Nasza Loteria SR - pasek na kartach artykułów

Równoległy świat polskiej wsi. Felieton Jacka Borkowicza

Jacek Borkowicz, historyk, pisarz i publicysta
archiwum
Nie, nie będę rozsądzał czy to rolnicy są winni, czy władza. Zapewne wina, jak również racje, rozłożone są – choć nie po równo – pomiędzy obie strony. Ale na wyważanie racji czy też win także nie mam ochoty. Dlaczego? O tym właśnie chcę napisać.

Ciekawe jak wiele osób spośród czytających te słowa prowadzi gospodarstwo rolne, lub ma przynajmniej najbliższą rodzinę lub bliskich znajomych na roli. I nie mówię tu o podmiejskich hodowcach kwiatów lub plantatorach pomidorów pod szkłem, ale o prawdziwych ludziach wsi, dosłownie, a nie w przenośni harujących w pocie czoła i nierzadko umorusanych gnojem i błotem. Podejrzewam że stosunkowo niewiele jest takich osób wśród czytelników „Kuriera”, choć miasto Lublin otacza istne wiejskie zagłębie. Ci ludzie po prostu nie mają czasu na regularne czytanie gazet, dzień zabiera im fizyczna praca, zaś nocą padają zmęczeni i zasypiają. Może się mylę, ale piszę na podstawie własnego kontaktu z osobnikami z gatunku, który właśnie wzięliśmy pod lupę.

Otóż ludzie ci mają głębokie i chyba nieodwracalne poczucie obcości świata, który znają z wizyt w miejskich supermarketach, a także z telewizji i oczywiście z internetu. Uważają że my, mieszczuchy, jesteśmy zajęci wyłącznie swoimi sprawami i jest to, że tak powiem, nasza cecha strukturalna. Zwyczajnie nie starcza nam wyobraźni, by uświadomić sobie, że oni są społecznością, mającą własne, odmienne od naszych potrzeby oraz własne, odmienne od naszych ambicje.

I jest w tym przekonaniu sporo racji. Odkąd świat światem, chłop interesował mieszczanina tylko jako dostarczyciel żywności. Jeśli tylko tejże nie brakuje, mieszkaniec miasta natychmiast traci zainteresowanie człowiekiem wsi. No, może za wyjątkiem wakacji spędzanych w agroturystycznej zagrodzie. Niech sobie żyją w swoich ustroniach, byle regularnie dostarczali kontyngentu i byle się nie buntowali. Pod tym względem niewiele się zmieniło od czasów starożytności. Gdy widzę kogokolwiek z rządu, jak rozmawia z protestującymi rolnikami, nie mogę się opędzić od skojarzenia z uperfumowanym rzymskim namiestnikiem, który z dyskretnie ukrywaną mieszaniną znudzenia i odrazy wysłuchuje odzianych w skóry i cuchnących czosnkiem barbarzyńców. „Będziemy procedowali” – to stare hasło wszystkich ekip rządzących, które z ten, jakże uprzejmy sposób, dają ludziom wsi do zrozumienia: wynoście się czym prędzej z powrotem do swoich obór!

Chcę być dobrze zrozumiany. Nie idealizuję rolników i nie twierdzę że zawsze są stroną pokrzywdzoną, której trzeba nieustannie ustępować. Chciałbym tylko by władza dostrzegła, że my i oni to dwa równoległe światy. I że łatwiej jest nam dzisiaj nawiązać kontakt z jakimś plemieniem z Amazonii, niż naprawdę porozumieć się z kimś, kto jest zewnętrznie do nas podobny i mieszka niedaleko nas. Zamiast więc z góry ustępować lub z góry potępiać, proponuję rządzącym najpierw tę wiejską, głęboką odmienność zrozumieć. A przynajmniej uświadomić sobie ze istnieje.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Dziwne wpisy Jacka Protasiewicz. Wojewoda traci stanowisko

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Dołącz do nas na X!

Codziennie informujemy o ciekawostkach i aktualnych wydarzeniach.

Obserwuj nas na X!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na kurierlubelski.pl Kurier Lubelski