nie cieszyli. Problemy z wykończeniem kolejnych akcji sprawiły, że MKS miał serię 11-0 i w połowie tej kwarty był wynik 71:68 dla Startu. Gospodarze odzyskali prowadzenie na 2,5 minuty przed końcem, gdy niezwykle skuteczny w ostatnie kwarcie Andrzej Mazurczak trafił na 76:74 dla MKS.

W ostatnich akcjach lublinianie nie potrafili przeprowadzić akcji, którymi odwróciliby w ostatniej chwili losy spotkania i po raz siódmy przegrali w tym sezonie w hali przeciwnika.

MKS Dąbrowa Górnicza – Pszczółka Start Lublin 81:78 (22:23, 16:24, 19:21, 24:10)

MKS: Mazurczak 18, Wilson 16, Cizauskas 12, Mijović 10, Piechowicz 9, Nowakowski 9, Rhett 7, Motylewski, Wieczorek, Koczak. Trener: Alessandro Magro

Start: Dziemba 15, Davis 14, Franke 10, Szymański 8, Ware 7, Dorsey-Walker 6, Łączyński 6, Borowski 4, Jeszke 4, Searcy 4. Trener: David Dedek

Sędziowali: Tomasz Trawicki, Arnauld Kom Njilo, Tomasz Trybalski

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie